Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale i o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską, odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, i ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot.: lot w AZ/UT
108 obserwujących
85 notek
882k odsłony
  768   0

70. Wesoły autobus Macierewicza - konduktor M. Dąbrowski

KaNo i MDąbrowski
KaNo i MDąbrowski

Autobus smoleński wyruszył pod szyldem "Zespół Parlamentarny". Potem przemalowano go na "Podkomisja". W grupirowkach Antoniego M zajęli miejsca blogerzy salonu24. Jeden z nich, konduktor-architekt Marek Dąbrowski, napisał list do prokuratury. Było to doniesienie o tym, jak sztuczna mgła helowa strąciła w Smoleńsku tupolewa prezydenckiego.

DĄBROWSKI, BERCZYŃSKI

Znamy się z Dąbrowskim z salonu24 i dyskusji na żywo w TV Polsat w 2012 r. Nie tylko z nim! Później ta stacja próbowała zorganizować też debatę z udziałem Drogiego Wacka, czyli W. Berczyńskiego, szefa "podkomisji". Berczyński  jako bloger s24 zainicjował ze mną uprzejmą korespondencję. M.in. bardzo trzeźwo zauważał, że jestem fachowcem od aerodynamiki, a on już nic z tego wykładu nie pamięta. Słowo 'trzeźwo' jest tu zaiste kluczowe, ale nie będę rozwijał tego tematu (mamy wspólnego znajomego i chcąc nie chcąc słyszałem niepokojące rzeczy). Spotkanie przed kamerami nie doszło do skutku. Jak zawsze, byłem gotowy do debaty. Im więcej pseudo-eksperci występowali publicznie, tym bardziej było widać, że są nadzy. Wacław B. w tym dniu był jednak bardzo zajęty - pakował w pośpiechu walizki i uciekał znad Wisły przed prokuratorem po tym, jak w długim wywiadzie (gdzie i o mnie coś mówił) pochwalił się co potrafi, i jak to uwalił własnoręcznie państwowy kontrakt na Caracale.

Wracając do Dąbrowskiego: jak poszła ta dawno zapomniana debata w Polsacie? Mi się podobała. Dąbrowski zaś kłócił się, bo ktoś źle podał długość skrzydła po urwaniu. Machał jakimś papierem, jakoby ze śledztwa, twierdząc, że brzoza Bodina wg szkicu milicjanta robionego po zmroku 10.04 nie stała tam, gdzie stała. Nie tylko stracił całe swoje 5 minut sławy na bzdety, ale jeszcze narobił sobie kłopotów. Ukazały się w jednej z pisowskich gazet wywiady powołujące się na jego źródła, w wyniku czego ze śledztwa smoleńskiego wydzielono cywilne dochodzenie w sprawie zakazanej publikacji materiałów śledztwa wojskowego przez Marka D w programie Polsatu, i dwóch innych pisowców w gazecie. Co z tym dalej było - nie wiem i niespecjalnie chcę wiedzieć. Pokazuje to jednak, że Dąbrowski nie był wcale sprytny, jak sądził. To nie ja zawiadamiałem prokuraturę, nigdy tego nie robiłem. Prokuratorzy oglądali wszystkie programy dot. katastrofy sami. Jedyny mój wkład w jakiekolwiek donosy był taki, że gdy matka kur.. szantażował mnie wysłaniem donosu na mnie, napisanym bez ładu i składu, niechlujnie zaadresowanym nie tam gdzie trzeba, to pomogłem mu poprawić treść, moje dane osobowe, i adresować do właściwego organu. Do dziś jego dwa donosy na mnie są w materiałach śledztwa, jak mniemam.

CZERWIEC 2011

Wtedy jeszcze nie interesowałem się analizami wypadku w Smoleńsku. Bloger MDąbrowski już dawno czuwał i zamierzał zwrócić się do prokuratury z wnioskiem dowodowym. Czy to zrobił, tego nie mogę potwierdzić, widziałem jednak tekst jego kuriozalnego listu. Żądał przeprowadzenia "badań spektralnych dowodów rzeczowych (np. ubrań ofiar) na okoliczność występowania w nich wodoru i helu", które mogły wisieć w powietrzu wokół tupolewa i spowodować katastrofę. To wyjaśniałoby wg architekta szybkie tracenie wysokości przez rządowy samolot, a także niespodziewane pojawienie się "mgły", co skutkowało wg niego katastrofą 10.04.10.

W uzasadnieniu MD postulował, że należało zbadać zmniejszenie siły nośnej samolotu, którą nazwał "siłą Bernoulliego". Jak uświadamiał prokuratorów, samoloty latają, bo działa na nie siła skierowana w górę oraz siła oporu powietrza. [Nie bardzo jasne, po co ta druga, ale przyznajmy, że MD wykazał się tu minimum wiedzy na poziomie 5 kl. szk. podst.]. Obie siły są proporcjonalne do gęstości powietrza, zatem gdyby część azotu i tlenu z powietrza zastąpiona została lżejszym gazem, np. wodorem lub helem, to wg wnioskodawcy nawet niewielki udział 5-10% tych gazów w powietrzu istotnie zmniejszyłby siłę nośną samolotu. W swym liście Marek Dąbrowski podkreślał, że o prawdziwości scenariusza helowego (i konieczności szukania "helu w mankietach", jak to doprecyzował mecenas Kaczyńskiego Rogalski) świadczyły rzekome naciski z Moskwy na sprowadzenie samolotu do wys. 100 m, przy jednoczesnej wiedzy tejże na temat "bardzo niebezpiecznych prądów powietrznych tworzących się w czasie mgły" w jarze przed bliższą radiolatarnią. Skąd Dąbrowski wytrzasnął tę meteorologiczną bzdurę trudno powiedzieć, wspominał jednak o wywiadzie byłego zastępcy naczelnika innego lotniska ros. udzielonym gazecie Rydzyka.

Gdyby wypuścić w czasie mgły odpowiednią substancję w jarze przed lotniskiem, to w połączeniu ze specyficznym prądem powietrznym mogłaby spowodować zmniejszenie siły nośnej samolotu -- odsłaniał nieco złożone kulisy zamachu Dąbrowski. Wg niego ta operacja była możliwa technicznie. Mógł ją wykonać tajemniczy samolot krążący nad lotniskiem, mylnie (wg. MD) brany za TU-154 bądź IŁa-76. Tajemniczy samolot miał dwukrotnie podchodzić do lądowania, a w eterze słychać coś było o "zrzucie". Ekspert Macierewicza przekonywał, że zrzucany ciekły hel  powoduje efekt mgły z taką pewnością, jakby to widział. Ewentualne znalezienie, przykładowo "w zagięciach ubrań ofiar", śladów "gazów, których nie powinno tam być", ostatecznie udowodniłoby hipotezę i wyjaśniło wszystko. Dlatego Dąbrowski nalegał, by zrobiono "badania spektralne". Po polsku mówi się widmowe, więc może miał na myśli spektrum tj. widmo, ducha.

Lubię to! Skomentuj73 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka