94 obserwujących
662 notki
990k odsłon
  4047   15

Porozmawiajmy o faktach. Czy Putin-chan jest samobójcą?

Mniej lękać się trzeba siły zła niż słabości dobra.

F. Guizot
image

„Mgła wojny”. Określenie to pojawiło się w powszechnym obiegu całkiem niedawno i dotyczy zjawiska polegającego na utrudnianiu przez strony konfliktu militarnego dostępu do wiarygodnych danych źródłowych, które pozwalałyby na dokonanie - w miarę! - racjonalnej oceny sytuacji. Jak wiadomo mgła ta jest gęsta, ciężka, wręcz tłusta. Z tego powodu wszelkie analizy prezentowane przez prawdziwych i samozwańczych specjalistów, tworzone w oparciu o „biały wywiad”, mają li tylko charakter pomocniczy. I nawet tu należy być ostrożnym, bo tak naprawdę za diabła nie da się stwierdzić: czy szala przechyliła się na stronę tych, czy tamtych? A może jest pat? Zatem poruszanie się po krętej drodze przypuszczeń lub „prawd” wysysanych z brudnego palca jawi się jako zajęcie godne bywalczyń oraz bywalców magla. Są jednak pytania, na które da się odpowiedzieć konkretnie, szybko i bezdyskusyjnie.

Być może się mylę, może nie dostrzegłem, ale nie zanotowałem w pamięci, aby ktokolwiek z Szanownych Koleżanek i Kolegów pokusił się o dokonanie pewnego, bardzo istotnego, porównania. Otóż debata na temat reakcji Zachodu na barbarzyńskie poczynania Chanatu Moskiewskiego wobec Ukrainy toczy się przeważnie na poziomie emocji. To one – jak zwykle!- zaciemniają chłodny ogląd, utrudniają wyciąganie wniosków, wiodą na manowce. A przecież wystarczy poświęcić nieco czasu, by rozumieć, iż ostatnie poczynania władcy Kremla są (teoretycznie) swoistego rodzaju samobójstwem. Oczywiście, gdyby decydowały same potencjały, a świat zbudowany byłby na fundamentach moralnych. Bo przecież…

Całkiem wiarygodne zestawienia pozwalają przyjąć, iż w roku 2021 PKB Rosji (nominalny) wyniósł 1648 mld USD. To ponad dwa i pół raza więcej niż nasz PKB, lecz tylko ok. 1/35 wartości generowanej przez państwa Zachodu i jego sojuszników (m.in. Japonii i Korei Południowej). Gdy uwzględnimy parytet siły nabywczej pozycja Moskwy w takich relacjach poprawia się tylko minimalnie. Co do potencjału ludzkiego, to sytuacja jawi się jako podobna. Wszak w samej UE żyje 440 milionów ludzi, a w USA ok. 330 milionów. Dodajmy do tego Wielką Brytanię, Kanadę, Australię, Norwegię… Natomiast na ziemiach rosyjskich niecałe 150 milionów. Widać, że liczby są bezlitosne. Oczywiście ktoś może podnieść fakt, że prócz twardych danych związanych z PKB, czy liczbą ludności, liczą się jeszcze inne faktory i… będzie miał rację! Bo przecież wola walki, stopień organizacji społecznej, morale, innowacyjność, stan armii itd. No to spójrzmy…

Mało kto wie, iż w globalnych zestawieniach dotyczących wielkości eksportu za rok 2020 Chanat Moskiewski zajmuje miejsce 19 (381 mld USD), czyli eksportuje tylko niewiele więcej niż Polska (20 miejsce i 336 mld USD). Daleko mu zatem do Niderlandów, Francji, Wielkiej Brytanii, o USA nie wspominając (2 134 mld USD). Warto dodać, że eksport „odpowiada” za ok. 2/5 rosyjskiego PKB, a z tego 43% wpływów to pieniądze ze sprzedaży ropy i gazu. To jednak nie wszystko! W aspekcie intelektualnym poddani Putin-chana nie wykazują się jakąś wyjątkową, bo potrzebną, a nawet niezbędną,  każdemu imperium, innowacyjnością. Do krajów z największą liczbą zgłoszeń patentów należą Stany Zjednoczone (25 proc. ogólnej liczby zgłoszeń), Niemcy (15 proc.), Japonia (12 proc.), Chiny (7 proc.) i Francja (6 proc.). Rosja w tego rodzaju zestawieniach zajmuje odległą 22-23 pozycję, tj. wyprzedza Polskę tylko nieznacznie. Kolejną, moim zdaniem niezwykle ważną kwestią, są stosunki własnościowe w poszczególnych państwach. A to z tej przyczyny, że stopień uobywatelnienia i gotowości do poświęcania się dla Ojczyzny jest w znacznym stopniu uzależniony od poziomu partycypowania mieszkańców danego państwa w korzyściach płynących z eksploatacji bogactw i zasobów danego państwa. Dobrym wskaźnikiem w tym przypadku wydaje się posiadanie ziemi uprawnej. Zatem uwaga! Dziesięć największych rosyjskich gospodarstw posiada łącznie ponad 5,136 mln ha – dla porównania powierzchnia Polski to około 31,269 mln ha. Nasze prawie 2 miliony gospodarstw rolnych wobec 3,5 milionów „rolników” w Chanacie Moskiewskim (wlicza się tu również właścicieli niewielkich działek przydomowych!), w którym żyje prawie cztery razy więcej ludzi,  daje doskonały ogląd sytuacji i pozwala zrozumieć, w którym, spośród dwóch przywołanych krajów, ludzie bardziej identyfikują swój interes z interesem państwa.

Garść powyżej przywołanych danych jest sama w sobie niezwykle wymowna. Można by zaryzykować twierdzenie, iż władca Kremla i jego otoczenie to stowarzyszenie samobójców. Bowiem: z czym do ludu, panowie?! Zachód (i jego sojusznicy) nie powinni mieć żadnych trudności z usadzeniem Putin-chana i zastopowaniem rosyjskiego ekspansjonizmu na długie dekady. Zarówno pod względem gospodarczym jak i militarnym. Niestety w grę wchodzi jeszcze kilka czynników. Atom? To „korkowiec”, który mógłby wypalić tylko wtedy, gdyby ciężkie dywizje NATO stanęły pod Moskwą. I to nie na pewno. Prawdziwe przyczyny ukryte są gdzie indziej. Pierwsza z nich to zachłanność i wygodnictwo, które opanowały społeczeństwa i elity krajów Zachodu. Dlatego ciężko im przez kwartał lub pół roku płacić 20% więcej za benzynę. Druga rzecz to upadek wartości, przez setki lat stanowiących integralną część konstruktu o nazwie – Europejczyk. Dziś, na wielkich przestrzeniach Europy,  przewagę zdobyły dewiacje, tchórzostwo i fałszywa troska o ekosystem. Dzięki temu mamy nad Renem, Sekwaną, Tamizą, Padem i Ebro setki i tysiące dewiantów oraz użytecznych idiotów gotowych walczyć o dobrostan żabek albo motyli, a jednocześnie  mających w głębokim poważaniu dramaty dzieci zabijanych odłamkami szrapneli. Putin-chan, nie jest ani Dawidem, ani Goliatem, ale o tym wie i dlatego z niewysłowioną bezczelnością realizuje swój barbarzyński plan. Obawiam się, że Chanat Moskiewski może dokonać dezintegracji Ukrainy. Tym samym zdziczałe hordy mogą stanąć na niemal całej długości naszych granic. A Zachód będzie płakał, używał kredek, protestował i… robił wielkie interesy z barbarzyńcami.

Chciałbym się mylić. Bardzo chciałbym… Jest nadzieja?

------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.


Lubię to! Skomentuj170 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka