Kadyrow narzeka na rosyjskie dowództwo. Chce "bardziej drastycznych środków"

Przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow dodał wpis na Telegramie, gdzie wyraził swoje zdanie na temat sytuacji na froncie. Jego zdaniem Rosja powinna użyć "bardziej drastycznych środków". (fot. PAP/EPA/DMITRY ASTAKHOV / SPUTNIK / KREMLIN POOL))
Przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow dodał wpis na Telegramie, gdzie wyraził swoje zdanie na temat sytuacji na froncie. Jego zdaniem Rosja powinna użyć "bardziej drastycznych środków". (fot. PAP/EPA/DMITRY ASTAKHOV / SPUTNIK / KREMLIN POOL))
Przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow napisał za pośrednictwem Telegramu o tym, co sądzi o obecnej sytuacji Rosjan na froncie. Złości się on też na fakt wycofania rosyjskiej armii z miasta Łyman. Jego zdaniem to efekt niekompetencji i "kolesiostwa", jakie ma miejsce w najwyższym dowództwie rosyjskich wojsk inwazyjnych. Kadyrow uważa, że Rosja powinna ogłosić stan wojenny na przygranicznych terenach i użyć taktycznej broni jądrowej.

Kadyrow gorzko o sytuacji Rosjan na froncie

— Zawsze mówiłem: nie ma nic lepszego niż wypowiedziana prawda, choć gorzka, obraźliwa, ale prawda. To jedyny sposób, by iść naprzód. Dlatego nie mogę milczeć o tym, co wydarzyło się w Krasnym Limanie (ukr. Łyman – przyp. red.) — napisał Kadyrow.

Podkreślił, że obroną tego rejonu kierował generał-pułkownik Aleksandr Łapin, dowódca Centralnego Okręgu Wojskowego.

— Ten sam Łapin, który otrzymał gwiazdę Bohatera Rosji za zdobycie Lisiczańska, chociaż de facto go tam nie było i nie było w pobliżu. Łapinowi podporządkowali nawet Zachodni Okręg Wojskowy — narzeka czeczeński przywódca.

Jego zdaniem powodem porażki Rosjan pod Łymanem jest rozmieszczenie przez Łapina w tym rejonie zmobilizowanych żołnierzy z tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej, nie zapewniając im niezbędnej łączności, współdziałania i zaopatrzenia w amunicje.

— Dwa tygodnie temu generał-major sił specjalnych Achmat, mój drogi brat Apty Ałaudinow, osobiście doniósł mi, że nasi bojownicy mogą stać się łatwym celem. Z kolei ja o niebezpieczeństwie poinformowałem szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej Walerija Gierasimowa. Ale generał zapewnił mnie, że nie ma wątpliwości co do talentu przywódczego Łapina i nie wierzy, że w Krasnym Limanie i okolicach możliwy jest odwrót — przekazał Kadyrow.

Przywódca Czeczenii narzeka na dowództwo

Kadyrow poinformował również, że tydzień później Łapin przeniósł swój sztab do Starobielska, który jest oddalony o sto kilometrów od jego podwładnych, podczas gdy on sam dowodził w Ługańsku.

— Jak można szybko zarządzać jednostkami, będąc od nich oddalonymi o 150 kilometrów? Z powodu braku elementarnej logistyki wojskowej oddaliśmy dziś kilka miejscowości i duży obszar — grzmiał Kadyrow.

Kadyrow podkreślił, że „to nie wstyd, że Łapin jest przeciętny, a to, że na szczycie jest chroniony przez dowództwo Sztabu Generalnego”. 

— Gdyby to ode mnie zależało, zdegradowałbym Łapina do stopnia szeregowca, pozbawiłbym go nagród i z automatem w ręku wysłałbym go na front, by zmył swoją hańbę krwią — uważa czeczeński przywódca.


"W wojsku nie ma miejsca na kumoterstwo"

Ramzan Kadyrow jest zdania, że winę za klęskę Rosjan w Łymanie jest nepotyzm armii. Jego zdaniem na dowódcze stanowiska należy powoływać ludzi o silnym charakterze, „którzy martwią się o swoich bojowników, którzy walczą o żołnierzy, którzy wiedzą, że podwładnego nie można pozostawić bez pomocy i wsparcia.”

— W wojsku nie ma miejsca na kumoterstwo, zwłaszcza w trudnych czasach — zaznaczył.

— Nie mieliśmy dość Iziumu? Już wtedy mówiłem: strzelajcie w skupiska wroga w zdobytym przez nazistów Iziumie, zwłaszcza że nasza artyleria miała wtedy taką możliwość. Zlikwidowalibyśmy jednocześnie głównych satanistów i faszystów. Musimy prowadzić specjalną operację wojskową w pełnym tego słowa znaczeniu, a nie flirtować. Wykorzystaj każdą okazję i każdą broń, aby bronić naszego terytorium. Donieck wciąż jest ostrzeliwany. Mieszkańcy połączonych 4 terytoriów chcą być chronieni — napisał Kadyrow.

Kadyrow chce użycia broni nuklearnej

Czeczeński przywódca na koniec swojego wpisu ocenił, że nie wie co rosyjski resort obrony raportuje Władimirowi. Jego zdaniem konieczne jest podjęcie bardziej drastycznych środków, w tym ogłoszenia stanu wojennego na przygranicznych terenach i zastosowania taktycznej broni jądrowej.

— Nie trzeba każdej decyzji podejmować z myślą o społeczności zachodnio-amerykańskiej. Ono i tak powiedziało i zrobiło już wiele złego przeciwko nam. Wczoraj była [ukraińska – przyp. red.] parada w Iziumie, dziś flaga w Łymanie, a co jutro? — pisze Czeczen.

— Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie było tak źle — podsumował Kadyrow.

ISW o apelu Kadyrowa

ISW w swoim najnowszym raporcie dokonał analizy wypowiedzi czeczeńskiego przywódcy.

— Kadyrow, najwyraźniej zdruzgotany porażką w Łymanie, wezwał Rosję do dalszej walki o "wyzwolenie" czterech anektowanych terytoriów wszelkimi dostępnymi środkami, w tym bronią nuklearną o małej mocy rażenia — przekazano.

Instytut jest zdania, że nie należy poświęcać szczególnej uwagi apelowi Kadyrowa. Podkreślono, że rosyjska armia najprawdopodobniej nie jest obecnie zdolna do prowadzenia działań nuklearnych na polu bitwy. Obszary, które zostałyby w ten sposób zaatakowane przez Rosjan, byłyby dla nich nie do przejścia, co wyklucza postępy.

— To jeden z czynników zmniejszających prawdopodobieństwo, że Moskwa sięgnie po taką broń — ocenił think tank.

RB

Czytaj dalej:


Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka