Piotr R. (z lewej) podczas konferencji prasowej z ówczesnym wicepremierem Piotrem Glińskim w roku 2022/PAP
Piotr R. (z lewej) podczas konferencji prasowej z ówczesnym wicepremierem Piotrem Glińskim w roku 2022/PAP

Łapówki za kontrakty. Burmistrz Milanówka przed sądem

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
Przez rok jego adwokaci robili wszystko, by sprawa nie trafiła przed oblicze sądu. Nie wyszło i dlatego w południe 24 kwietnia 2026 roku Piotr R., były burmistrz Milanówka, stanie przed sądem oskarżony o przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za publiczne kontrakty. Salon24 dotarł do szczegółów sprawy, rozmawiając bezpośrednio z prokuraturą i sądem.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty prokuratura postawiła byłemu burmistrzowi Milanówka
  • Jak obrona przez rok skutecznie mogła blokować start procesu 
  • Dlaczego sprawę musiał rozstrzygnąć Sąd Najwyższy
  • Ile czasu ma prokuratura, żeby doprowadzić sprawę do wyroku

W Sądzie Rejonowym w Grodzisku Mazowieckim rozpocznie się proces Piotra R., byłego burmistrza Milanówka. Razem z nim na ławie oskarżonych zasiądą ci, którzy mieli wręczać mu korzyści majątkowe w zamian za miejskie kontrakty. Sprawa przez ponad rok tkwiła w miejscu. Nie dlatego, że prokuratura miała słabe dowody, lecz dlatego, że obrona zrobiła wszystko, by sąd zajął się własną procedurą zamiast meritum.  


Zagranie było proste: złożyć wniosek o przeniesienie sprawy do innego sądu i czekać. To jeden z klasycznych trików procesowych, Piotr R. dzięki temu zyskał niemal rok spokoju.

Były burmistrz Milanówka na ławie oskarżonych

Cofnijmy się o rok do 15 kwietnia 2025 roku, kiedy prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Grodzisku Mazowieckim akt oskarżenia przeciwko Piotrowi R. Salon24 zapytał o szczegóły sprawy bezpośrednio w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.

Politykowi zarzucono, że w okresie od stycznia 2022 r. do kwietnia 2023 r., w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, czyli burmistrza miasta Milanówek, przyjął od Rafała Ś. oraz Marcina L. korzyści majątkowe w wysokości nie niższej niż 83 048 zł, w postaci wykonania przez nich bądź podmioty przez nich wskazane naprawy i renowacji samochodów, jak również wykonania prac remontowych nieruchomości położonej w Milanówku przy ul. Żukowskiej.

Według śledczych w zamian za te prace naprawczo-budowlane Piotr R. kazał podległemu urzędnikowi zawrzeć różne umowy ze wskazanymi firmami. Prokurator wymienia tutaj długą listę: od umowy na wywóz śmieci, poprzez wypompowywanie i wywóz wody po opadach atmosferycznych, remont budki cmentarnej, remont kąpieliska miejskiego w Milanówku, aż po remont budynku Urzędu Stanu Cywilnego w Milanówku.

Prokurator Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, informuje, że Piotr R. przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do stawianego mu zarzutu i złożył wyjaśnienia sprzeczne z materiałem dowodowym zgromadzonym w toku postępowania. W dniu 15 kwietnia 2025 r. wydane zostało postanowienie o zamknięciu śledztwa, a w dniu 22 kwietnia 2025 r. do Sądu Rejonowego w Grodzisku Mazowieckim został skierowany akt oskarżenia.

Prokuratura potwierdziła nam też dodatkowe szczegóły. Wobec podejrzanego o korupcję byłego burmistrza zastosowano dozór policyjny. Piotr R. dostał zakaz zbliżania się do osób, od których, zdaniem śledczych, przyjmował korzyści majątkowe.


Akt oskarżenia był pokłosiem dwuletniego śledztwa. Polityka zatrzymano w 2023 roku. Piotr R. burmistrzem Milanówka został w 2018 roku. Szybko jednak stracił zaufanie mieszkańców. Niespełna dwa lata od czasu wygrania wyborów w Milanówku zawrzało. Mieszkańcy mieli dość rządów Piotra R. i zaczęli zbierać podpisy pod inicjatywą referendalną. Lista zarzutów, które kierowano wobec burmistrza, była długa. Przede wszystkim dowodzono, że przez niespełna dwa lata swoich rządów doprowadził do wzrostu zadłużenia, nie współpracował z radą miasta, nie przychodził na komisje i sesje.

Zdaniem inicjatorów referendum Piotr R. miał być też arogancki i nie mieć odpowiedniej wiedzy do pełnienia funkcji burmistrza. Inicjatywa referendalna zakończyła się jednak fiaskiem.

Kolejną próbę podjęto już rok później. Piotr R. nie otrzymał od rady gminy skwitowania. Sama uchwała została podjęta w dość przedziwnych okolicznościach. W Polsce i na świecie trwały wtedy liczne obostrzenia związane z pandemią COVID-19.

Podczas sesji absolutoryjnej, ze względu na nieprzestrzeganie ograniczeń sanitarnych, nie uczestniczyła duża część radnych. Przewodniczący rady mimo próśb nie zorganizował posiedzenia hybrydowego. W efekcie obecni radni nie udzielili Piotrowi R. absolutorium, co otworzyło formalną drogę do przeprowadzenia referendum. Wzięła w nim udział garstka osób. Frekwencja nie przekroczyła 16 proc. i Piotr R. obronił swoje stanowisko.

W 2023 roku wyborcy wystawili mu rachunek. Piotr R. przegrał wybory samorządowe i pożegnał się z urzędem. Niedługo potem do jego drzwi zapukali policjanci. Tym razem nie jako ochrona burmistrza.

Gra z sądem

Kiedy tylko prokuratura wysłała akt oskarżenia do sądu w Grodzisku, adwokaci natychmiast ruszyli do akcji. Złożyli wniosek o przeniesienie sprawy do innego sądu, powołując się na dobro wymiaru sprawiedliwości. Brzmi szlachetnie. W praktyce jednak chodziło o jedno: czas. Sprawa trafiła aż do Sądu Najwyższego. Ten nie dał się przekonać i nakazał rozpoznać ją tam, gdzie pierwotnie wpłynęła, w Grodzisku Mazowieckim.


Adwokat Rafał Szymański, Senior Associate z Kancelarii Rödl, wyjaśnia SALON24, że występowanie z wnioskiem o wyłączenie sędziego jako element strategii procesowej uznać należy za krótkoterminowy środek do osiągnięcia celów procesu. Prawidłowo obsadzony sąd jest jedną z gwarancji procesowych i stanowi ustrojową podstawę wymiaru sprawiedliwości, jednak podejmowanie nad wyraz częstych i nieuzasadnionych prób wyłączenia sędziego wydaje się nieusprawiedliwione i nie powinno prowadzić do nadużywania tej instytucji.

Stracony rok przez prawniczy trik 

W praktyce fortel zadziałał. Sąd przez niemal rok nie mógł zająć się sprawą, bo zajmował się pytaniem, czy w ogóle ma ją prawo rozpatrywać. Rzecz o tyle absurdalna, że sędzia referent, przydzielony do sprawy losowo, sam nie widział powodów do wyłączenia.

Salon24 zapytał o tę kwestię bezpośrednio prezesa Sądu Rejonowego w Grodzisku Mazowieckim. Michał Sokół potwierdza: obiekcji do sędziego nie mieli ani oskarżeni, ani ich adwokaci. Ani strony procesu, ani sędzia referent nie stwierdzili podstaw do złożenia wniosku o wyłączenie. Ale na tym gra obrońców z sądem może się nie skończyć. Oddalenie wniosku o wyłączenie sądu nie kończy bowiem historii, a w przyszłości może otworzyć nowy front walki.

25 lat na wyrok. Piotr R. nie ucieknie

Mecenas Szymański wskazuje, że nieuwzględnienie argumentów przedstawionych we wniosku może stanowić podstawę zaskarżenia wyroku i podniesienia w apelacji okoliczności, które przemawiały za wyłączeniem sędziego lub ławnika, jeśli nieuwzględnienie tych okoliczności miało wpływ na wydany wyrok. Wiadomo jedno. Adwokaci Piotra R. nie mają co grać na przewlekłość postępowania. Zarzucane przestępstwo, i to tak poważne, jak to, o które prokuratura oskarżyła byłego samorządowca, przedawni się za 25 lat. Piotr R. nie ma więc szans, by uniknąć uczciwego procesu.

Mariusz Kowalewski 

Fot: Piotr R. (z lewej) podczas konferencji prasowej z ówczesnym wicepremierem Piotrem Glińskim w roku 2022/PAP


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo