Brejza nie dowierzał po procesie z Kaczyńskim. "Sąd potraktował go jak świętą krowę"

Redakcja Redakcja Sądownictwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 36
Jarosław Kaczyński nie musi przepraszać Krzysztofa Brejzę ze względu na niską szkodliwość czynu zniesławienia. Europoseł KO domagał się kary dla prezesa PiS, ale sędzia Tomasz Trębicki umorzył sprawę, z czym powód nie może się pogodzić. Prezes PiS mówił o Brejzie, że "popełnił bardzo ciężkie przestępstwa".

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia we wtorek umorzył postępowanie przeciwko prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu w sprawie o zniesławienie Krzysztofa Brejzy. Proces dotyczył wypowiedzi lidera PiS z marca 2024 roku, która padła podczas posiedzenia sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. Kaczyński, odnosząc się do europosła KO, mówił - odpowiadając na pytania posłów - wówczas tak: "Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”. W związku z tą wypowiedzią Sejm w marcu ubiegłego roku uchylił Jarosławowi Kaczyńskiemu immunitet.  

1,5 roku procesu Brejza-Kaczyński

Proces toczył się od jesieni 2024 roku i zakończył w połowie stycznia. Ogłoszenie wyroku zostało odroczone o dwa tygodnie. We wtorek sąd zdecydował o umorzeniu sprawy z powodu znikomej społecznej szkodliwości czynu.

– Zachowanie posła Kaczyńskiego nie było społecznie szkodliwe w stopniu przekraczającym granicę odpowiedzialności karnej – powiedział w uzasadnieniu sędzia Tomasz Trębicki.

Jednocześnie sąd nie miał wątpliwości, że wypowiedź padła w trakcie przesłuchania przed komisją śledczą, a Krzysztof Brejza nigdy nie został oskarżony, skazany ani nawet formalnie podejrzany o przestępstwa, o których mówił prezes PiS. 


Sąd: Kaczyński nie powinien tak mówić 

Sędzia Trębicki podkreślił, że Jarosław Kaczyński miał świadomość, iż zarzucane Brejzie działania miały dotyczyć wydarzeń sprzed wielu lat i nigdy nie znalazły potwierdzenia w działaniach prokuratury ani sądu.

– Pan poseł Kaczyński nie powinien twierdzić publicznie, że pan poseł Brejza dopuścił się czynu zabronionego, popełnił przestępstwo, (…) poważne przestępstwo, czy też przestępstwo odrażające. Jako funkcjonariusz publiczny w ocenie sądu do tego uprawniony nie jest – zaznaczył sędzia.

W ocenie sądu zachowanie lidera PiS wypełniło znamiona przestępstwa zniesławienia za pomocą środków masowego komunikowania, jednak – jak wyjaśniono – do odpowiedzialności karnej konieczne jest spełnienie wszystkich przesłanek, w tym odpowiedniego stopnia społecznej szkodliwości.

Sąd zwrócił uwagę, że sporna wypowiedź była odpowiedzią na pytanie zadane Jarosławowi Kaczyńskiemu jako świadkowi przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa. Pytania – jak zaznaczył Trębicki – dotyczyły również "przemyśleń i opinii”.

– Nie padło to jako samodzielna teza, tylko wypowiedź skonstruowana w odpowiedzi na pytanie – wskazał sędzia. Dodał też, że był to jeden z wielu sporów między Krzysztofem Brejzą a Jarosławem Kaczyńskim dotyczących publicznych pomówień, które – jak zaznaczył – nigdy nie znalazły odzwierciedlenia w decyzjach prokuratury czy sądu. 


Brejza: Kaczyński jak święta krowa. Kim jest sędzia Trębicki?

Jarosław Kaczyński nie pojawił się na ogłoszeniu wyroku. Na sali obecni byli Krzysztof Brejza oraz jego pełnomocniczka, mecenas Dorota Brejza.

Po wyjściu z sądu europoseł KO nie krył emocji.  – Dla mnie ten wyrok jest wewnętrznie sprzeczny, jest niezrozumiały. Szanując absolutnie decyzję sędziego, absolutnie będziemy skarżyć się na wyrok – zapowiedział Brejza. Jak dodał, sprawa powinna zostać rozstrzygnięta przez sąd II instancji "dla dobra debaty publicznej”. Z kolei dla Onetu zarzucił sędziemu, że potraktował prezesa PiS "jak świętą krowę", a on sam "czuje się jak u Kafki". - Ten wyrok pokazuje, że wolno lżyć, kłamać, ale jak jesteś prezesem, to jesteś "świętą krową". A to jest przyzwolenie na sianie hejtu przez polityków - zarzucił sędziemu.

Sędzia Tomasz Trębicki wydał nakazł zatrzymania dla posłów PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika po wyroku z grudnia 2023 roku, skazującego ich na dwa lata więzienia mimo ułaskawienia z 2015 roku. Wtedy prawicowe media pisały, że jego matka  - Zofia Trębicka - była wieloletnią działaczką Platformy Obywatelskiej, a sędzia wstawiał zdjęcia na Facebooku, promujące m.in. strajk kobiet i uderzające w rząd PiS. Trębicki od dłuższego czasu należy do "Iustitii".  


Fot. Krzysztof Brejza po wyroku sądu I instancji/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj36 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo