Kto zostanie następcą Putina? Zaskakujące kandydatury, mówi się nawet o jego córce

Wśród doniesień o następcach Putina pojawia się nawet nazwisko jego młodszej córki. fot. PAP/EPA/ANATOLY MALTSEV
Wśród doniesień o następcach Putina pojawia się nawet nazwisko jego młodszej córki. fot. PAP/EPA/ANATOLY MALTSEV
Szef Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaj Patruszew, minister obrony Siergiej Szojgu i młodsza córka prezydenta Katerina Tichonowa - w trwających dyskusjach o możliwym następcy Władimira Putina pojawiają się zarówno dawno znane, jak i zaskakujące kandydatury.

Rządzący Rosją od ponad 20 lat Putin uważany był zawsze za arbitra pomiędzy różnymi "klanami" u szczytu władzy. Źródłem jego pozycji - jak utrzymywano - było umiejętne godzenie różnych interesów i nienaruszanie równowagi między frakcjami struktur siłowych, służb specjalnych, armii i biznesu. Dyskusje o następcy Putina wybuchają od lat, podsycane przez jego decyzje personalne i przeforsowane zmiany w konstytucji. W oczach wielu komentatorów Putin dążył przy tym do sytuacji, która da mu kilka wariantów do wyboru, a jednocześnie pozostawi jego otoczenie w niepewności, kogo ostatecznie wskaże.

Kto za Putina? Były szef FSB ma chody

W debatach o możliwych następcach wymieniany jest Patruszew, jako przedstawiciel służb specjalnych i człowiek, którego Putin darzy największym zaufaniem. Sekretarzem Rady Bezpieczeństwa FR Patruszew jest od 2008 roku, wcześniej stał na czele Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). W latach ZSRR Patruszew przeszedł wiele szczebli kariery w różnych wydziałach KGB w Leningradzie, mieście rodzinnym Putina; do FSB w Moskwie trafił w 1994 roku. W 1998 roku w administracji (kancelarii) ówczesnego prezydenta Borysa Jelcyna został szefem Głównego Zarządu Kontroli, zastępując na tym miejscu Putina, który awansował na dyrektora FSB. Gdy zaś Jelcyn desygnował Putina na premiera w 1999 roku, Patruszew przeszedł na stanowisku szefa FSB.

Czytaj: Przed nami miesiące sporów i konfliktów. Były senator PO mówi, co połączy opozycję i rząd

Patruszew uważany był zawsze za osobę ideologicznie najbliższą Putinowi w jego otoczeniu; wiele jego oskarżeń pod adresem Zachodu powtarzał później sam Putin. Już w 2005 roku Patruszew mówił publicznie, że "kolorowe rewolucje" w krajach b. ZSRR są inspirowane przez wywiady zachodnie, a organizacje pozarządowe są narzędziem obcych wywiadów. O wadze szefa RB FR podczas wojny z Ukrainą świadczy fakt, iż to właśnie on wygłasza jej publiczne uzasadnienia, np. w wywiadach prasowych. Oskarża Zachód, że od dawna dążył do wojny z Rosją i wyposażał w tym celu Ukrainę.

Choć Patruszew uważany jest za mocnego kandydata na choćby tymczasowego następcę Putina, to część komentatorów uważa, że jego wiek - 70 lat - jest przeszkodą, a na miejsce Putina powinien przyjść ktoś z pokolenia obecnych 40-50-latków.

Siergiej Szojgu za Putina? Niewykluczone

67-letni Szojgu jest ministrem obrony Rosji od 2012 roku. Pod koniec lat 90. XX w. był ministrem ds. sytuacji nadzwyczajnych. Pokazywał się w miejscach katastrof i wypadków, symbolizując ratowników walczących o ludzkie życie. Przyniosło mu to popularność znacznie wyższą od notowań ówczesnego premiera Putina i pojawiały się pogłoski o jego ambicjach prezydenckich. W 1999 roku Szojgu znalazł się na liście wyborczej świeżo utworzonej prokremlowskiej partii, obecnej Jednej Rosji. Niemniej, nie zdecydował się na rzucenie Putinowi wyzwania i udział w wyborach prezydenckich. Zdaniem ekspertów właśnie okazana wtedy lojalność jest źródłem pozycji Szojgu w otoczeniu Putina. Od około dekady oficjalne media publikują kadry z ich wspólnych urlopowych wypraw, najczęściej do rodzinnego regionu Szojgu - republiki Tuwy w azjatyckiej części FR.

Po inwazji rosyjskiej na Ukrainę Szojgu przez pewien czas nie pokazywał się publicznie. Wzbudziło to pogłoski, że popadł na Kremlu w niełaskę. Niemniej, ze względu na rolę armii pozycja ministra obrony rośnie, dlatego nazwisko Szojgu nie znikło z dyskusji o następcy. Zauważa się przy tym, że prezydentem Rosji zawsze był etniczny Rosjanin.

Czytaj: Draghi, Macron i Scholz na ustach świata. Ale jeden polityk został kompletnie zignorowany

Nigdy nie nie mów nigdy. Były prezydent Miedwiediew wciąż marzy o powrocie na Kreml

Prezydentem Rosji, a w istocie - strażnikiem kremlowskiego tronu, był już niegdyś, w latach 2008-12, 56-letni Dmitrij Miedwiediew. Nigdy nie odmawiano mu do końca szansy na powrót na Kreml. Miedwiediew i Putin znają się od lat 90. z czasów współpracy we władzach miejskich Petersburga. Gdy w 1999 roku Jelcyn wyznaczył Putina na premiera, Miedwiediew został wiceszefem kancelarii rządu. Dwukrotnie (w roku 2000 i 2004) kierował sztabem wyborczym Putina, a później został pierwszym wicepremierem. Gdy w 2008 roku, po dwóch pod rząd kadencjach prezydenckich, zgodnie z konstytucją Putin nie mógł ubiegać się o kolejną, Miedwiediew został kandydatem na prezydenta i w marcu 2008 roku wygrał wybory. Putin stanął wtedy na czele rządu. W 2011 roku Miedwiediew nie walczył o kolejną kadencję, a dokonał z Putinem roszady stanowisk. Niegdyś uważany za umiarkowanie prozachodniego, były prezydent od początku inwazji na Ukrainę nie ustaje w gwałtownej retoryce antyzachodniej. Nie brak głosów, że chce w ten sposób przypomnieć o swej lojalności jako partnera w "tandemie" z Putinem, bo wciąż widzi siebie w tej roli.

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka