Wspólnej listy opozycji nie będzie, ale jest inne rozwiązanie. Znany polityk PSL tłumaczy

"Nie ma mowy o jednej liście opozycji do Sejmu". Fot. PAP
"Nie ma mowy o jednej liście opozycji do Sejmu". Fot. PAP
Jeśli jedynym spoiwem ma być obalenie PiS od władzy, a potem kłótnie i rozjazd, to nie wróżę takiej inicjatywie przyszłości. Moim zdaniem rozwiązaniem najbardziej na dziś sensownym jest podział opozycji na dwa bloki – centrowo-lewicowy i centrowo-prawicowy. Widziałbym to w ten sposób – z jednej strony lista Platformy Obywatelskiej z Lewicą. Z drugiej centrowo-konserwatywna z PSL i Polską 2050 Szymona Hołowni. Bliskie nam jest ugrupowanie Jarosława Gowina – mówi Salonowi 24 Eugeniusz Kłopotek. Były poseł PSL, wójt gminy Warlubie.

Donald Tusk powołując się na ostatnie sondaże twierdzi, że musi być jedna lista w wyborach do Sejmu. Zdaniem byłego premiera taki blok ma największe szanse na odsunięcie PiS od władzy. Zgadza się Pan z tą opinią?

Eugeniusz Kłopotek: Dla mnie sprawa jest jasna. Nie ma mowy o jednej liście opozycji do Sejmu. Z prostej przyczyny – programowo jest to nie do pogodzenia. Jeśli jedynym spoiwem ma być obalenie PiS od władzy, a potem kłótnie i rozjazd, to nie wróżę takiej inicjatywie przyszłości.

W jakiej konfiguracji powinna więc iść opozycja do wyborów?

Moim zdaniem rozwiązaniem najbardziej na dziś sensownym jest podział opozycji na dwa bloki – centrowo-lewicowy i centrowo-prawicowy. Widziałbym to w ten sposób – z jednej strony lista liberalno-lewicowa, Platformy Obywatelskiej z Lewicą. Z drugiej centrowo-konserwatywna z PSL i Polską 2050 Szymona Hołowni. Bliskie nam jest ugrupowanie Jarosława Gowina. Ale nikogo rozsądnego przekreślać nie można.

Jednak sondaże wskazują, że PiS może przegrać właśnie z jednym ugrupowaniem całej opozycji. Czy przy ordynacji promującej duże ugrupowania właśnie jeden blok nie byłby rozsądniejszy?

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z ordynacji, dlatego nie należy zbytnio się rozdrabniać. Ale jeden konglomerat tak różnych ugrupowań to także ogromne ryzyko. Być może doraźnie, na same wybory dalby wygraną. Ale co po takiej wygranej, jak zaraz po zwycięstwie miałby nastąpić podział i konflikty. PiS-owi nie będzie łatwo samodzielnie wygrać, czy będzie jedna, czy dwie listy. Chyba, że mocniej będzie dosypywać do pieca i stosować swoje rozdawnictwo dalej i kupować głosy ludzi kasą. Ale mimo wszystko w debacie o przyszłości opozycji, jedni mówią o jednym bloku, inni o trzech. Ja uważam, że trzy to byłoby zbytnie rozdrobnienie, jeden nie ma sensu z uwagi na różnice programowe. Dwa, to rozwiązanie optymalne.

Ten blok centroprawicowy miał w teorii zabiegać o głosy umiarkowanych wyborców PiS i prawicy. Tymczasem niedawno poparł go Bronisław Komorowski, który wśród wyborców PiS popularny nie jest. Czy to nie strategiczny błąd?

Nie uważam, by była jakakolwiek szansa pozyskania wyborców PiS przez obecną opozycję. Nie ma znaczenia, czy to wyborcy umiarkowani, czy nie. On będzie głosował na PiS zwłaszcza, gdy pójdą za tym frukty finansowe. Bardziej patrzymy na tych, którzy z różnych przyczyn w ostatnim czasie nie głosowali w wyborach. Tak, by ta frekwencja była nie bliska pięćdziesięciu, a sześćdziesięciu procent. Ten cel jest jak najbardziej realny.

Przeczytaj też:

"Wyróżnienie dla Gronkiewicz-Waltz ma być sygnałem dla działaczy PO" [ROZMOWA]

Rakiety spadły blisko granicy z Polską. Eksplozje we Lwowie

Tusk zdradza, jak pokonać PiS w wyborach. Opozycja nie jest przekonana do jego planu


Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka