W nawiązaniu do notki z dnia 26 listopada „Oddaję głos ks. Adamowi Bonieckiemu”uwypuklam problem odżywania w Polsce ruchów narodowych, groźnego politycznego zaczynu dla budowy totalizmu ustrojowego zwanego faszyzmem.
Ks. Boniecki trafnie zauważa, że: Nacjonalistyczna ideologia niepokoi także dlatego, że choć daleka od chrześcijaństwa, chętnie się na chrześcijaństwo powołuje i - co gorsza - chrześcijan kusi.
I ten wątek pragnę rozwinąć na przykładzie słowackiego księdza Józefa Tiso, którego fascynacja faszyzmem zaprowadziła na szubienicę za zbrodnie wojenne.
Oto krótkie przypomnienie tego faszysty w koloratce i sutannie katolickiego księdza:
„Jozef Tiso (ur. 13 października 1887 w Wielkiej Bytczy, zm. 18 kwietnia 1947 w Bratysławie) – słowacki ksiądz katolicki, doktor teologii, polityk i lider Słowackiej Partii Ludowej, prezydent Słowacji w latach 1939-1945, państwa satelity nazistowskich Niemiec. Po zakończeniu II wojny światowej Tiso został skazany i powieszony za zbrodnie wojenne.
Prezydent Czechosłowacji Edvard Beneš nie skorzystał z prawa łaski i Tiso został stracony. W ostatnich latach, szczególnie wśród słowackiego duchowieństwa, można dostrzec próby rehabilitacji dyktatora, ukazania go, jako postaci tragicznej, człowieka zastraszonego, a nawet uznania męczennikiem za wiarę. Kontrowersje oraz protesty słowackich Żydów wywołały słowa katolickiego arcybiskupa Jána Sokola, który zapytany o czasy wojenne marionetkowego rządu Słowacji stwierdził, że bardzo szanował Józefa Tiso: „Pamiętam go z dzieciństwa. Byliśmy bardzo biedni, ale pod jego rządami sytuacja się znacznie poprawiła (...). Mieliśmy wszystko, czego potrzebowaliśmy. Nawet w czasie wojny”.
To zadziwiające, że w Polsce, kraju tragicznych ofiar niemieckiego faszyzmu, którego padło tysiące księży katolickich - w większości polskich - może być propagowany faszyzm przez polskiego, katolickiego księdza Jacka Międlara z Wrocławia, jawnie promującego niechęć do innowierców, co jest jednoznacznym zaprzeczeniem stanowiska Polskiego Episkopatu uznającego taką postawę za grzech i zaprzeczenie Ewangelii.
Duchoi podopieczni ks. Międlara z ONR spalili we Wrocławiu kukłę Żyda, ale sam ksiądz Międlak uznaje to za „mało znaczący błąd”. Chce z nimi (ONR) budować Wielką Polskę Katolicką. Może liczyć na wsparcie innych księży i cichą aprobatę przełożonych.
Komentarz biskupów do owej demonstracji antyemigranckiej, której kulminacją było spalenie kukły Żyda na wrocławskim rynku brzmiał jednak potępiająco:
"Zdecydowanie potępiamy raniące uczucia Braci Żydów i nasze uczucia niegodne zachowania osób zaślepionych ideologią szowinizmu i rasizmu. W sercu nosimy wielki ból i mamy nadzieję na opamiętanie tych, którzy zioną nienawiścią wobec innego" - napisał biskup Mieczysław Cisło w imieniu Komitetu Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem.
(http://wyborcza.pl/1,75968,19234804,episkopat-o-spaleniu-kukly-zyda-biskupi-pietnuja-rasizm.html#ixzz3shCGyha9)
Skoro tak, dlaczego temuż faszyzującemu wikaremu ks. Jackowi Międlarowi powierzono we Wrocławiu rolę katechety, wychowawcy młodzieży katolickiej w gimnazjum i szkołach podstawowych?
A przecież tam na rynku wrocławskim ów katecheta tak wołał w obecności powiewającej flagi ONR, często i stanowczo podnosząc pięść:
„Wielu z was usłyszy, że jesteście faszystami. Ja często słyszę, że jestem księdzem faszystą. Usłyszycie, że jesteście nazistami i że macie głęboko gdzieś wartości chrześcijańskie. Bzdura, moi drodzy, niech sobie gadają! W naszym sercu jest Ewangelia, w naszym sercu jest Jezus Chrystus. W naszym sercu są te wartości, za które każdy z nas jest gotowy oddać życie. Za Polskę i za chrześcijaństwo. „Bóg, honor, ojczyzna” - skanduje”.
(https://www.tygodnikpowszechny.pl/ksiadz-jacek-od-narodowcow-31321:)
Jeszcze większe zdumienie wywołuje artykuł o ks. Jacku Międlarze zamieszczony w Gościu Niedzielnym (za TP str. 31) :
„Chce wychodzić, jak głosi papież Franciszek, na peryferia wiary. Takich we Wrocławiu nie brakuje. Dla młodych patriotów stał się pasterzem, Jego kapłaństwo jest im potrzebne, aby prowadził ich drogą zbawienia”.
I na koniec;
Wizytator prowincji południowej Zgromadzenia Księży Misjonarzy, ks Krystian Banko, który po zamieszaniu wokół ks. Międlara rozmawiał z nim osobiście, pytany o aktywność wrocławskiego kapłana odpowiada, że „sprawa została już zamknięta”.
(https://www.tygodnikpowszechny.pl/ksiadz-jacek-od-narodowcow-31321:)
Hmm, i to ma uspokoić katolików? Na pewno nie!!! Zbyt bolesna jest pamięć o ks. Tiso, co tylko utwierdza nas w przestrogach ks. Bonieckiego, że: Nacjonalistyczna ideologia niepokoi także dlatego, że choć daleka od chrześcijaństwa, chętnie się na chrześcijaństwo powołuje i - co gorsza - chrześcijan kusi.
Ponieważ przymiotnik „katolicki” naszego Kościoła oznacza powszechność - obowiązująca także kapłanów do jej honorowania - więc odwracanie się katolickiego księdza plecami do mas katolickich a twarzą do nielicznych odszczepieńców spod znaku ONR, nie powinno być tolerowane. Dlaczego zatem jest?
Czyżby pokusa, o której wspomina ks. Adam Boniecki obejmowała także hierarchicznych zwierzchników ks. Międlara?
Nadszedł czas na zadawanie takich pytań naszym pasterzom i nie dawanie się spławiać aroganckim słowom zwierzchnika „kapelana” ONR, wizytatora Zgromadzenia Księży Misjonarzy ks. Krystiana Banko: „sprawa została już zamknięta”.
Czyżby ks. Banko zapomniał kto jest Kościołem Katolickim?
Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (inżynier elektryk - budowa maszyn elektrycznych). Staż pracy: 20 lat w przemyśle i 20 lat w administracji państwowej szczebla wojewódzkiego - transformacja gospodarki z socjalistycznej na rynkową.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo