13 obserwujących
146 notek
62k odsłony
194 odsłony

O tym jak macherzy z Wall Street ukradli cud gospodarczy III Rzeszy.

Wykop Skomentuj4

Przedwojenne sukcesy ekonomiczne i społeczne Hitlera, nie bójmy się tego powiedzieć wprost – były i są nadal solą w oku zwycięzców II wojny światowej.

Marksiści do dziś utrzymują, że narodowi socjaliści byli ostatnią deską ratunku dla kapitalizmu zaś wielu ich przeciwników nadal twierdzi, że Hitler był takim samym "socjalistą" jak Bolszewicy.  A co na to żydzi? Żydzi prowadząc polityczne interesy i tu i tam, promują obie tezy, dodając, że Hitler był gejem i szaleńcem, opętanym czarną magią i astrologią, a to wszystko miało go skłonić do rozpętania wojny i wymordowania 6 milionów (jego?) rodaków. No, i że...nigdy więcej! To oczywiście sarkazm.

W rzeczywistości narodowi socjaliści od samego początku walczyli z komunizmem i z międzynarodowym kapitałem. To była ich cecha wrodzona. Występując jeszcze jako mała grupa pod nazwą Niemiecka Partia Robotnicza, uważali żydowski kapitał jako nieodłącznie antynarodowy. Najwcześniejszy program partii z roku 1919 stanowił, że partia walczy:

"przeciwko lichwie... przeciwko tym wszystkim, którzy bogacą się nie pracując, ani umysłowo, ani fizycznie", przeciwko "trutniom", którzy "kontrolują i rządzą nami za pomocą kapitału". Warto przy tym zaznaczyć, że partia nigdy nie zalecała "socjalizacji" przemysłu, ale "udział w zyskach" i zjednoczenie wszystkich klas społecznych z wyjątkiem "trutni"[1].

Natomiast konserwatywny orędownik Oswald Spengler [2] celnie wskazywał, że to marksizm nie chce likwidacji kapitału, chce go tylko konfiskować stąd duch lewicy pozostaje kapitalistyczny czy też zogniskowany na kapitale. Ekonomia Marksa jest bowiem oparta na tej samej aksjologii moralnej co ekonomia kapitalistyczna. Kapitalistyczny burżuj ma rację, myśląc, że walka o dobra materialne jest właściwą funkcją człowieka, tak uważał żyd Marks.

W Niemczech podporządkowanie kapitału polityce państwa było aprobowane nawet pośród elit biznesu i dużej części inteligencji. Inaczej widziano to w krajach anglosaskich, gdzie ekonomia dominowała i nadal dominuje nad polityką państwa. Hitler kontynuował te tradycje niemieckiej szkoły ekonomii, które Anton Drexler i Karl Harrer wprowadzili do programu Niemieckiej Partii Pracy w 1919 roku. Pisząc w 1924 roku w Mein Kampf Hitler zapewnił, że "kapitał musi pozostać podporządkowany państwu i nie może uzurpować sobie prawa do dominowania nad interesem narodu". W ten sposób ograniczono jego aktywność, zapewniając z jednej strony niezależny system narodowej ekonomii, a z drugiej strony prawa socjalne pracującemu społeczeństwu.

Hitler doskonale rozumiał różnice pomiędzy kapitałem produkcyjnym a kapitałem spekulacyjnym. Uczestniczył on już w latach dwudziestych w serii wykładów prowadzonych przez Gottfrieda Federa [3], a organizowanych przez armię. Wykłady te były zatytułowanie "Zniesienie lichwiarskiego poddaństwa". Możemy tam przeczytać: "Prawdą o niezwykłej doniosłości dla niemieckiego narodu" było "absolutne rozdzielenie kapitału giełdowego od ekonomii życia narodu. Umożliwiłoby to przerwanie procesu internacjonalizacji w działaniu niemieckiego biznesu bez narażania się na ataki międzynarodowego kapitału". Narodowa ekonomia Hitlera była zatem kontynuacją niemieckiej szkoły ekonomistów utworzonej przez Friedricha Lista [4] w XIX wieku, której celem była narodowa niezależność, tak bardzo odmienna od angielskiej szkoły ekonomicznej, stawiającej na międzynarodowy wolny handel. Narodowa ekonomia rządziła niemieckim sposobem myślenia dokładnie tak samo, jak międzynarodowy wolny handel rządził brytyjskim. Friedrich List pisał:

"Chciałbym wskazać na narodowość, jako charakterystyczną cechę mojego systemu. W naturze narodowości, jako pośredniku korzyści pomiędzy indywidualizmem a całą ludzkością, opiera się struktura mojego systemu".

Ponieważ rząd Hitlera nie mógł bądź nie chciał, zrealizować w pełni swojego programu, oraz ponieważ Feder otrzymał upokarzającą rolę podsekretarza w ministerstwie ekonomii, pojawiły się przypuszczenia, że rząd hitlerowski był zakładnikiem wielkiego kapitału. Marksistowska interpretacja Trzeciej Rzeszy jako narzędzia w rękach plutokratów została zaadaptowana i nadal jest przyjmowana przez wielu, w tym nawet przeciwników marksistów.

Szczególną rolę odgrywają tu prace Antony C. Suttona [5]. Po napisaniu pracy "Wall Street and Bolshevik Revolution", w której przedstawił on relacje USA z bolszewickim reżimem, napisał drugą zatytułowaną "Wall Street and Rise of Hitler". Wielu publicystów przyjmuje z radością tą drugą pracę jako dowód, że Hitler był takim samym "socjalistą" jak Bolszewicy i że oba systemy były sponsorowane i powstały za pieniądze wielkiego kapitału.

Henry Ford
Jeśli był jakiś bogaty Amerykanin, który powinien czy też mógłby chcieć  finansować Hitlera to z pewnością był to Henry Ford senior. Rzeczywiście, Ford pasuje jak ulał do rzekomych twierdzeń, że Hitler otrzymywał finansowe poparcie od bogatych elit USA. Jest jednak jedno "ale", Ford nie należał do tej finansowej elity. Był on przemysłowcem, który odróżniał kapitał przemysłowy od spekulacyjnego i rzucił wyzwanie żydowskiej Wall Street. Ford rozumiał zagrożenie ze strony żydowskiej finansjery.

Zamieścił on w swoim dzienniku Dearborn Independent, pod redakcją W.J. Camerona, serię 91 artykułów dotyczących "kwestii żydowskiej" oraz wydał ich kompendium zatytułowane "Międzynarodowy Żyd" [6], które zostało także przetłumaczone na język niemiecki. Spowodowało to tak dużą presję ze strony żydowskiego Wall Street, że Ford był zmuszony wyprzeć się i fałszywie twierdzić, że nie autoryzował tej serii tekstów w jego własnym czasopiśmie.

Mimo to Ford nigdy nie finansował Hitlera, pomimo nawet personalnych apeli o pomoc na podstawie "międzynarodowej solidarności" przeciwko żydowskim wpływom. Sutton napisał pokazową pracę, śledząc bezpośrednie ogniwa pomiędzy Wall Street i Bolszewikami. Jednak być może w swoim zapale do ukazania wspólnego mianownika, czyli "socjalizmu" pomiędzy narodowymi socjalistami i Bolszewikami a żydowskim Wall Street, oparł się na heglowskiej dialektyce przeciwieństw. Sutton jak tonący chwyta się brzytwy, próbując pokazać ogniwa łączące plutokratów i NS. Powtarza on mit o Fordzie, który miał jakoby popierać partię hitlerowską, mit, który krążył od początku lat dwudziestych.

Już w roku 1922  The New York Times donosił, że Ford podobno finansował nowo powstałą partię narodowych socjalistów, a Berliner Tageblatt wzywał ambasadora USA, żeby rozpocząć śledztwo w sprawie rzekomej ingerencji w sprawy Niemiec. Ten artykuł okazał się całkowitym plotkarskim niewypałem, ale nadal jest użyteczny w kreowaniu mitu o sponsorowaniu Hitlera przez Wall Street. Sutton cytuje wiceprezydenta bawarskiego Sejmu, Auera, zeznającego w procesie Hitlera po puczu monachijskim w lutym 1923, że sejm już wcześniej otrzymał informacje, że Hitler był opłacany przez Forda. Auer robił aluzję do rzekomego kontaktowania się Dietricha Eckarta w 1922 z agentem sprzedaży traktorów Forda. Nie poparto tego jednak żadnymi dowodami, a mimo to Sutton twierdzi, że "te pieniądze zostały użyte przez Hitlera w celu wywołania bawarskiej rebelii".

Historia legendy powiązań Henry'ego Forda i nazistów została upubliczniona w roku 1938. Kurt Ludecke był odpowiedzialny za zbieranie funduszy dla raczkującej partii NS od roku 1922. W 1933 wystąpił jednak przeciwko Hitlerowi i Goeringowi, został aresztowany i na krótko osadzony w obozie w Oranienburgu, następnie zwolniony, wyjechał do USA gdzie napisał pamiętnik "Znałem Hitlera" [7]. W pamiętniku pisał, że poszukując możliwych sposobów finansowania partii w USA, spotkał się z przywódcą Ku Klux Klanu Hiramem Wesley Evansem, w Paryżu z Cyrylem Władimirowiczem Romanowem, tytularnym imperatorem Wszechrosji, a w Anglii z kilkoma arystokratami. Niestety, jak pisze, nie znalazł nikogo, kto by zechciał finansować Hitlera. Ludecke odwiedził także Forda w Michigan jednak Ford odmówił wsparcia finansowego.

Ludecke spotkał się z Fordem w Michigan w 1922 roku. Próbował przekonać Forda, że międzynarodowa solidarność jest potrzebna, żeby przeciwstawić się żydom i że ruch hitlerowski ma największe szanse na sukces. Ford nie chciał odnosić się do politycznych postulatów i nie widział żadnego interesu w finansowaniu Hitlera. Jest oczywiste, czytając pamiętnik Ludecke, że narodowi socjaliści wiązali duże nadzieje na możliwe poparcie przez Forda. Jego "Międzynarodowy Żyd" był czytany i wysoko ceniony w kołach NS. Hitler podziwiał Forda jako innowatora, jego wizerunek wisiał w biurze Hitlera. To wszystko przemawiało za rzekomym powiązaniem nazistów z Wall Street. Tak jednak nie było.

James Pool w książce "Hitler and His Secret Partners" pisząc na temat finansowania Hitlera, poświęca temu aż 30 stron, usiłując pokazać, że Ford mógł przekazać pieniądze na NSDAP tylko dlatego, że był przeciwnikiem żydów. Często cytuje pamiętnik Ludecke, ale zdecydował się zignorować to, co Ludecke sam stwierdził na temat Forda. Pool twierdzi, że to Winifred Wagner powiedziała mu w wywiadzie, że zaaranżowała spotkanie Ludecke z Fordem, co jest prawdą, ale jest oczywiste, że jej twierdzenie, że Ford mógł dać pieniądze Hitlerowi jest czystym przypuszczeniem. Pool domniemywa też, że pieniądze te Ford przekazał Hitlerowi przez Borysa Brasola, carskiego prawnika, antysemitę, który w 1918 roku pracował dla wywiadu USA i który utrzymywał kontakt zarówno z NS, jak i z Cyrylem Romanowem. "Dowody" Poola okazują się znowu przypuszczeniami, takimi samymi jak te, które użył Sutton.

To co dzisiaj powszechnie wiążemy z globalizacją, czyli zjawisko krzyżowania się zarządów i rad nadzorczych w korporacjach miało zastosowanie na długo przed II wojną światową. Żeby udowodnić swoją tezę, Sutton w swojej pracy umieścił tabelę, która rzekomo pokazuje „Powiązania finansowe między przemysłowcami z USA a Adolfem Hitlerem”. Na przykład Edsel Ford, Paul M. Warburg i dwaj inni finansiści z USA są wymienieni jako dyrektorzy amerykańskiego oddziału I.G.Farben., podczas gdy w Niemczech podobno I.G.F. przekazał 400 000 R.M. Hitlerowi za pośrednictwem Nationale Treuhand. Ipso facto Edsel Ford i Paul Warburg byli zaangażowani w finansowanie Hitlera. Relacje takie nie wydają się przekonujące. Mają zupełnie inny charakter niż udokumentowane wcześniej przez Suttona powiązania między Wall Street i bolszewikami.

Ford, podobnie jak Hitler, doskonale rozumiał różnicę pomiędzy kreatywnym i destruktywnym kapitałem. Pomimo jego haniebnej kapitulacji, kiedy żydowska presja związana z publikacją "Międzynarodowego Żyda" osiągnęła apogeum, to w 1938 roku opisał w The New York Times dychotomię, która istnieje w kapitalizmie:
Ktoś kiedyś powiedział, że 60 rodzin kieruje przeznaczeniem narodu. Jeśli jednak ktoś by skupił się na 25 osobach, które sterują tylko finansami narodu, to prawdziwi sprawcy wojen wyszliby na światło dzienne. Jest kreatywny i destruktywny Wall Street... Jeśli ci finansiści dostaną teraz wszystko, co będą chcieli, to będziemy mieli znów wojnę. Oni chcą wojny ponieważ ciągną z nich zyski – zyski z ludzkich nieszczęść.

Sutton zbywa to, pisząc: "Z drugiej strony, kiedy wgłębimy się w te publiczne oświadczenia, odkryjemy, że Henry Ford i jego syn Edsel Ford stanowili czołówkę amerykańskich biznesmenów, którzy obstawiali każdą stronę ideologicznego frontu w poszukiwaniu zysku.  Inaczej widzi to Pool, stwierdzając, że kierownictwo, w tym jego syn Edsel, który posiadał 41% udziałów byli zdecydowanie przeciwko anty żydowskiej postawie ojca i ostatecznie przekonali Henry'ego Forda, żeby zrezygnował z kampanii w późnych latach dwudziestych.

Tak więc dziś 'międzynarodowy żyd' w (swojej) Wikipedii może już napisać:

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale