Wiemy co z immunitetem Grodzkiego. „Nigdy nie przyjąłem żadnej łapówki od pacjentów”

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki (L) oraz senator niezrzeszony Stanisław Gawłowski (P) na sali obrad Senatu. Fot. PAP/Piotr Nowak
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki (L) oraz senator niezrzeszony Stanisław Gawłowski (P) na sali obrad Senatu. Fot. PAP/Piotr Nowak
Uchylenia immunitetu marszałka Grodzkiego domagała się Prokuratura Regionalna w Szczecinie, która w grudniu ub. roku skierowała ponowny wniosek w tej sprawie.

Immunitet marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego nie zostanie uchylony w związku ze skierowanym do Izby w grudniu wnioskiem prokuratury - zdecydowali w środę senatorowie. Za uchyleniem Grodzkiemu immunitetu głosowało 47 senatorów, 52 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Według prokuratury Grodzki, pełniąc funkcję dyrektora szpitala specjalistycznego w Szczecinie i ordynatora tamtejszego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej, przyjął korzyści majątkowe od pacjentów lub ich bliskich. Chodzi o art. 228 Kk, czyli zarzut "sprzedajności osoby pełniącej funkcję publiczną".

Polecamy:

Polskie czołgi pomagają Ukraińcom na froncie. USA i nasz kraj w czołówce wsparcia

Premier Morawiecki spotkał się z rosyjskim arcymistrzem szachowym Kasparowem

Zarzuty prokuratora

Prokurator regionalny w Szczecinie Artur Maludy poinformował senatorów we wtorek, że z zeznań 20 świadków wynika, że Grodzki "miał przyjąć kwotę nie mniejszą niż 24 tysiące 150 złotych w związku z leczeniem 13 pacjentów" i miało to nastąpić w okresie od 1996 r. do 2012 r. Według niego w większości przypadków pieniądze te były wręczane Grodzkiemu na terenie szpitala, a w dwóch przypadkach pieniądze zostały wręczone w prywatnym gabinecie lekarskim.

Grodzki, który jest profesorem nauk medycznych, chirurgiem, wielokrotnie zapewniał, że formułowane pod jego adresem zarzuty dotyczące korupcji nie mają podstaw.

Pod koniec października ub. roku Centrum Informacyjne Senatu informowało, że Senat nie zajmie się poprzednim, złożonym w marcu 2021 r., wnioskiem prokuratury o uchylenie immunitetu Grodzkiego. Wicemarszałek Bogdan Borusewicz (KO) poinformował śledczych, że postanowił pozostawić wniosek bez biegu, ponieważ nie został on poprawiony, o co wcześniej wnioskował Senat.

W grudniu ub.r. prokurator generalny Zbigniew Ziobro skierował do Senatu ponowny wniosek o uchylenie immunitetu marszałkowi Izby. Według śledczych poprzedni wniosek w tej sprawie został niezasadnie pozostawiony bez biegu. Grodzki ocenił wtedy, że to "nagonka na niego, która ma służyć destabilizacji Senatu, który nie od dziś jest solą w oku rządzących".

Wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu senatora trafia do marszałka Izby, który - po stwierdzeniu przez senackich ekspertów, czy spełnia warunki formalne - kieruje wniosek do Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich. Ta, po zbadaniu wniosku, kieruje do całego Senatu swoją opinię w danej sprawie. Senat podejmuje decyzję dotyczącą immunitetu senatora bezwzględną większością głosów.

"Nie jestem idiotą"

– Wiele rzeczy można o mnie powiedzieć, ale myślę, że nie można powiedzieć, że jestem idiotą i będąc dyrektorem i ordynatorem dopominałem się jakichkolwiek wpłat pieniędzy. Stanowczo podkreślam: nigdy nie przyjąłem żadnej łapówki od pacjentów – oświadczył Grodzki.

Grodzki uważa, że dzień po wyborze na marszałka Senatu zaczęła się na niego nagonka.

Podkreślił, że wniosek do prokuratury złożył radny PiS Karol Guzikiewicz, którego nigdy nie widział na oczy i który nigdy nie był jego pacjentem. Z kolei - jak mówił - prawicowa prasa - sama wydała wyrok w tej sprawie.

– Rzucono cały aparat państwa, ponad 100 agentów CBA, przeszukania w 23 miejscach, przesłuchania ponad 180 świadków (...), pytania tendencyjne w CBA – wyliczał marszałek Senatu. Jak dodał, dostawał także groźby karalne.

– Wszystko to wiąże się z moją służbą Polsce na stanowisku marszałka Senatu, dlatego odbieram to jako stricte polityczną akcję – oświadczył Grodzki i przedstawił listy wsparcia, jakie dostał od pacjentów.

"Fachowość i chęć niesienia pomocy innym"

Grodzki zapewnił, że w życiu zawodowym - nie tylko jako lekarz, ale także jako parlamentarzysta - kierował się fachowością i chęcią niesienia pomocy innym, odkładając emocje na bok. Poprosił senatorów o obiektywną i racjonalną decyzję przy głosowaniu nad uchyleniem mu immunitetu i powtórzył, że nigdy nie brał pieniędzy od pacjentów ani nie uzależniał przeprowadzenia operacji, czy leczenia od wpłaty pieniędzy.

Na początku rozpatrywania punktu sprawozdawca wniosku Sławomir Rybicki (KO)przedstawił przebieg wtorkowego posiedzenia komisji regulaminowej. Senatorowie PiS: wicemarszałek Senatu Marek Pęk, Jerzy Czerwiński i Włodzimierz Bernacki pytali sprawozdawcę, czemu nie udostępnił wszystkim senatorom treści wniosku prokuratury, ani nie poinformował senatorów jak mogą się z nim zapoznać. Mówili, że trudno oczekiwać, że w tej sytuacji zagłosują w sprawie uchylenia immunitetu, nie wiedząc, co dokładnie zarzuca Grodzkiemu prokuratura.

W odpowiedzi usłyszeli, że mogli zapoznać się z wnioskiem w sekretariacie komisji, gdzie był udostępniony do wglądu. Rybicki zaznaczył, że to normalna praktyka w tego typu przypadkach, znana wszystkim senatorów z innych kadencji i tylko raz w historii Senatu i to w drodze wyjątku - gdy marszałkiem Senatu był Stanisław Karczewski - senatorom przesłano kopie wniosku.

KW

Czytaj dalej:

Hołownia do Tuska o wspólnej liście: Donald, poczekaj

Proces Magdaleny Adamowicz. Sąd zamknął przewód sądowy

Korea Północna - raj koronasceptyków?

Tusk chce jednej listy opozycji. Ekspert mówi, dlaczego tak mu zależy. PO ma problem

Zakończył się proces Dominiki K., żony polityka SLD Ryszarda Kalisza

Lubię to! Skomentuj63 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka