Kto zastąpi Liz Truss? Jest kilku kandydatów i żaden nie pasuje

Kto zostanie nowym premierem Wielkiej Brytanii? Źródło: EPA/UK PARLIAMENTARY RECORDING UNIT HANDOUT
Kto zostanie nowym premierem Wielkiej Brytanii? Źródło: EPA/UK PARLIAMENTARY RECORDING UNIT HANDOUT
Liz Truss w czwartek oficjalnie poinformowała o ustąpieniu z urzędu premiera Wielkiej Brytanii. Ta decyzja powoduje, że Partia Konserwatystów po raz drugi w ciągu czterech miesięcy musi wybierać nowego lidera. Zdanie będzie o tyle trudniejsze, że limit błędów popełnionych przez konserwatystów został wyczerpany już latem - pisze BBC.

Najpilniejszym zadaniem nowego lidera będzie zjednoczenie skłóconej i rozbitej wewnętrznie partii, bo tylko w ten sposób może ona próbować nadrobić potężną sondażową stratę do opozycji, ale niewielu jest potencjalnych kandydatów, którzy mogliby to zrobić, a zarazem mają realne szanse na zwycięstwo.

Kandydatów z realnymi szansami na wygraną w ogóle nie jest wielu, bo aby przyspieszyć wybór lidera, kierownictwo partii ustaliło bardzo wysoki próg wejścia do wyborów - chętni posłowie muszą do poniedziałku uzyskać poparcie co najmniej 100 kolegów klubowych, co oznacza, że w pierwszej turze głosowania wezmą udział maksymalnie trzy osoby. Ten wymóg już zniechęcił kilka osób, o których tuż po rezygnacji Truss spekulowano, że mogą spróbować swoich szans.

Jedno nazwisko może zjednoczyć partię konserwatystów 

Do tej pory jeszcze nikt oficjalne nie ogłosił, że będzie ubiegał się o przywództwo, ale jest kilka osób, które niemal na pewno to zrobią, w tym troje potencjalnych faworytów. Wyraźnym faworytem bukmacherów jest były minister finansów Rishi Sunak, który latem w decydującej turze - w głosowaniu wszystkich członków partii - przegrał z Truss. Na jego korzyść działa to, że już wtedy ostrzegał, iż program gospodarczy Truss jest fantazją, a wydarzenia ostatnich czterech tygodni to potwierdziły. Ale Sunak, jako jedna ze stron dość ostrej walki, raczej nie jest kandydatem, który mógłby zjednoczyć partię.

Taką osobą prędzej byłaby Penny Mordaunt, obecna liderka Izby Gmin, która latem w partyjnych wyborach zajęła trzecie miejsce, a zastępując w poniedziałek Truss podczas debaty parlamentarnej, wypadła co najmniej dobrze. Jednak o ile Sunak może być niemal pewien, że pokona wymagany próg wejścia do wyborów, to w przypadku Mordaunt nie jest to oczywiste.

Kandydatem jednoczącym konserwatystów z pewnością byłby minister obrony Ben Wallace, który od kilku miesięcy niezmiennie jest najlepiej ocenianym członkiem rządu - być może jest nawet jedynym ministrem dobrze ocenianym nie tylko przez wyborców konserwatystów, ale także przez całą opinię publiczną. Problem w tym, że Wallace już dwa razy zadeklarował, że woli kierować ministerstwem obrony niż być premierem. Pierwszy raz powiedział to latem, gdy sondaże wskazywały, że jeśli wystartuje, wygra, a drugi raz - na początku tego tygodnia. Nie można wykluczyć, że jeszcze zmieni zdanie, ale biorąc pod uwagę krótki czas na uzyskanie wymaganego poparcia, mógłby z tym nie zdążyć.

Boris Johnson ponownie zostanie premierem Wielkiej Brytanii? 

Na powrót do władzy ochotę ma poprzednik Liz Truss, Boris Johnson, i jego prawdopodobny start w wyścigu powoduje, że jego wynik stanie się trudny do przewidzenia. Johnson jest jednak postacią, która jeszcze bardziej podzieli konserwatystów zamiast ich zjednoczyć. W czerwcu w partyjnym głosowaniu za jego odwołaniem opowiedziało się aż 148 posłów, ale zarazem wciąż ma wystarczająco dużo zwolenników, by prawdopodobnie uzyskać poparcie 100 osób. Jeśli tak się stanie i Johnson przejdzie do finałowej dwójki kandydatów, to będzie miał spore szanse na powrót na Downing Street, bo jak pokazują sondaże przeprowadzone wśród członków Partii Konserwatywnej - a to oni będą wybierać w ostatniej turze - Johnson w bezpośrednim pojedynku wygrywa i z Sunakiem, i z Mordaunt.

Wprawdzie Johnson, odchodząc ze stanowiska, sugerował, że jeszcze powróci, ale nikt zapewne nie przypuszczał, że może stać się to tak szybko. Taki powrót budziłby przy tym sporo kontrowersji i trudno przewidzieć, czy konserwatystom by to pomogło. To Johnson poprowadził partię do zdecydowanego zwycięstwa wyborczego w 2019 r., ale też jego zły styl rządzenia sprawił, że wyborcy zaczęli się od niej odwracać. Johnson ma większą niż ktokolwiek z jego potencjalnych rywali umiejętność docierania do osób, które nie są zdeklarowanymi wyborcami konserwatystów, ale niektórych innych wyborców będzie skutecznie odstręczać.

Swój udział w wyścigu o przywództwo sugerują też Suella Braverman, która zrezygnowała w środę z kierowania ministerstwem spraw wewnętrznych, i minister handlu międzynarodowego Kemi Badenoch. Obie startowały w poprzednich wyborach, w których uzyskały wyniki lepsze od spodziewanych, co zaowocowało m.in. nominacjami ministerialnymi. Obie reprezentują jednak prawe skrzydło partii i biorąc pod uwagę wysoki próg wejścia do wyborów, nie ma szans, by obie go przekroczyły. A jeśli któraś z nich się nie wycofa, zapewne żadna nie przekroczy wymaganego progu. I Braverman, i Badenoch są popularne wśród szeregowych członków partii, tym niemniej jest raczej mało prawdopodobne, by któraś z nich nie tyko zakwalifikowała się do wyścigu, ale też do finałowej dwójki.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka