Oni uzgodnią i ogłoszą nową koalicję. "Oby w tym tygodniu"

Redakcja Redakcja PSL Obserwuj temat Obserwuj notkę 14
Koalicję uzgodnią i ewentualnie ogłoszą Władysław Kosiniak-Kamysz z Szymonem Hołownią. Mogę jedynie stwierdzić, że zachęcam obu liderów do tego, żeby jeszcze w tym tygodniu się dogadali – mówi Salonowi 24 Marek Sawicki, były minister rolnictwa, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Oficjalnie zapowiedział Pan w Polskim Radiu 24, że w okolicach weekendu majowego poznamy decyzję Polski 2050 i Polskiego Stronnictwa Ludowego w sprawie ewentualnej współpracy przed wyborami. Wybiegając nieco w przyszłość – jakie będą główne założenia nowej formacji?

Marek Sawicki: Koalicję uzgodnią i ewentualnie ogłoszą Władysław Kosiniak-Kamysz z Szymonem Hołownią. Jeśli oczekujecie Państwo, że ja opowiem czego dotyczyć będzie porozumienie, to mówię szczerze – nie opowiem. Mogę jedynie stwierdzić, że zachęcam obu liderów do tego, żeby jeszcze w tym tygodniu się ostatecznie dogadali. Ale jeśli się nie dogadają, to świat się nie zawali.


Nie chodzi o to, żeby zdradzać szczegóły umowy, ale o to, jakie są podstawowe kwestie, z którymi możecie iść razem do wyborów?

Po pierwsze - uważamy, że trzeba zerwać z tą polsko-polską wojenką, dyskusją o przeszłości, ze spieraniem się o to, kto więcej Polsce zaszkodził. Trzeba natomiast zacząć rozmawiać o przyszłości. Pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić, to przywrócić normalne relacje w Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej. Bo nie może być tak, że prezydent RP prowadzi swoją politykę zagraniczną wobec Stanów Zjednoczonych, minister do spraw Unii Europejskiej udaje, że ma jakieś relacje wewnątrz wspólnoty, a z kolei minister spraw zagranicznych zajmuje się polityką państw trzecich. To ważne, żeby polityka zagraniczna była nareszcie spójna.]

Druga sprawa, to oczywiście kwestie gospodarcze. Czas skończyć z wszechobecną centralizacją, z którą mamy do czynienia od siedmiu lat. Czas przyjąć zasadę: „Tyle państwa, ile konieczne i tyle wolności, ile można”. To stare, liberalne powiedzenie trzeba zacząć wdrażać w życie. Po trzecie, trzeba przywrócić samorządność, rolę samorządu. Społeczności lokalne nie mogą czekać na tekturowe papierki z pieniędzmi. Muszą wiedzieć, jaki mają udział w dochodach, jakie mają własne dochody. Samorządy muszą wiedzieć, jak planować swój rozwój i współpracę z mieszkańcami. Bo jeśli zależą od papierka pana premiera, a nie od dochodów obywateli i udziału w tych dochodach, to po co samorządowi starać się o zwolnienia podatkowe dla przedsiębiorców? Chodzi ponadto o zwiększanie miejsc pracy, o poprawianie warunków chociażby w zakresie dostarczenia taniej energii odnawialnej. I właśnie cały obszar energii odnawialnej, jest bardzo ważny. Rządzący o energii odnawialnej dużo mówią, a niewiele w tej sprawie robią.

Przedsiębiorcy, o których Pan wspomniał, to grupa społeczna, która czuje się w tym momencie pokrzywdzona przez wszystkie rządy. Teraz prowadzą akcję w sprawie dobrowolnego ZUS, składka rośnie w zastraszającym tempie...

To jest nie tylko ZUS, ale to jest także składka zdrowotna. I my od dawna mówimy o tym, że czas najwyższy może również przebudować cały system emerytalno-rentowy, bo obecny nie ma szans na utrzymanie. Tu trzeba również pomyśleć o poważnym podejściu do spraw demograficznych. O budownictwie, bo nie wystarczy ogłaszanie kolejnych programów co dziesięć lat, gdzie nie wiadomo co po tych dziesięciu latach będzie. To wszystko jest spisane w ramach 21 zadań, które ogłosili Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia. Ale zespoły programowe wciąż pracują nad szczegółowymi projektami. W momencie, gdy koalicja będzie ogłoszona, to będziemy razem te projekty prezentować.


Jeśli zostanie ogłoszona…

Jeśli nie zostanie, to będziemy te projekty prezentować osobno.

Ostatnie sondaże są dla ludowców faktycznie dość korzystne, także w przypadku samodzielnego startu. Waszym podstawowym elektoratem zawsze była wieś. W tym kontekście zamieszanie wokół sprowadzonego z Ukrainy zboża było dla Was wręcz prezentem?

To jest nieszczęście dla Polski. Obraz skrajnej niekompetencji, bo jak świat światem już za czasów Nikodema Dyzmy na zbożu wszyscy potrafili zarobić i nie pogrążali się w kryzysie. Ja patrzę na dane statystyczne. Widzę, o ile zwiększyli import Niemcy, Hiszpanie, Anglicy. I okazuje się, że nie są to jakieś kilkusetprocentowe wzrosty. Okazało się, że otwarcie rynku i zdjęcie ceł dla tamtych państw nie miało znaczenia.

Natomiast w Polsce my dziś nie wiemy, co wpłynęło razem z pszenicą, rzepakiem, kukurydzą. Może to był przemyt, może kontrabanda, bo przecież polskie państwo zwolniło te wszystkie transporty z jakiejkolwiek kontroli? Tak się nie robi, za to Komisja Europejska wcześniej czy później może wyciągnąć wobec nas konsekwencje, bo to, że zniesiono cła, absolutnie nie powinno znosić kontroli na granicy. I dzisiaj mamy sytuację ośmieszającą polskie państwo. Żywność jest zwożona, tak jakby to były materiały radioaktywne, pod wielkimi konwojami, wyprowadzana za Odrę.

A ja gwarantuję, że za dwa, trzy tygodnie dowiemy się, że po zdjęciu plomb zza Odry, dwie trzecie tego transportu z powrotem wróci w obszar Rzeczypospolitej.

Krytykować jest łatwo, jednak Polska jest pierwszym krajem, przez którego teren to zboże miało być tranzytowane. Uniknięcie problemu wcale nie musiało być proste?

Były proste rozwiązania, które proponowaliśmy w lipcu ubiegłego roku. Te projekty nadal leżą na stole. Nie ma lepszej plomby, nie ma lepszego konwoju i sposobu uniknięcia problemu, jak wpłacona kaucja. Na przykład półtora tysiąca złotych od tony i termin dany na dwa tygodnie, góra miesiąc, na dostarczenie zboża do portu, w celu wywiezienia go poza strefę Unii Europejskiej i zwolnienie kaucji.

I wtedy każdy przedsiębiorca by się pilnował, bo wiedziałby, że jakby dołożył tysiąc złotych do tony pszenicy, to na tym by nie zarobił. Jakby dołożył półtora tysiąca do tony rzepaku, też nie miałby zysku. W jego interesie byłoby jak najszybciej pozbyć się tego towaru. Stało się niestety inaczej. Wprawdzie 24 czerwca premier powołał międzyresortowy zespół do monitorowania tego typu zagrożeń, ale z tego co wiem, nie zebrał się ani razu. Moim zdaniem to ewidentne niedopełnienie obowiązków.

Fot. Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia/Polska2050

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj14 Obserwuj notkę

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka