Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
3 obserwujących
174 notki
34k odsłony
  134   1

Furia frustratów.

   Tak pięknie rozpoczynał się ubiegły tydzień. Premier Mateusz Morawiecki miał stanąć przed Parlamentem Europejskim i, jak wszystkie siły światła i postępu oczekiwały, przeprosić za swe niewłaściwe zachowanie ogłaszając równocześnie, iż Rzeczpospolita swych praw nie posiada a jedyne obowiązujące, to prawa ogłoszone przez zniemczoną Komisję Europejską i podległy jej Trybunał Sprawiedliwości. Różne dziwne stwory na Salonie już ściągały z centrali gotowe komentarze i wytyczne odpowiednie do ich poziomu intelektu i patriotyzmu... 

   Takimi wieściami zapewne byli karmieni urzędnicy PE i KE, bo komuż mają wierzyć jak nie tym, co łaszą się do nich i liżą każde dowolnie wskazane miejsce. Dlatego zgodzili się pierwotnie na całkowity brak limitu czasu dla Premiera Polski ale ostatecznie ograniczono czas do 35 minut. Szkoda im było czasu na dłuższe wysłuchiwanie oczekiwanego kajania się i upraszania o łagodną karę.

   Rozpoczęła Uschi napominając Premiera Morawieckiego i ganiąc za niestosowne skierowanie wniosku do TK. Cóż, teutońska duma została wszak nieco naruszona przez Polaczków i to należało wyartykułować i naprowadzić Premiera Polski na właściwy tok wypowiedzi. Przecież Polaczek może nie być dość rozgarnięty, by do końca zrozumieć swą zbrodnię... Oczywiście, co było słychać, Uschi nie czytała ani orzeczenia TK ani uzasadnienia, nawet nie wiedziała co w nim jest, polegała wyłącznie na donosach "europejskich" Polaczków. Nie było to dla niej istotne, bo wiadomo co miało nastąpić - miał być hołd złożony Niemcom, ich Europie i prawom nadanym Polaczkom.

    Pierwszym, przyjętym z niesmakiem faktem był to, że Premier Polski wszedł na mównicę... nie wczołgał się, nie wpełzł na klęczkach, ba, nawet nie szedł zgięty wpół ze wzrokiem wbitym w ziemię. A potem zaczął mówić. Zamiast przepraszać dawał popisy retoryczne i logiczne. Wykładał prawo traktatowe i jeszcze zakpił cytując wyroki Sądów Konstytucyjnych innych państw... bezczelnie cytował nawet Federalny Sąd Konstytucyjny w Karlsruhe... Gdyby jeszcze normalnie cytował, ale on podstępnie najpierw przeczytał fragmenty, które wyraźnie godziły w (nieistniejącą) wyższość prawa unijnego nad prawem krajowym i dopiero widząc radość na twarzach lewackich i liberalnych europosłów, zgasił ją podając źródła.

    Było to na tyle bezczelne, że prowadzący obrady z pełnią kultury i szacunkiem dla ustaleń dokonanych pomiędzy Kancelarią Premiera RP a Kancelarią PE usiłował przerwać panu Morawieckiemu wypowiedź. Został przez Polaczka potraktowany jak pętak i naprzykrzająca się mucha. Siadł i żuł swój żal, że został potraktowany jak żulik z moskiewskiego podwórka.

   Po panu Morawieckim rozpoczął się festiwal lewackich i liberalnych durniów. Za podpuszczeniem pochodzących z Polski posłów POKEKO i homo- oraz heterolewicy wygłaszali najwyższej miałkości komentarze przygotowane na całkiem inną okazję i do całkiem innego wystąpienia. 

    Najciekawsze były jednak wystąpienia eurpejczyków z polskimi paszportami. Biedroń szczytujący w obronie kobiet, Sikorski z obleśną miną klasowego lizusa z podstawówki składający podziękowania pani wychowawczyni, Miller znany z pożyczek wożonych w foliówce z Moskwy i likwidacji projektu Gazociągu Norweskiego (żeby nie robić konkurencji Rosjanom), Cimoszewicz, co tak dbał o Polaków (jak każdy potomek oficera Armii Czerwonej), że kazał się im ubezpieczać i....

    Porównując poziom wypowiedzi można stwierdzić, że prawicowość jedynie gwarantuje składność i klarowność myśli. Proniemieckie lewactwo i liberalizm potrafi jedynie kłamać, zmyślać i grozić, co też Uschi na zakończenie uczyniła. Można ją zrozumieć - walczy o swój stołek, bo Franek tylko czeka na jej potknięcie.

    Polacy (wszak pan Premier Morawiecki reprezentuje naród z tytułu demokratycznego wyboru) pokazali Niemcom gdzie ich miejsce. Ponure były wywody "Helg" o reprezentowaniu Polaków... zwłaszcza tej od głodzenia narodów i pomocy w zaprowadzeniu prawa w Polsce - ostatnio taka pomoc kosztowała życie co szóstego obywatela Polski. Niemcom raczej podziękujemy.

    Może nie byłoby tak źle, ale odbyła się Rada Europejska, z której Uschi wyszła wprost na kozetkę psychoanalityka, udając, że to jej decyzją (coś jednak łączy Tuska z tą niemiecka mentalnością) nie będzie mechanizmu warunkowości...

    Nadal nie są w stanie Niemcy zrozumieć, że żadne ich działania nie obalą obecnego Rządu, bo zdajmy sobie sprawę - tu nie chodzi o żadną praworządność, żadną ochronę środowiska czy praw człowieka... Niemcy wyznaczyli Polakom określone miejsce w swoim systemie europejskim i wszelkie bezprawie jest dopuszczalne by Polaczków sprowadzić z powrotem do roli parobków u Bauera.  Mamy być takimi owsikami, jak Sikorski czy szatniarz Tusk.

    Jest jeszcze jeden powód frustracji i wściekłości - zawsze bolą najbardziej swoje błędy. W wyniku szantażu i terroryzowania Polski (w czym Niemcy przekroczyli już granicę bólu) inne państwa zorientowały się, że KE stosuje nie tylko w stosunku do nas i Węgier "podgrzewanie żaby" i spowodowało to rozpoczęcie otwartej dyskusji nad mechanizmami kontroli nad unijnymi instytucjami, przekraczaniem przez nie Traktatów i dowolnością w działaniach wobec różnych państw. Angela chyba już dostrzegła, że po kryzysie imigranckim, Brexicie, kryzysie paliwowym dokonała następnego idiotycznego posunięcia nakazując KE wraz z TSUE zgnojenie Polski, że w ten sposób obudziła czujność innych państw.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale