52 obserwujących
381 notek
458k odsłon
1879 odsłon

Niderlandów przemiana w anus mundi

Wykop Skomentuj42

Całe życie skierowane ku pieniądzom to śmierć.
Albert Camus

image

Dawno, dawno temu miałem okazję obejrzeć pewien japoński film, który zrobił na mnie, czyli wtedy bardzo młodym chłopaku, olbrzymie wrażenie. Już podczas projekcji poczułem odrazę do postaci wypełniających misję polegającą na pozbywaniu się z tego świata swych wiekowych współmieszkańców oraz członków rodziny. Każdy staruszek i każda staruszka, po przekroczeniu określonego wieku, mieli obowiązek usunąć się ze społeczności i szukać śmierci na szczycie pobliskiej góry. W ten sposób eliminowano „element nieproduktywny” i optymalizowano dostęp do ograniczonych zasobów żywności. Czyniono tak z matką, ojcem, wujem, ciotką, babcią… Czystej wody darwinizm. Ale, to – być może – tylko film. Niestety, tak tylko mi się zdawało… W pierwszej połowie XVIII w.,  książę Jerzy II Hanowerski, podczas polowania w lasach Wendlandu (dzisiejsze środkowe Niemcy) natknął się na słowiańskiego chłopa próbującego pochować żywcem swojego starego ojca. Zapytany o przyczynę swego postępowania, niedoszły ojcobójca  odrzekł, że czynił to…  w zgodzie z dawnym obyczajem.

Dziś moja bratanica (żyjąca w Niderlandach) bardzo długo rozmawiała ze swym ojcem. Jak to najczęściej  bywa gawędzili o tym i owym. Zwykła rzecz. W trakcie pogawędki pojawił się jeden, bardzo niepokojący, wątek. Otóż wg. słów dziewczyny walka z koronawirusem w tymże kraju ma przerażającą specyfikę. Chodzi o to, iż władze Niderlandów zastosowały dość oryginalne kryteria w zakresie  klasyfikowania ofiar pandemii. Choć oficjalne dane mówią o niecałych dziesięciu tysiącach zakażonych i ponad sześciuset ofiarach śmiertelnych, to pojawiają się głosy poważnych medyków alarmujących, iż wspomniane liczby należałoby pomnożyć co najmniej przez pięć.  Lecz to nie wszystko! Mimo, iż nikt lub prawie nikt o tym nie wspomina głośno, to w praktyce służby medyczne nie przykładają się prawie wcale do ratowania życia seniorom. Kilka dni temu podczas wywiadu w radio WNET mieszkająca w Hiszpanii Polka, poinformowała, że w jednym z domów spokojnej starości zachorowali prawie wszyscy pensjonariusze. Znaczna część z nich odeszła z tego świata przede wszystkim z tej przyczyny, że personel opuścił ośrodek i pozostawił podopiecznych samym sobie. Wzbudziło to falę oburzenia w całej Hiszpanii. Wprawdzie stało się, ale takie postępowanie nie znalazło akceptacji mieszkańców płw. Iberyjskiego. Co innego nad dolnym Renem. Tam nie porzuca się potrzebujących pomocy seniorów ostentacyjnie. Selekcja dokonywana jest w białych rękawiczkach. Jeśli zainfekowany nieszczęśnik ma więcej niż sześć krzyżyków na karku, to praktycznie musi liczyć wyłącznie na siebie lub – co w tym kraju rzadkie niczym biały kruk – na członków rodziny. Generalnie wszelkie środki pomocowe kierowane są na ratowanie ludzi w sile wieku, a seniorów traktuje się na zasadzie: murzyn zrobił swoje, murzyn musi odejść.

Opisałem sytuację w oparciu o relację z drugiej ręki. Zdaję sobie sprawę, że jest subiektywna i prawdopodobnie jakoś tam przejaskrawiona. Biorę to pod uwagę. Z drugiej strony w kraju, w którym od 2002 r. eutanazja jest legalna i zostało jej już poddanych przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy ludzi (w tym psychicznie chorzy!), wszystko wydaje się możliwym. Brak troski o najsłabszych w obliczu poważnego i niecodziennego zagrożenia nie jest specyfika niderlandzką. Podobne podejście prezentuje np. Szwecja, a Wielka Brytania w ostatniej chwili zrezygnowała z takiego modus operandi.

Onegdaj jako Europejczycy wyróżnialiśmy się na tle innych kultur i narodów szacunkiem dla ludzi sędziwych. I nie tylko, bo zgodnie z powszechnie akceptowanymi ideami, troszczyliśmy się również  o ludzi słabych, chorych, niedołężnych… Takie humanistyczne podejście budziło zdumienie w innych środowiskach kulturowych, w których masowe pozbawianie życia dziewczynek, strącanie kalek w przepaść czy skazywanie na śmierć głodową osób sędziwych było czymś „naturalnym”. Ostatki społecznych atawizmów zostały wyrugowane z naszego kontynentu stosunkowo niedawno. Mimo to zdawało się, że ostatecznie. Niestety… Obecna sytuacja kryzysowa obnaża złe strony ludzkiej natury. I to głównie w krajach, które niegdyś przodowały w propagowaniu humanizmu i społecznej solidarności. Czy to tylko i wyłącznie efekt laicyzacji, zobojętnienia, egoizmu? A może zwycięstwo bezdusznego materializmu, propagowanego przez proroków Nowego Ładu? Sam jeszcze nie wiem, ale wydaje się, iż zasada, że życie ludzkie nie ma ceny, powoli odchodzi do lamusa.


Link:
https://www.123rf.com/photo_24057962_death-and-old-man.html





Wykop Skomentuj42
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka