Pierwsze niepokojące doniesienia, że dzieje się coś w Odrze, pochodziły pod koniec lipca od wędkarzy, a potem od lokalnych mediów. W tym czasie - aż do alertów RCB wysyłanych 12 sierpnia - sporo osób korzystało z rzeki, jakby nic się nie stało. Taką osobą był m.in. właściciel motorówki, który podczas wycieczki 7 sierpnia wpuścił psa w kapoku do rzeki, żeby ten mógł się schłodzić.
Pies zatruł się po kąpieli w Odrze
Mateusz Gola, lekarz weterynarii i właściciel przychodni, w której leczono psa opowiedział, wyjaśnił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", co wydarzyło się po kąpieli Filera.
– Właściciel psa pływając w niedzielę motorówką po Odrze wypuścił na chwilę swojego psa w kapoku do rzeki, żeby mógł się schłodzić. Po wyciągnięciu zwierzęcia z wody nic nie wskazywało na zatrucie. Dopiero w czwartek pojawiły się pierwsze objawy, czyli wymioty, biegunka i brak apetytu – mówił weterynarz.
– Odwodniony pies z biegunką trafił do Specjalistycznej Przychodni Weterynaryjnej we Wrocławiu. Jego stan był bardzo ciężki. Miał obniżoną temperaturę ciała i biegunkę z krwią. Był leczony – nawadniany i dogrzewany – dodał.
Pies czuje się już lepiej
Wczoraj na Facebooku Specjalistycznej Przychodni Weterynaryjnej we Wrocławiu pojawił się wpis, z którego wynika, że pies czuje się już lepiej.
"Z przyjemnością informujemy, że stan Filera się stabilizuje. Dalej jest osłabiony i apatyczny, ale ustąpiły wymioty i biegunka, powoli wraca mu apetyt. Czekamy na wynik badania toksykologicznego. Dalej trzymamy kciuki za malucha" – napisano.
Od początku katastrofy na Odrze Specjalistyczna Przychodnia Weterynaryjna odnotowała dwa przypadki psów, które zatruły się przez kąpiel w rzece.
MP
Czytaj dalej:
- Morawiecki: PO wręcz cieszyło się na wieść o rtęci na Odrze. Badamy wszystkie teorie
- Gdy przyszło do trudnych pytań, Braun wziął sprawy w swoje ręce. Partia może mieć kłopoty
- Zełenski po polsku składa życzenia z okazji święta Wojska Polskiego. "Chwała Polsce!"


Komentarze
Pokaż komentarze (56)