Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
153 obserwujących
1895 notek
2405k odsłon
  386   10

Anomalie i kurioza

Męż­czy­zna też mo­że kar­mić pier­sią (Ko­pal­nia­Wie­dzy.pl): „w da­to­wa­nym na 1896 rok kom­pen­dium pt. "Ano­ma­lie i ku­rio­za" me­dy­cy­ny Geo­r­ge Gou­ld i Wal­ter Py­le ska­ta­lo­go­wa­li kil­ka przy­pad­ków mę­skiej lak­ta­cji. Opi­sa­li m.in. miesz­kań­ca Ame­ry­ki Po­łu­dnio­wej, któ­ry stał się mam­ką na czas cho­ro­by żo­ny (spo­tkał go Ale­xan­der von Hum­boldt), a tak­że mi­sjo­na­rza z Bra­zy­lii — je­dy­ne­go "do­staw­cę" mle­ka dla miej­sco­wy­ch dzie­ci.”

  Tak jak ta mę­ska lak­ta­cja to "ano­ma­lia i ku­rio­zum", tak i róż­ne trans, ho­mo czy nie­bi­nar­no­ści to są po pro­stu ano­ma­lie i ku­rio­za. Te dzi­wac­twa to nie­od­łącz­na czę­ść bio­lo­gii od wszech cza­sów. Za­wsze w przy­ro­dzie wy­stę­pu­ją ja­kieś za­bu­rze­nia, aber­ra­cje, uszko­dze­nia, cho­ro­by, zbo­cze­nia, nie­pra­wi­dło­wo­ści, od­chył­ki, de­ge­ne­ra­cje, zwy­rod­nie­nia, nie­spraw­no­ści, przy­pa­dło­ści, do­le­gli­wo­ści, de­wia­cje, fe­no­me­ny, ano­ma­lie i ku­rio­za. Więc po­wsta­ło też i LGBT. To na­tu­ral­ne.

  Ho­mo­sek­su­ali­ści to śred­nio kil­ka pro­cent spo­łe­czeń­stwa. Nie­bi­nar­ni to uła­mek pro­mi­la. Ca­ła resz­ta to mo­da. W ludz­kiej kul­tu­rze za­wsze ano­ma­lie i ku­rio­za by­ły mod­ne. Mło­dzień­czy bunt od za­wsze po­le­gał na tym, by ro­bić coś in­ne­go niż ro­dzi­ce, by wy­stę­po­wać prze­ciw po­wszech­no­ści, by za­dzi­wiać, szo­ko­wać i wku­rzać. Róż­no­rod­no­ść ma sens ewo­lu­cyj­ny — dla­te­go przy­ro­da two­rzy róż­ne ano­ma­lie i ku­rio­za, dla­te­go też two­rzy je kul­tu­ra po­przez mo­dę na dzi­wac­twa.

  By wy­twa­rza­ła się róż­no­rod­no­ść, po­trzeb­ne są mu­ta­cje. Stąd ano­ma­lie i ku­rio­za. Pó­ki to mar­gi­nes, to je­st to po­ży­tecz­ne. Pó­ki to mo­da, to je­st to do­bre. Go­rzej, gdy wkra­cza w to po­li­ty­ka i za­czy­na na zbo­cze­nia­ch i wy­na­tu­rze­nia­ch że­ro­wać. To już do­bre nie je­st. Po­li­ty­ka po­win­na być sztu­ką ła­go­dze­nia kon­flik­tów, a sta­ła się sztu­ką ich wy­wo­ły­wa­nia i mul­ti­pli­ko­wa­nia. To złe, że po­li­ty­cy lewicy za­przę­gli do swo­jej wal­ki ano­ma­lie i ku­rio­za. To już le­piej by­ło, jak że­ro­wa­li na ro­bot­ni­ka­ch i chło­pa­ch.

  Te wszyst­kie kwe­stie do­ty­czą­ce wy­róż­nia­nia się to po pro­stu triumf kul­tu­ry wię­zien­nej. Nor­mal­ny czło­wiek lu­bi róż­ne pio­sen­ki, róż­ne utwo­ry, róż­ny­ch wy­ko­naw­ców, a in­ny­ch nie lu­bi — trud­no się ja­koś na­zwać ja­ko szcze­gó­ło­we­go me­lo­ma­na. Po­trze­ba okre­śle­nia się ja­ko pun­ka, hi­pi­sa, me­ta­la czy hi­pho­pow­ca to w isto­cie kal­ka ko­niecz­no­ści okre­śle­nia się, czy się gryp­su­je, czy nie. Po­trze­ba okre­śle­nia się ja­ko po­sia­da­ją­ce­go ja­kąś ano­ma­lię sek­su­al­ną, al­bo ku­rio­zal­ną płeć, to chęć przy­na­leż­no­ści do ja­kiejś gru­py, szaj­ki, ban­dy, by od­róż­niać swo­ich od ob­cy­ch. W wię­zie­niu to się two­rzy sa­mo­ist­nie. Ta­kim tro­chę więk­szym wię­zie­niem je­st pań­stwo i dla­te­go po­li­ty­ka też wy­twa­rza róż­ne sztucz­ne sub­kul­tu­ry. Mło­dzież chce być nie­bi­nar­na, bo chce gryp­so­wać. Do­ro­śli zo­sta­li po­dzie­le­ni na pi­sow­ców i pe­ow­ców, bo mu­szą wie­dzieć ko­go lu­bić, a ko­go nie­na­wi­dzić, ko­mu dać w mor­dę, a ko­mu po­zwo­lić się wy­ru...

  By mieć ja­kąś toż­sa­mo­ść, trze­ba się wy­ta­tu­ować — jak w wię­zie­niu. Te no­we mo­dy sek­su­al­ne nic w za­sa­dzie w tym ca­łym ogól­nie po­ję­tym gryp­so­wa­niu nie zmie­nia­ją. Na­dal gryp­su­ją­cy mu­szą się ja­koś okre­ślić, czy to ja­ko trans, ho­mo czy nie­wia­do­mo. Tyl­ko że ta gryp­se­ra to był za­wsze mar­gi­nes. I na­dal je­st. To je­st w isto­cie ata­wi­zm — po­zo­sta­ło to nam po ży­ciu ple­mien­nym, gdy by­li­śmy no­ma­da­mi, łow­ca­mi-zbie­ra­cza­mi i trze­ba by­ło od­róż­nić swo­je­go od ob­ce­go po wy­glą­dzie, po ak­cen­cie, po za­cho­wa­niu. Po pro­stu mło­dzież je­st bar­dziej na­tu­ral­na, a mniej kul­tu­ral­na, je­st bar­dziej zwie­rzę­ca niż ludz­ka. Wię­zie­nie, szko­ła, woj­sko, pań­stwo – wszyst­ko, co znie­wa­la, wy­do­by­wa z lu­dzi pier­wot­ne in­stynk­ty, po­zba­wia nas czło­wie­czeń­stwa i czy­ni bar­dziej na­tu­ral­ny­mi, pier­wot­ny­mi, zwie­rzę­cy­mi.

  Pro­ces wy­zby­wa­nia się zwie­rzę­cej na­tu­ry i na­by­wa­nia ludz­kiej kul­tu­ry na­zy­wa się wy­cho­wa­niem i trwa ca­łe dzie­ciń­stwo. Ale by na­by­wać w dro­dze wy­cho­wa­nia ja­kiejś kul­tu­ry, ona się przed­tem ty­sią­ce lat two­rzy­ła. A po­szu­ki­wa­nie wła­snej toż­sa­mo­ści kul­tu­ro­wej trwa ca­łe ży­cie. Z pro­ste­go upodob­nia­nia się do sta­da, sta­je się wy­ra­fi­no­wa­ną ide­olo­gią. Z na­tu­ral­nej stad­no­ści prze­ra­dza się w cy­wi­li­za­cję. Bu­do­wa­nie toż­sa­mo­ści na zbo­cze­nia­ch to ozna­ka upad­ku cy­wi­li­za­cyj­ne­go. Toż­sa­mo­ść, któ­ra wy­zby­wa się płod­no­ści, pro­wa­dzi do wy­mar­cia. Kul­tu­ra mo­że za­stą­pić wszyst­ko, co na­tu­ral­ne — opró­cz roz­mna­ża­nia się.

  Dla­te­go mo­da na ano­ma­lie i ku­rio­za w po­sta­ci zbo­czeń sek­su­al­ny­ch ogra­ni­cza­ją­cy­ch płod­no­ść, je­st zła i nie­bez­piecz­na. To wy­jąt­ko­wa ano­ma­lia, in­na niż wszyst­kie. To ku­rio­za pro­wa­dzą­ce do wy­mar­cia. Więc du­żo lep­sze by­ły mo­dy na pun­ka czy gi­ta, niż na ho­mo­sia czy bi­sek­sa. Jak męż­czy­zna kar­mi swo­je dziec­ko pier­sią, to nie ma w tym nic złe­go, a jak czu­je przy­jem­no­ść sek­su­al­ną tyl­ko we wkła­da­niu człon­ka w od­byt ko­le­gi, to po pro­stu pro­wa­dzi to do upad­ku ta­kiej kul­tu­ry, bo upa­da jej no­śnik, czy­li bio­lo­gicz­ne ży­cie.

  Ano­ma­lie i ku­rio­za są do­bre, ale ku­rio­zal­na ano­ma­lia sek­su­al­na je­st zła. To, że kul­tu­ra za­stę­pu­je na­tu­rę, je­st do­bre, ale to, że kul­tu­ra nisz­czy bio­lo­gię, je­st złe. Po­li­ty­ka ba­zu­ją­ca na ogra­ni­cza­niu płod­no­ść nisz­czy sa­mą sie­bie, bo bez lu­dzi nie bę­dzie po­li­ty­ki. Jak ktoś się sty­li­zu­je na ho­mo­sia, czy uda­je in­ną płeć, to je­st to do­bre jak każ­de dzi­wac­two, ale gdy na­praw­dę prze­sta­nie się roz­mna­żać, to je­st to złe, bo koń­czy bar­dzo dłu­gi ciąg prze­kształ­ceń ewo­lu­cyj­ny­ch. To bez sen­su, że ta­ki cho­ler­nie cie­ka­wy, róż­no­rod­ny, bo­ga­ty roz­wój mi­liar­dów po­ko­leń pro­wa­dzą­cy do wy­two­rze­nia in­te­li­gent­ny­ch istot skoń­czy się na głu­piej mo­dzie. Te głu­pie ru­chy fryk­cyj­ne są nie­god­ne fi­lo­zo­fa – ale bez ty­ch głu­pi­ch ru­chów pro­wa­dzą­cy­ch do za­płod­nie­nia nie ma fi­lo­zo­fa. Więc ru­chy fryk­cyj­ne w od­by­cie są jesz­cze głup­sze, nie tyl­ko nie­war­te fi­lo­zo­fa, ale i po­li­ty­ka, naukowca i w ogóle człowieka.

Grzegorz GPS Świderski
t.me/gps65

PS. Notki powiązane:

------------------------------

Inicjowanie aktów przemocy wobec niewinnych <- poprzednia notka

następna notka -> Rząd światowy

------------------------------

Tagi:  gps65, LGBT, pederaści, homofobia, moda, geje, zboczenia, niebinarni, lewica, polityka

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale