37 obserwujących
1565 notek
635k odsłon
739 odsłon

„Żydowscy sprawcy”. Prawda, która oburzyła Izrael

Wykop Skomentuj2

Władze Izraela oraz Żydzi w diasporze, w tym w Polsce, są oburzeni słowami Mateusza Morawieckiego o „żydowskich sprawcach”. Największym problemem całej sprawy nie jest jednak zaognienie relacji z Tel Awiwem, ale to, że wzburzenie wywołały słowa prawdy.

image

Może pan Jojne Daniels rozpozna na zdjęciu kogoś z rodziny?

Uczestniczący w Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium Mateusz Morawiecki został zapytany przez izraelskiego dziennikarza, czy w myśl nowelizacji ustawy o IPN opowiadanie o losach jego rodziny, którą Polacy wydali Gestapo, będzie karane. – Oczywiście nie będzie to karane (…) jeśli ktoś powie, że byli polscy sprawcy Holokaustu. Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy, czy ukraińscy. Nie tylko niemieccy – odpowiedział polski premier.

Słowa wywołały potężną burzę. Bardzo krytycznie odniósł się do nich m.in. premier Benjamin Netanjahu. Oburzyli się Żydzi w Izraelu oraz żydowskie organizacje międzynarodowe. Wypowiedź Mateusza Morawieckiego oburzyła cały świat – od izraelskiego MSZ, przez działający nad Wisłą Związek Gmin Żydowskich po Jonnego Danielsa i „Gazetę Wyborczą”.

Tymczasem udział Żydów w niemieckim przemyśle Holokaustu jest najzwyklejszym pod słońcem faktem. Faktem niepodlegającym żadnej historycznej dyskusji. Tak jak nikt poważny nie podaje w wątpliwość istnienia Polskiego Państwa Podziemnego, zorganizowanego ludobójstwa dokonanego przez III Rzeszę czy eksterminacji polskich elit przez Sowietów i ich hitlerowskich sojuszników, tak nikt nie powinien zaprzeczać, że zachowań niegodnych dopuszczali się i niektórzy Polacy i poszczególni Żydzi.

[Dopuszczali się NIELICZNI Polacy i BARDZO WIELU ŻYDÓW… właściwie wszyscy, którzy mieli szansę na szmalcownictwo – admin]

Można by w tym miejscu wyliczyć równolegle haniebne czyny dokonane w trakcie II Wojny Światowej przez przedstawicieli poszczególnych nacji i byłaby to lista długa. Jednak trwająca zorganizowana akcja szkalowania Polaków i furia, z jaką środowiska żydowskie próbują zaprzeczyć słowom premiera Morawieckiego poprzez deprecjonowanie jego wypowiedzi, wymaga by przypomnieć pokrótce historię żydowskiej kolaboracji. I to nie kolaboracji Żydów z komunistycznym Związkiem Sowieckim na Kresach (świadkowie mówią o kpinach pod adresem dopiero co upadłej polskiej państwowości typu: „chcieliście Polskę bez Żydów, a macie Żydów bez Polski” czy „Już się wasza zasrana Polska skończyła”), ale kolaboracji z Niemcami.

To bowiem nie kto inny jak Żydzi witali, czy to w Łodzi czy w Pabianicach, hitlerowski Wehrmacht ukwieconymi bramami oraz chlebem i solą, wychodząc z błędnego założenia, że zaakceptowanie nowych warunków pozwoli im na bezpieczne funkcjonowanie.

O ile jednak sytuacja z września roku 1939 może być tłumaczona próbą ułożenia relacji z okupantem, to kilka miesięcy później nikt już nie mógł mieć wątpliwości, jak zajadle antyżydowski charakter ma niemiecki reżim.

Tymczasem i po 1939 roku nie brakowało Żydów kolaborujących z aparatem niemieckiej opresji. Aparatem nastawionym wprost na eksterminację ludności uznawanej za rasowo gorszą, do której to kategorii wespół z Żydami zaliczyli hitlerowcy przecież i nas, Polaków.

Mimo tego znalazło się wielu Żydów gotowych aktywnie włączać się w zbrodnie na własnych rodakach, a często nawet krewnych i ukochanych. Owiana złą sławą żydowska policja (Jüdischer Ordnungsdienst) czy Judenraty nie rekrutowały się przecież z Niemców. Obie instytucje posłusznie wykonywały polecenia okupanta dotyczące dostarczania robotników, przekazywania kontrybucji, organizowania wysyłek ludzi do obozów pracy, a potem obozów zagłady.

W głośnej pracy „Eichmann w Jerozolimie” Hannah Arendt wprost oskarżyła Judenraty o udział w zagładzie Żydów. Bez żydowskich kolaborantów zarządzanie gettami byłoby trudniejsze, zaś mordowanie ludzi na masową skalę przebiegałoby znacznie wolniej, co oznaczałoby mniejszą skalę ludobójstwa – zauważa w swoim tekście na uwarzamrze.pl dr hab.

Leszek Pietrzak przypominając tak ponurą personę żydowskiej kolaboracji jak szef łódzkiego getta Chaim Rumkowski oraz innych: „Mojżesz Meryn z Sosnowca, Efraim Barsz z Białegostoku, Jakub Gens z Wilna czy Józef Parnas ze Lwowa. Oni i ich Judenraty byli współsprawcami żydowskiej Zagłady” – stwierdza historyk.

Brutalnością i podłością cechowała się również policja żydowska, znacznie liczniejsza niż Judenraty. „Była najsprawniejszym narzędziem w rękach Niemców. Tylko w warszawskim getcie służbę pełniło około 2500 żydowskich policjantów. W drugim co do wielkości getcie, łódzkim, było ich 1200, w getcie lwowskim zaś prawie 500. W skali całej okupowanej przez Niemców Polski mogło to być nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Na co dzień członkowie Żydowskiej Służby Porządkowej dokonywali rekwizycji, łapanek i kierowali tysiące Żydów do transportów śmierci. Robili to z gorliwością i bezwzględnością” – pisze Pietrzak cytując Barucha Goldsteina, współorganizatora przedwojennych bojówek Bundu: „każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał siedem osób, aby je poświęcić na ołtarzu dyskryminacji. Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek, mógł schwytać – przyjaciół, krewnych, nawet członków najbliższej rodziny”.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale