Aktywistka, która oblała ambasadora ma związek z Kramkiem i fundacją Otwarty Dialog

Iryna Zemlyana pod Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie, fot. Twitter/my_Politics
Iryna Zemlyana pod Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie, fot. Twitter/my_Politics
Do oblania sztuczną krwią ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa przyznała się ukraińska dziennikarka i aktywistka Iryna Zemlyana. Okazuje się, że wcześniej uczestniczyła w akcjach organizowanych przez fundację Otwarty Dialog.

To ona oblała ambasadora, senator chce ją wydalić z Polski

My, ukraińscy aktywiści, podeszliśmy do ambasadora, rozerwaliśmy paczki sztucznej krwi, a ta krew spadła na ambasadora i jego asystenta. Odeszli zawstydzeni, gdy krzyczeliśmy "faszyści". Nie pozwoliliśmy im złożyć kwiatów - opowiadała w wideo, które udostępnił serwis my_Politics.

Okazuje się, że współpracuje ona z fundacją Otwarty Dialog Bartosza Kramka i Ludmiły Kozłowskiej. Wcześniej można ją było zobaczyć m.in. na polsko-białoruskiej granicy podczas akcji z blokowaniem TIR-ów.

Senator Robert Smoktunowicz uważa, że za skandal dyplomatyczny, jaki wywołała Iryna Zemlyana powinna być wydalona z Polski.


Czytaj na temat:

Incydent z oblaniem ambasadora, interweniowała policja

Rosyjski ambasador Siergiej Andriejew wraz z delegacją przybył w południe pod Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Chciał tam złożyć kwiaty, ponieważ 9 maja Rosja obchodzi dzień zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Demonstranci z ukraińskimi i polskimi flagami uniemożliwili Andriejewowi przejście pod miejsce upamiętnienia radzieckich żołnierzy, wznosili antyrosyjskie hasła i oblali ambasadora czerwoną substancją. Rosyjski dyplomata w asyście policji wrócił do służbowego auta i odjechał.

- Wyjazd ambasadora nie zakończył naszych działań na terenie mauzoleum. One cały czas trwały, bo emocje nie schodziły z uczestników, zarówno z jednej jak z drugiej strony - mówił nadkom. Sylwester Marczak na konferencji zorganizowanej w sprawie zajścia, które miało miejsce na terenie Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Podkreślił, że emocje wiązały się z tym, co się dzieje na terenie Ukrainy; w zdarzeniu, uczestniczyły kobiety, które są bezpośrednio nimi dotknięte.

Zaznaczył, że policja nadal jest obecna na terenie cmentarza. - Na tę chwilę nie ma osób zatrzymanych - wskazał.

ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj172 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka