Aż 9 dni Ukrainiec przebywał na lotnisku Chopina w Warszawie z zagłuszarką, nim został zatrzymany przez służby. Onet, który ujawnił niecodzienną sytuację, wskazuje nawet na kompromitację instytucji odpowiedzialnych za ochronę portu lotniczego.
Dziewięć dni na lotnisku i brak reakcji służb
W okresie świąt Bożego Narodzenia na lotnisku przebywał Illia S., obywatel Ukrainy, posiadający specjalistyczny sprzęt elektroniczny, w tym urządzenie do zagłuszania sygnałów. Mężczyzna spędził na terenie portu co najmniej dziewięć dni, zanim jego obecność wzbudziła realne zainteresowanie służb. Zatrzymanie nastąpiło dopiero dzięki determinacji funkcjonariuszy liniowych, którzy – jak wynika z ustaleń – musieli naciskać na przełożonych, niechętnych do szybkiego podejmowania decyzji.
Funkcjonariusze nie wiedzieli, co zrobić
Podczas kontroli bagażu Illii S. ujawniono kilka urządzeń elektronicznych, w tym zagłuszarkę, której możliwości nie zostały od razu właściwie ocenione. Źródła cytowane przez Onet wskazują, że funkcjonariuszom brakowało wiedzy i szkoleń z zakresu walki elektronicznej, przeciwdziałania dronom oraz nowoczesnych technologii. Potencjalnie niebezpieczny sprzęt w rękach dywersanta przez długi czas nie był traktowany jako realne zagrożenie, mimo trwającej wojny za wschodnią granicą i rosnących zagrożeń hybrydowych.
Spóźniona interwencja
Z ustaleń dziennikarzy wynika, że urządzenie posiadane przez Illię S. mogło wpływać na funkcjonowanie systemów elektronicznych lotniska, a w tym samym czasie notowano problemy z infrastrukturą informacyjną portu. Dodatkowo ujawniono poważne braki w koordynacji między instytucjami – przez długi czas nie reagowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, choć to ona powinna nadzorować podobne sprawy. Ostatecznie decyzję o zatrzymaniu podjęto po wielogodzinnych rozmowach między służbami.
Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na miesiąc, z możliwością przedłużenia tego środka. Illii S. postawiono zarzut posiadania urządzeń mogących służyć do zakłócania sygnałów radiowych, co stanowi naruszenie przepisów, w tym prawa lotniczego. Podejrzany nie przyznał się do winy - w razie skazania grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Fot. Lotnisko w Okęciu
Red.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo