Uczestnik strajku z 1980 roku o Wałęsie: „Przykre, jak Polska traktuje swojego bohatera”

Danuta Wałęsa, Bogdan Lis, Tadeusz Truskolaski. Lech Wałęsa na uroczystościach się nie pojawił Fot. PAP/Adam Warżawa
Danuta Wałęsa, Bogdan Lis, Tadeusz Truskolaski. Lech Wałęsa na uroczystościach się nie pojawił Fot. PAP/Adam Warżawa
Każdy, kto był wtedy w Stoczni Gdańskiej wie, że gdyby nie Lech Wałęsa, strajk zakończyłby się bardzo szybko, o godzinie 11.00 pierwszego dnia. To on potrafił robotników podnieść na duchu i zmobilizować – mówi Salonowi 24 Jerzy Borowczak. Działacz opozycji w PRL, uczestnik strajku w stoczni, dziś poseł PO.

Jak wspomina Pan czas w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku i sam dzień podpisania Porozumień Sierpniowych?

Jerzy Borowczak: Był to czas naszej młodości i pięknego, solidarnego zrywu robotników. Pokojowego protestu, który doprowadził do Porozumień Sierpniowych, a one z kolei do powstania ruchu Solidarności. Ważna była jedność protestujących. Ale proszę zwrócić uwagę, że w Stoczni umiały rozmawiać obie strony. Dziś ze smutkiem patrzę na kolejne rocznice podpisania porozumień. Właściwie ostatnia, którą dobrze wspominam, to była ta na 25-lecie podpisania porozumień sierpniorych, gdy podpisany został akt erekcyjny Europejskiego Centrum Solidarności. Z każdą kolejną rocznicą było gorzej. Wkradł się podział, który z roku na rok był coraz większy. A przecież w stoczni byliśmy jednością, potrafiliśmy skutecznie, ale pokojowo, bez obrażania kogokolwiek negocjować z przedstawicielami nieboszczki PZPR. I zawarliśmy świetne porozumienie. Dziś, gdy słyszę Lecha Wałęsę, który mówi, że nie będzie uczestniczył już w żadnych uroczystościach, ani sierpniowych, ani grudniowych, to jest mi po prostu bardzo smutno.

Czy uważa Pan, że przez byłego prezydenta przemawia rozgoryczenie, czy też po prostu np. obecne władze związku nie chcą go na tych uroczystościach?

Nie no, wydaje mi się, że nie chodzi tu o władze związku. Ze związku Lech Wałęsa odszedł wiele lat temu. To ja jestem wciąż członkiem Solidarności, choć jednocześnie jestem w Platformie Obywatelskiej. Ale powiem tak – ja sam jestem zniesmaczony, gdy widzę obchody rocznicy Porozumień Sierpniowych i jest jedna uroczystość złożenia kwiatów o 8.45, a druga o 11.30. Ludzie tego nie rozumieją. I myślę, że Lech Wałęsa ma również tego wszystkiego po dziurki w nosie. Ciągle jest atakowany, próbuje się go wykreślić z historii związku. Więc uznał, że nie będzie uczestniczyć w dzielonych uroczystościach, które umniejszają skalę tego wielkiego zwycięstwa, które razem odnieśliśmy.

Jaka w Pana opinii była rola Lecha Wałęsy w 1980 roku?

Nie jest tajemnicą, że znamy się od końca lat 70-ych. Do dziś jesteśmy kumplami, przyjaciółmi. I osobiście boleję nad tym, jak Polska traktuje swojego bohatera. Każdy kto był wtedy w Stoczni Gdańskiej wie, że gdyby nie Lech Wałęsa, strajk zakończyłby się bardzo szybko, o godzinie 11.00 pierwszego dnia. To on potrafił robotników podnieść na duchu i zmobilizować. Drugiego dnia strajku, w sobotę, dyrektor stoczni proponował „mówcie co chcecie, wszystko daję” a ci, którzy nie opuszczą strajkującej stoczni przed 18.00 nie dostaną dodatkowych 2 tysięcy złotych. Ale perswazja Wałęsy zadziałała. Potem utworzył on Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, w którym większość stanowili działacze z Wolnych Związków Zawodowych. Chodziło o to, by nas nikt już nie przegłosował. Bo przypomnę, że nasz komitet strajkowy liczył 22 osoby. Dyrektor stoczni twierdził, że nie jesteśmy reprezentatywni dla całej załogi i poprosił, by każdy wydział wybrał swą trójkę. W ten sposób powstał komitet strajkowy, który liczył 15 osób. I to dzięki Lechowi Wałęsie strajk nawet na chwilę się nie zatrzymał. Komitet Strajkowy Stoczni Gdąńskiej się nie rozwiązał, a szybko zmienił w Międzyzakładowy Komitet Strajkowy.

Przeczytaj też:

Atakowani i segregowani dziennikarze. Campus Polska Teraźniejszości

Rocznica Porozumień Sierpniowych. Wałęsa tłumaczy, czemu zostaje w domu


Lubię to! Skomentuj96 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura