Od tygodnia trwa dyskusja nad zachowaniem Iryny Zemlyany i bierności policji a także przede wszystkim ochrony Siergieja Andriejewa, która pozwoliła na incydent w momencie, gdy ambasador Rosji składał kwiaty na Cmentarzu-Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Obrońcy wylania czerwonej farby na dyplomatę wskazują, że agresor zabija na Ukrainie niewinnych cywili i toczy pełnoskalową wojnę. Z kolei krytycy Zemlyany domagali się wszczęcia śledztwa i ukarania aktywistki, naruszającej nietykalność osobistą Andriejewa.
Zobacz: Aktywistka, która oblała ambasadora ma związek z Kramkiem i fundacją Otwarty Dialog
Ukrainka opuściła Warszawę
Rosjanie zemścili się za ten czyn - grupka trzech mężczyzn oblała czerwoną farbą budynek polskiej ambasady w Moskwie. Dziś Zemlyana oświadczyła, że musiała drugi raz w życiu uciekać - tym razem z Warszawy. - Dostaję tysiące wiadomości z pogróżkami. W życiu nie widziałam takiego masowego ataku. W pierwszych godzinach po akcji wszystkie moje dane, w tym numer paszportu, adres zamieszkania na Ukrainie, numer telefonu, e-mail, wszystkie konta w mediach społecznościowych, zostały wrzucone do rosyjskich kanałów Telegramu, wzywających do zniszczenia mnie. Zostałam też dodana do rosyjskiej bazy "zbrodniarzy wojennych", gdzie jest lista naszych wojskowych (właściwie to zaszczyt być z takimi bohaterami) - napisała Ukrainka na Facebooku.
- Przychodzą wiadomości z pogróżkami zabicia mnie, okaleczenia, gwałtu itp. wraz z kilkoma obrazami. Na mój telefon co trzy minuty dzwoni nieznany numer, co minutę wysyłana jest wiadomość e-mail, cała poczta jest zasypana wiadomościami (nie rozumiem, jak to działa), nie da się korzystać z telefonu. Na Instagramie przez kilka lat podpisano 25 tys. botów itd. - tłumaczy Zemlyana.
Krytyka pod adresem... Polaków
W dalszej części aktywistka podkreśla, że zgłosiła policji sprawę o nękanie. Musiała się też wyprowadzić z Warszawy. Według dziennikarki, część Polaków wierzy nadal w dobrą współpracę z Rosjanami, mimo wojny. - Przeczytałam o sobie wiele rzeczy, których nigdy dotąd nie wiedziałam - kto mnie sponsoruje, dla kogo mogę pracować, z jakimi organizacjami polonijnymi współpracuję, jakie mam poglądy itp. Po tym, jak wybuchła wojna na pełną skalę, a dzieci i kobiety zostały brutalnie zamordowane, stało się dla mnie jasne, że część polskiego społeczeństwa nadal wierzy, że można zachować dobre stosunki z Rosją i że wierzy w dobrych Rosjan - zaznaczyła Zemlyana.
- Nie mogę nie zastanawiać się nad tym, co przyniesie mi przyszłość. Nigdy nie myślałam, że będę uciekać dwa razy - podsumowała swój wpis.
Czytaj:
Zawieszenie broni w Mariupolu. Zgoda Rosji na ewakuację rannych, ale pod jednym warunkiem
Andrzej Duda kończy 50 lat. Jakie życzenia mają dla niego politycy?
"Przyszłam panu nawrzucać. Proszę mnie przeprosić"
GW



Komentarze
Pokaż komentarze (105)