Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
146 obserwujących
1753 notki
2229k odsłon
  848   6

Wiara w naukę

Wiara w naukę to oksymoron, bo sama nauka zakłada, że nie należy niczego brać na wiarę i należy eksperymentować. Niemniej metoda naukowa to rozumowanie indukcyjne oparte na eksperymentach empirycznych, które nigdy nie dadzą 100% pewności. Więc pewna doza wiary jest niezbędna.

       Rozumowanie pewne to dedukcja, ale ono może być stosowane tylko w naukach abstrakcyjnych, oderwanych od rzeczywistości - w matematyce, filozofii czy teologii. Tu wystarczy tylko wiara w aksjomaty, pewniki, definicje czy dogmaty – resztę można wyprowadzić w sposób pewny i wierzyć w wynik nie potrzeba, bo można dowód sprawdzić. To jest wiedza a priori. Taką wiedzą jest religia.

       W naukach przyrodniczych nie mamy żadnych pewników – do prawdy musimy dochodzić a posteriori, indukcyjnie, a zatem bez gwarancji pewności. Dlatego, że badania przyrodnicze nie dają pewnych twierdzeń, muszą być odpowiednio przeprowadzane, recenzowane i powtarzane a osoby je przeprowadzające muszą być czyste – muszą ujawnić wszelkie konflikty interesów. Dlatego też zawsze powinien być ktoś, kto doświadczenia i wynikające z nich wnioski podważa i przeprowadza własne. Niemniej we współczesnej nauce już nie następują duże przełomy odwracające paradygmaty, takie jak na przykład przewrót kopernikański. Dziś każdy eksperyment podważający poprzednie w istocie ich nie obala, ale uściśla, zapełnia luki czy rozszerza zakres stosowalności. Teorie Einsteina nie obaliły odkryć Newtona.

       Niemniej przeciętny człowiek musi i powinien, brać naukę na wiarę. Ludzkość jako całość dokonała tylu odkryć i wynalazków, że pojedynczy człowiek nie jest w stanie tego wszystkiego się nauczyć, zrozumieć, sprawdzić i zweryfikować. Tego nawet naukowiec nie jest w stanie – może dogłębnie opanować tylko jedną, góra kilka dziedzin nauki czy techniki. A jest ich tysiące. Więc nie ma innego wyjścia – komuś wierzyć musimy. Tylko nie aktorom, celebrytom, dziennikarzom, ministrom, czy naukowym doradcom zamordystycznego rządu - bo oni mają interes w tym, by kłamać!

       Najbardziej racjonalna wiara, to wiara w metodologię naukową. To jest jedyne narzędzie poznania, jakie mamy i dzięki któremu wiemy tak dużo. Więc lepiej nie wierzyć autorytetom, ale ich badaniom. Każdy autorytet może zostać politycznie kupiony do gadania dowolnych bzdur w celach propagandowych, ale oszukanie eksperymentu będzie prawie niewykonalne. Czasem zdarzają się w nauce pomyłki czy oszustwa, ale dzięki kontroli i powtarzalności w końcu wychodzi to na jaw.

       Przekręt kowidowy wcale nie opiera się na nauce. Badania naukowe są tu jednoznaczne: maseczki, lockdowny i szczepionki nie działają, są nieskuteczne, nie powstrzymują zarazy. Skuteczne są leki, dbanie o odporność, zdrowy tryb życia. A sama zaraza nie jest groźniejsza niż grypa - to zwykłe sezonowe przeziębienie wirusowe i jak zwykle z promilową śmiertelnością, głównie osób starych i schorowanych. Niespotykana dotąd polityczna walka z pandemią przynosi ogromne straty – i w majątku, i w ludziach. Tu notka, w której podaję odnośniki do badań naukowych: Polityczne przeziębienie

       Nie ma w tej kwestii żadnych kontrowersji czy sporów na polu naukowym. Propaganda polityczna powołuje się na naukę, ale to po prostu ordynarne kłamstwa, jak każda narracja skorumpowanych rządów. Spory w tych kwestiach są tylko na polu politycznym. Spór toczy się na opinie, a nie badania. Oficjalna propaganda odwołuje się do opinii, a nie badań. Celem jest zarobek koncernów i umocnienie władzy. Ostre podziały społeczne, spory i kłótnie wywołują rządy i ich propaganda.

       Jeśli rządy i ich prywatne agendy finansowe i farmaceutyczne kłamią, oszukują i manipulują, powołując się na naukę, to nie jest to wystarczająco dobry powód, by naukę odrzucić. Jeśli nauki humanistyczne zeszły na psy i wymyślają sobie totalne bzdury, typu „gender sudies” i twierdzą, że jest 46 płci, to nie znaczy, że należy też odrzucić jako głupie nauki przyrodnicze. Te nauki się diametralnie różnią - humanistyczne nie dysponują poprawną metodologią, a przyrodnicze ją mają. Wrzucanie tego wszystkiego do jednego wora, to w istocie uleganie rządowej propagandzie. Bo jeśli odrzucimy metodę naukową, to już nic innego nam nie zostanie jak autorytet rządowych notabli, który sobie wypracują manipulacją, korupcją, propagandą, kłamstwem i grabieżą - czyli ich stałymi metodami działania.

       Jeśli nauki przyrodnicze nas oszukują, to skąd możemy wiedzieć, jak jest naprawdę? Nie możemy wiedzieć, że kłamią, no bo jak to rozpoznamy, jeśli odrzucimy naukową metodologię poznania? Wtedy pozostaje się tylko cofnąć do czasów przed wypracowaniem naukowej metodologii albo do cywilizacji, które jej nie wypracowały i wierzyć tylko autorytetom i ich fantastycznym bajkom - ewentualnie wierzyć różnym medycznym doradcom rządu czy innym hochsztaplerom oraz denialistom robiącym pseudoeksperymenty, bez żadnej kontroli, powtarzalności i recenzji.

       Gdy odrzucimy naukę, to musimy uwierzyć w to, że wirusów nie ma, że w szczpionkach są nanoroutery bluetooth, że notable przyjmują szczepionki placebo, że koronawirus to straszna plaga, że ziemia jest płaska, że układ planet wyznacza ludzki los, że maseczki powstrzymują zarazę wirusową, że szkodzą nam żyły wodne, że lekarstwem jest woda z cukrem czy stawianie baniek, że lockdown ograniczy pandemię, że istnieją jakieś pola torsyjne, które wszystko regulują i w tysiące innych zabobonów.

       Ze zgrozą obserwuję, że prawie wszyscy blogerzy, którzy słusznie krytykują polityczną pandemię i poddają w wątpliwość narracje rządu, równocześnie ulegają denialistom i wierzą w różne wymienione bzdury. Wierzą w teorie spiskowe, które się kupy nie trzymają.

       Moim zdaniem to jest dużo większa tragedia niż to, że połowa ludności wierzy w oszukańczą narracje rządów. Rządy się zmienią, a wiara w zabobony pozostanie. Rząd być może kiedyś zacznie robić propagandę zgodną z nauką, a denialiści zawsze będą naukę negować i głosić swoje wymyślone bzdury.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

------------------------------

Szczepionkowy spisek depopulacyjny <- poprzednia notka

następna notka -> Dowody anegdotyczne

------------------------------

Tagi: gps65, polityka, nauka, wiara, pandemia, koronawirus, denializm





Lubię to! Skomentuj114 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie