Ambasador Rosji zostanie wydalony z Polski? Rzecznik rządu wyjaśnia

Rzecznik rządu Piotr Mueller, fot. PAP/Tomasz Gzell
Rzecznik rządu Piotr Mueller, fot. PAP/Tomasz Gzell
Rosyjski ambasador Siergiej Andriejew chciał złożyć kwiaty pod Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie, by upamiętnić obchodzony przez Rosję 9 maja dzień zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Uniemożliwili mu to demonstranci, oblewając go sztuczną krwią. Odniósł się do tego wydarzenia rzecznik rządu.

Müller: Zbiera się panu ambasadorowi

Piotr Müller pytany w TVN24, w nawiązaniu do tego wydarzenia, dlaczego ambasador Andriejew nie został do tej pory wydalony z Polski oraz czy będzie wydalony, skoro "kłamie" np. w przypadku kwestionowania ludobójstwa w Buczy, gdy mówił, że doszło tam do "inscenizacji".

- Nie wszystkie kraje zdecydowały się na taki ruch. Oczywiście zawsze jest dylemat czy to zrobić, czy jakąkolwiek ścieżkę kontaktu dyplomatycznego zachować. Aczkolwiek dzisiejsza sytuacja pokazuje, że ciężko mówić o jakichkolwiek kanałach dyplomatycznych w tej chwili - odpowiedział Müller.

Dopytywany, dlaczego nie ma decyzji rządu o wydaleniu ambasadora, zaznaczył, że "w tej chwili takiej decyzji nie ma". - Ale zbiera się panu ambasadorowi i za indywidualne również zachowania, nie tylko za zachowania swojego kraju - podkreślił.

Czytaj na temat:

"Ambasadorowie rosyjscy na całym świecie muszą kłamać"

Na pytanie, co zatem decyduje o tym, że rząd polski go nie wydala Müller odparł: - Wszyscy ambasadorowie rosyjscy na całym świecie w tej chwili mają jedno wielkie zadanie - kłamać. A my musimy tak te informacje, które oni podają odkłamywać. Opinia publiczna doskonale wie o tym, jak wygląda rzeczywistość na terenie Ukrainy.

Pytany, czy można się spodziewać szybkich decyzji w sprawie rosyjskiego ambasadora, Müller odpowiedział: - Nie chcę wyprzedzać decyzji Ministerstwa Spraw Zagranicznych. A jako rzecznik komentuję, gdy decyzje są podjęte, bo te wypowiedzi wywołują też konkretne decyzje międzynarodowe.

Rzecznik rządu był też pytany o to, że nie ma wspólnego stanowiska rządu w tej sprawie, gdyż w stanowisku MSZ podkreślono, że "był to godny ubolewania incydent, który nie powinien mieć miejsca", a z drugiej strony szef MSWiA Mariusz Kamiński wyraził opinię, że "emocje ukraińskich kobiet są oczywiste i są zrozumiałe".

Rzecznik rządu: Ambasador celowo poszedł złożyć kwiaty

Müller podkreślił, że "po pierwsze ambasador Rosji otrzymał informację, notę oficjalną ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych, żeby nie brał udziału". - Odradzano mu złożenie kwiatów w tym miejscu (przed Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich), ponieważ wiemy, jaka jest opinia naszej opinii publicznej, i w ogóle opinii międzynarodowej na temat działań Rosji - zaznaczył.

- Pomimo tego, ambasador Rosji zdecydował się na takie działanie. (...) Moim zdaniem zrobił to celowo, aby wywołać negatywne emocje społeczne, pomimo tego, że miał formalną informację na ten temat. Policja zapewniła mu wyjazd po tym incydencie - zaznaczył rzecznik rządu.

ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj80 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka