30 obserwujących
303 notki
298k odsłon
  1171   0

Kto ma patent na normalność?


Pod niedawnym wpisem o homoseksualistach napisałam, że uważam ich za zwyczajnych ludzi, aczkolwiek wierzę, iż niektórzy z nich mają jakieś odchyły (mój komentarz). Ponieważ pewna osoba uznała to za nielogiczne, wyjaśniam: sam homoseksualizm uważam za coś, hmmm, przeciętnego, tzn. nie będącego zboczeniem, co najwyżej odchyłem od obowiązującej normy; sami homosie są dla mnie zwyczajnymi, nie budzącymi zastrzeżeń obywatelami. Czy potencjalne zaburzenia umysłowe, które dotykają niektórych homosi, czynią z każdego z nich zboczeńca?

Naturalnie każdy kmiotek (w tym ja) może mieć swoje zdanie na temat cudzych upodobań, gdyż nie wymaga to specjalistycznej wiedzy. Byle kmiotek może przeczytać w Internecie statystyki o homosiach i później przerzucać się argumentami na temat wspomnianych zaburzeń czy przemocy. Byle kmiotek może krzyczeć, że to jedna z wielu orientacji albo paskudne zboczenie. I co kmiotkowi zrobisz? Jeden kmiotek poucza mnie nawet, że nie mam pojęcia o temacie, bo „otóż każdy homoś szuka sobie atrakcyjnego partnera, a nie zawsze homosia, często deprawuje upatrzoną przeważnie młodą i naiwną osobę aby ją zdobyć”. A konkretnie ilu homoseksualistów (jaki procent) dopuściło się molestowania dziecka? Słowo „deprawacja” jest bardzo niejasne i ogólnikowe. Z kolei nasz Salonowy moralista, ZetJot, wytacza armatę przeciwko ginekologowi, który zrobił sobie sesję zdjęciową w negliżu ze swoim kochankiem i powiesił rezultat w swoim gabinecie. Zastanawiające, jak mało ludzie mają w prawdziwym życiu kłopotów, skoro podniecają się takimi bzdetami. Mimo wszystko uważam, że bardziej normalny jest jednak wzmiankowany pan ginekolog niż ktoś, kto sugeruje, że homoseksualiści jako „dewianci” stanowią zagrożenie dla społeczności i są z reguły podejrzliwi wobec kobiet (na co podał JEDEN przykład).

No właśnie, co to jest ta cholerna „normalność”? Kto ma na nią patent? Dla mnie normą jest – lub powinno być – to, co prawidłowe. Ale pewnie się mylę. Zapewne normalne jest to, co powszechne. Tyle, że w takim wypadku normalność przestaje być czymś obiektywnie pozytywnym. Powszechnych jest mnóstwo zachowań szkodliwych, głupich, fanatycznych i okrutnych. Kiedyś powszechne były prześladowania homosi. Obecnie coraz bardziej powszechne staje się noszenie ich na rękach. Kto ma rację? Ano, racji nie ma. Nie jest to kwestia, którą można rozwiązać podczas racjonalnej debaty, gdyż nie opiera się na faktach, a na uczuciach i przekonaniach. A tymi może się popisać byle kmiotek.

W ciekawych czasach żyjemy, panie i panowie. Wielu z Was narzeka na – jak to ujął Mark Xyva – „postępacki kretynizm”, objawiający się walką o zaimki osobowe, równość, zmianę płci, prawa gejów, etc, etc. No cóż, mogłabym tutaj rzec z przekąsem, że każdy walczy o swoje ideały. Dla mnie śmieszne jest zarówno lewackie, jak i prawackie zdziczenie. Do tego drugiego zaliczam antyaborcyjną i antygenderową histerię, żałosny antysemityzm, wycie o prześladowaniu Kościoła, wykłócanie się, kto jest prawdziwym Polakiem czy wreszcie podkreślanie na każdym kroku owego słowa „normalność”, tak jakby prawacy nie byli świadomi, że normy się zmieniają. Zarówno lewacy, jak i prawacy walczą (najczęściej tylko słowem, w Internecie) o swoją wizję świata. Wizję, która mi się nie podoba. Dlatego odrzucam stanowczo obydwie strony. Wybór pomiędzy dżumą a cholerą to żaden wybór.


Lubię to! Skomentuj210 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo