Śledztwo ws. Sadowskiego umorzone. Dziennikarka wstrząśnięta decyzją prokuratury

Zdjęcie dziewczynki - ofiary muzyka udostępnione przez Izę Michalewicz/Krzysztof Sadowski. Fot. Facebook/Wikipedia
Zdjęcie dziewczynki - ofiary muzyka udostępnione przez Izę Michalewicz/Krzysztof Sadowski. Fot. Facebook/Wikipedia
Kobiety, które oskarżały jazzmana Krzysztofa Sadowskiego o przestępstwa seksualne, których dopuszczał się wobec nich, gdy były dziećmi, otrzymały pismo z Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadamiające je o umorzeniu śledztwa z powodu przedawnienia.

Molestowanie w Tęczowym Music Boxie

Sprawę ujawnił dziennikarz śledczy Mariusz Zielke, który opisywał m.in. na blogu w salon24, że znany muzyk i autor programów muzycznych dla dzieci Krzysztof Sadowski molestował swoich nieletnich podopiecznych.

Dziennikarz rozmawiał z pokrzywdzonymi kobietami i twierdził, że ich zeznania dają mu niezbite dowody na to, że Sadowski ma być pedofilem.

Mariusz Zielke napisał na Facebooku: "Niestety, z ogromną przykrością informuję, że nie ma już żadnych wątpliwości. Krzysztof Sadowski, wielka postać polskiego jazzu, wieloletni prezes Polskiego Towarzystwa Jazzowego, współtwórca Tęczowego Music Box, działacz Jazz Jamboree i innych programów, nauczyciel setek, a może i tysięcy dzieci, był pedofilem. Ta sprawa będzie bardzo bolesna dla całego środowiska, które w dużej części wiedziało i kryło pedofilię".

Prokura umorzyła postępowanie

Do molestowania nieletnich miało dochodzić ponad 20 lat temu, kiedy dorosłe dziś kobiety były kilkunastoletnimi dziećmi. Po trzech latach od rozpoczęcia śledztwa prokuratura podjęła decyzję o jego umorzeniu.

Dziennikarka Iza Michalewicz, która poinformowała o decyzji prokuratury, uważa, że to ogromny cios dla osób, które miały być pokrzywdzone przez Sadowskiego.

"Trzy lata przesłuchań ofiar pedofila w obecności psychologów, kamer i ponownego traumatyzowania ich poszło na marne. Czy nie istnieje już w tym kraju żadna siła, która sprawiłaby, że krzywdzone dzieci doczekają sprawiedliwości? Jaki to jest sygnał dla ofiar molestowania? Siedźcie cicho, bo i tak nic nie wskóracie" - pisze Michalewicz na Facebooku.


Dziennikarka zamieściła też fragment zeznań jednej z kobiet, która jako dziewczynka miała zostać zgwałcona przez Krzysztofa Sadowskiego i została przez to straumatyzowana na całe życie.

"Przez te wszystkie lata obwiniałam siebie o to całe molestowanie i było mi ciężko pochylić się nad krzywdą tej dziewczynki, którą byłam i nad nią zapłakać. Życie z taką tajemnicą wpędziło mnie w bolesną, niekończącą się samotność" - cytuje Michalewicz wyznania dorosłej dziś kobiety.

Reporterka "Dużego Formatu" pisała, że poszkodowane miały 12 lat, kiedy zostały zgwałcone przez muzyka. Jednej z nich Sadowski miał proponować 200 tysięcy złotych (ta kwota później miała być zmniejszona o połowę) za milczenie.

Sadowski twierdził, że to pomówienia

W 2019 roku Prokuratura Rejonowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie zgwałcenia dwóch osób poniżej 15. roku życia przez Krzysztofa Sadowskiego. Zawiadomienie w sprawie znanego muzyka złożyły dwie kobiety.  - Prokuratura Rejonowa Warszawa Ursynów w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie zgwałcenia w latach 1997-1999 r. w Warszawie dwóch małoletnich pokrzywdzonych, które w momencie popełnienia czynów na ich szkodę, nie miały ukończonego 15. roku życia. Postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniami dwóch kobiet – mówiła Wirtualnej Polsce Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Ponad 80-letni dziś artysta w 2019 roku przekonywał, że został pomówiony. W korespondencji z TVN24 Sadowski podkreślił, że dotychczasowe publikacje i relacje medialne "w ogóle nie uwzględniały jego stanowiska", tylko - jak napisał - "powielały bezpodstawne bzdury zapoczątkowane publikacją M. Zielke". Dodał, że obecnie na drodze prawnej dochodzi ochrony swojego dobrego imienia. Mariusz Zielke otrzymał później sądowy zakaz publikowania informacji o zarzutach wobec Krzysztofa Sadowskiego.

Postępowania nie można byłoby umorzyć z powodu przedawnienia karalności przestępstwa przeciwko wolności seksualnej popełnionego na szkodę małoletniego, jeżeli zgłaszająca się osoba nie przekroczyła 30. roku życia w momencie złożenia zawiadomienia. Wygląda na to, że obie kobiety były starsze w momencie zawiadomienia o przestępstwie.

Za zgwałcenie osoby nieletniej grozi do 12 lat więzienia. Wyrok nie może być łagodniejszy, niż trzy lata pozbawienia wolności.

ja

Przeczytaj też:



Lubię to! Skomentuj81 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo