Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
2 obserwujących
22 notki
4797 odsłon
134 odsłony

Bogusław Radziwiłł i ... mienie bezspadkowe.

Wykop Skomentuj

   Zdrada Bogusława i jego przejście na stronę szwedzka było dłuższym procesem, w którym znaczącą rolę odgrywała dążność do realizacji planu uniezależnienia Litwy (dość płynnie rozumianej terytorialnie) od Korony, którego twórcą był Mikołaj Radziwiłł "Czarny" konwertyta heretycki, pierwszy co od wiary katolickiej odstąpił. Dość wiedzieć, iż skutkiem działań Bogusława i Janusza było oddanie Wilna Moskwie. Niektórzy twierdzą, że Bogusław nie miał z tym nic wspólnego i było to wynikiem podpisania przez Janusza deklaracji lennej, pomijają jednak przy tym fakt wycofania się Bogusława na Podlasie, bez podjęcia nawet najmniejszej próby oporu. Tam, na Podlasiu, już jawnie dokonał zdrady i rozpoczął działania zmierzające do utworzenia udzielnego księstwa, co jednak zupełnie się nie powiodło... Zbrojne powstanie przeciw Radziwiłłom podniosła szlachta, która na tym terenie była w większości katolicka i pozostała wierna królowi i rodowi Sapiehów. W trakcie walk wojska Bogusława grabiły majątki szlacheckie (była to także próba podreperowania kiesy Bogusława, która zawsze była dziurawa), paliły dwory i folwarki a wszystkich schwytanych, posądzanych o sprzyjanie Sapiesze, mordowano. Procesy odszkodowawcze trwały jeszcze wiele lat po śmierci Bogusława. Jednak, jak zawsze w takich przypadkach bywa, część majątków pozostała bez prawnych dziedziców i stworzyła puścizny, obecnie określane jako mienie bezspadkowe…

   Gdyby ode mnie zależało, to nieszczęśliwe "mienie bezspadkowe" nazwałbym raczej "mieniem bezdziedzicznym" lub przywróciłbym nasz termin pierwotny "puścizna".

   Problem takiego spadku, majątku po zmarłym, który nie posiada spadkobierców i nie zadysponował testamentowo swym majątkiem, istniał zawsze - od momentu pojawienia się pojęcia "własność". Różnie też ten problem rozwiązywano, od dzielenia wśród pozostałej społeczności w niższych formach organizacji (np. plemiennej), przez, wydawałoby się najprostszą formę, przejęcia takiego majątku przez państwo, tożsame z osobą despoty lub króla w monarchiach absolutnych, do skomplikowanych form, których wymaga demokracja. Dość głębokie rozważania na ten temat możemy znaleźć u Cicerona (księga "O państwie" lub "O prawach"), na których oparto polski system regulacji majątków pozbawionych dziedzica.

   Używając powiedzenia "prawem kaduka" w większości przypadków myślimy o działaniu bezprawnym a "kaduk" to dla większości "diabeł". Jest to dość głębokie zniekształcenie pierwotnego znaczenia i, aczkolwiek "kaduk" jako "diabeł" ma swe uzasadnienie w łacińskim źródłosłowie (caducus = skłonny do upadku), to "prawo kaduka" jest rzymskim terminem prawnym - "jure caduco", "jus caducum" oznaczającym właśnie spadek bezdziedziczny i beztestamentowy, upadły, którego nikt nie podtrzymał, przechwycił...

   Jak poradzili sobie z tym problemem nasi przodkowie? Czy ich rozwiązania są aktualne obecnie?

   Z mojej wiedzy wynika iż do 1588 roku taki majątek przechodził bezwarunkowo na rzecz króla. W tym roku postanowiono, iż za "puściznę" uznaje się spadek po zmarłym, który nie posiada krewnych bliższych niż ósmy stopień pokrewieństwa i nie pozostawił testamentu (np. zapisu na kościół, klasztor, uczelnię, fundację szpitala lub przytułku lub uposażenie osoby obcej), albowiem w Rzeczpospolitej własność i prawo dysponowania nią były święte. Puścizna przechodziła na własność króla po roku i sześciu tygodniach. Jednak i po tym czasie, jeśli ktoś udowodnił swe prawo do spadku, można było ten spadek odzyskać. Prawo to dotyczyło jedynie rdzennych mieszkańców Rzeczpospolitej - gdy umierał bezdzietny cudzoziemiec, jego majątek bezwzględnie stawał się "kadukiem". Wychodzono bowiem z zasady, że majątek dorobkowy powinien pozostać w kraju (tu należy się zastanowić nad podatkami od obcych firm etc.). Mądrzy byli nasi przodkowie? Sądzę, że tak.

   Dla wyjaśnienia: Puścizna stawała się kadukiem w momencie przejęcia przez króla.

   W roku 1768 (rok zawiązania Konfederacji Barskiej) dopuszczono obcokrajowców do dziedziczenia puścizny dając jednak trzyletni okres przedawnienia. Ale nie tylko obcokrajowcy byli ograniczeni - ograniczony był także król. Ograniczenie to polegało na zakazie wcielania kaduków do skarbu królewskiego i tylko uchwałą sejmową mogło to nastąpić - na potrzeby Rzeczpospolitej. Zakaz ten miał pohamować ewentualny apetyt króla na mienie bezdziedziczne. Mienie to miało służyć zaspokojeniu roszczeń na nim ciążących a pozostałość miała być przeznaczona na rozdanie stanowi rycerskiemu (z wyłączeniem cudzoziemców). Dopiero w 1778 roku stworzono prawo, iż kaduki (chodziło głównie o nieruchomości), do których nie zgłaszano pretensji przez 50 lat, stawały się własnością króla i nie można już było ich dochodzić. Mądrzy byli nasi przodkowie? Mądrzy!

   Jeszcze tytułem ciekawostki - kadukiem nazywano także padaczkę, która to przypadłość zdarzała się osobom wielce szanowanym za ich postawę na polu bitewnym. Jednak częstym powikłaniem urazów głowy w walce, bywała tez ta przypadłość. Wielu szanowanych rycerzy stawało się posłami i stąd wziął się zwyczaj szacunku - gdy w czasie obrad przypadłość taka przytrafiła się posłowi, zawieszano obrady do czasu jego oprzytomnienia. Polecam to komediantom-idiotom, którzy człowieka nie potrafią uszanować.

   Nie wiem, co następnego spowoduje skojarzenia z rudą niemieckojęzyczną kanalią.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale