Łamanie art. 45 Konstytucji RP
Czy zwykły obywatel ma jeszcze jakieś prawa? Czy sąd może skazać niewinnego człowieka wbrew dowodom? Czy Polska jest praworządnym państwem?
2 obserwujących
24 notki
5353 odsłony
  147   0

Skandaliczna sprawa sądowa - odc. 10 - HISTORIA PRAWDZIWA

#Sądownictwo #przemoc #wymiarsprawiedliwosci

Następny odcinek (11)

Materiał opracowany na podstawie dowodów zgromadzonych w aktach sprawy oraz nagrań dokumentujących zdarzenia będące przedmiotem śledztwa i analizy procesowej na rozprawie sądowej.

Poprzednie odcinki:

Część 1  Część 2  Część 3  Część 4  Część 5  Część 6  Część 7  Część 8  Część 9

Ciąg dalszy:

Dowody zebrane już w pierwszych dniach po zdarzeniu 2 czerwca, dawały podstawy do zweryfikowania wersji podawanej przez media. Trudno zrozumieć to, jakim prawem media publikują niesprawdzone wiadomości? Prokuratura od początku dysponowała pewnymi dowodami niewinności Bartka R, co do rzekomego zarzutu wypchnięcia żony z balkonu, a jednak nie sprostowała tego w mediach i pozwoliła na oczernianie Bartka R.

Warto tutaj spojrzeć też uważnie na fakt tego, że żona Bartka R. zeznawała cały czas, że mąż jej nie wypchnął z balkonu. Dlaczego tak zeznawała? Bo musiała mówić prawdę. Nie mogła tutaj pozwolić sobie na opowiadanie nieprawdy, z uwagi na ryzyko utraty wiarygodności. Z balkonu schodziła o poranku, w porze gdy ludzie idą do pracy. Obok znajdował się urząd skarbowy, więc o tej porze przechodziło tam sporo osób, a także w pobliżu znajdowali się robotnicy. Zapewne żona Bartka R. słusznie zakładała, że ktoś mógł widzieć, jak samodzielnie wychodzi z balkonu. Zresztą sama to zeznała 3 czerwca: nie wiem czy ktoś mnie widział, gdy wychodziłam z balkonu.

Dlatego też, nie chciała ryzykować powielania wersji mediów, aby w jakimś momencie nie wyjść na kłamczuchę, gdyby znalazł się świadek, który zeznałby że widział ją, jak sama wychodziła z balkonu. A może nawet ktoś zrobiłby jej zdjęcie podczas tego karkołomnego wyczynu. Dzisiaj przecież każdy ma taką możliwość, mając telefon komórkowy. Wiarygodność była bardzo potrzebna żonie Bartka R, ponieważ drugim oskarżeniem wobec Bartka R, była przemoc i w związku z tym, że praktycznie nie było dowodów na rzekomą przemoc, więc to oskarżenie mogło być oparte głównie na jej zeznaniach. O tym co się działo za zamkniętymi drzwiami, można opowiadać wszystko, co tylko przyjdzie do głowy i nikt tego nie jest w stanie zweryfikować, ale pod warunkiem że jest się wiarygodnym.

Bartek R. został odcięty od świata. Nie miał prawa do jakichkolwiek kontaktów z bliskimi, nie miał prawa do opuszczenia aresztu, bo według prokurator i sędzi mógł mataczyć. Przedłużanie aresztu było argumentowane tym, że postawiono mu zarzuty zbrodni, próby zabójstwa poprzez wypchnięcie żony z balkonu, co było właśnie przesłanką do zastosowania aresztu. Ale przecież już w pierwszym dniu zebrany materiał dowodowy świadczył o tym, że nie było żadnego wypchnięcia z balkonu. Czytając w aktach te dokumenty będące dowodami niewinności człowieka i jednocześnie widząc, że zupełnie nie mają one znaczenia, autentycznie można się przerazić. To tak to działa? serio? to jest polski wymiar sprawiedliwości?

Żona Bartka R. za to cieszyła się wolnością, publikowała w mediach społecznościowych swoją historię i przygotowywała świadków do procesu, aby wszyscy mogli się dowiedzieć, co też się działo za drzwiami jej mieszkania.

Co rusz donosiła na policję nowe dowody, które miały się przydać do oskarżenia jej męża. M.in po czterech miesiącach przyniosła płytę z kilkoma zdjęciami, na których ma ślady pobicia na twarzy oraz nagranej rozmowy telefonicznej jej z Bartkiem R, a także nagranie video. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że data nagrania tej płyty to 3 maja, a więc na miesiąc przed zdarzeniami. Ten fakt potwierdza zeznania siostry żony Bartka R. oraz jej ojca, którzy zeznawali, że szykowała się ona od jakiegoś czasu do odejścia od męża i jak widać zbierała dowody na niego. Dziwne tylko, że skoro Bartek R. został oskarżony o przemoc ze szczególnym okrucieństwem, to trochę mało tych dowodów jak na wieloletnią przemoc. A przecież wszyscy dobrze wiedzieli, że żona Bartka R. świetnie sobie radziła z nagraniami ukryta kamerą. 

Powracając do zdjęć z płyty, to daty ich utworzenia jakie widnieją w dokumentacji, to: 14.08, 16.08, 19.08, 20.08 oraz 23.02. Zdjęcie z 14.08 przedstawia żonę Bartka R. z córką na kolanach, której nakłada spodenki. Patrzy w dół, ponieważ kontroluje ubieranie małej. To jest bardzo ważne, ponieważ później to zdjęcie, a właściwie jego fragment, żona Bartka R. wykorzystała na swoim profilu na FB. Na tym fragmencie jest wycięta jej córka, widać tylko twarz żony Bartka R. To spojrzenie w dół na córkę, bez córki na zdjęciu, wygląda tak jakby kobieta widoczna na zdjęciu miała spuszczony wzrok, poprzez co wymowa tego zdjęcia jest zupełnie inna niż w oryginale. Na tym zdjęciu ma ona bardzo mocno podbite prawe oko, prawie czarne, z opuchlizną pod okiem. Uraz ten wygląda bardzo nienaturalnie, tak jakby został domalowany flamastrem. Następne zdjęcie, jest wykonane 5 dni później i na nim żona Bartka R. ma ślady zasinienia wokół lewego oka i zaczerwienie białka oka. Na prawym oku już nie widać urazu. I kolejne zdjęcie z dnia 20.08, na którym już prawie nie widać żadnych urazów. Patrząc zupełnie obiektywnie, trudno uwierzyć, że taki poważny uraz jaki jest widoczny na zdjęciu z dnia 14.08, zupełnie się wygoił przez 5 dni. Biegły informatyk opisał te zdjęcia następująco: zdjęcia przedstawiają żonę Bartka R. oraz jej córkę. Na przedmiotowych zdjęciach żona Bartka R. jest z widocznymi obrażeniami na twarzy w postaci podbitego oka - zasinienia wokół oraz zaczerwienie białka oka. Rodzi się pytanie: dlaczego biegły informatyk opisuje uraz tylko jednego oka, a nie oczu? Skoro zdjęcie z dnia 14.08 przedstawia żonę Bartka R. z poważnym urazem oka prawego, a 5 dni później na zdjęciu widoczny jest uraz oka lewego, to myśląc logicznie, żona Bartka R. na zdjęciu z 19.08 powinna mieć urazy obu oczu. Taki mocny uraz nie mógł się wygoić w 5 dni. Poza tym na zdjęciu z 19.08 obrażenia lewego oka są już podgojone, ponieważ zasinienie ma już kolor żółty, więc na zdjęciu z dnia 14.08 powinny być widoczne urazy obu oczu. Biegły informatyk opisuje tylko jedno zdjęcie, i nie to z największymi obrażeniami. Pomija zdjęcia na których kobieta ma duże podbite na czarno oko. Dlaczego? Czyżby tak samo jak my spostrzegł, że podbite oko wygląda na nim jak namalowane flamastrem?

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale