111 obserwujących
210 notek
704k odsłony
  7624   0

Katastroficzny kamuflaż zbrodni? An-72 w Kazachstanie

An-72 100, nr UP-72859,http://www.zakon.kz/voennyjj-samolet-knb-upal-v-juko/4532714-kak-vygljadel-an-72-do-krushenija-foto.html
An-72 100, nr UP-72859,http://www.zakon.kz/voennyjj-samolet-knb-upal-v-juko/4532714-kak-vygljadel-an-72-do-krushenija-foto.html

 

 

 

Interesy

Jeśli w katastrofie lotniczej ginie lokalny sztab pograniczników, to jakie pytania zadajemy? Wyobrażam sobie, że można zapytać o to, co to za obszar, gdzie oni pełnią służbę? Jaka jest tam główna kontrabanda? Jakie mafie działają w regionie? Jakie są ich powiązania z centralą? Czy wcześniej oddziały straży granicznej/wojsk pogranicza tego regionu spotykały jakieś szczególne przypadki? Jakie były ustalenia?

I są to chyba pytania standardowe, które się pojawiają pod każdą szerokością i długością geograficzną, niezależnie od przebiegu granic państwowych..

Kazachskich pograniczników spotkała wczoraj po raz drugi hekatomba na skalę powywijanych niemożebnie granic części republik azjatyckich: wczoraj w katastrofie wojskowego An-72, należącego do tamtejszej straży granicznej zginęło 20 pograniczników i 7 członków załogi samolotu będącej również na etacie tych służb. Poprzednia masakra miała miejsce w końcu maja 2012, kiedy wystrzelano 14 pograniczników kazachskich w jednostce Arkan-Kergene (pogranicze kazachsko-chińskie) i spalono w pożarze budynku ich ciała. Wina nie została jeszcze do końca udowodniona podejrzanemu o ten czyn jednemu z pograniczników, członkowi tej jednostki, Władysławowi Czelachowi[1] i chyba dość wątpliwa bedzie wiarygodność wyroku obciążającego Czelacha.

Władze Kazachstanu zapewniają, że katastrofa An-72 nie miała nic wspólnego z wydarzeniami w Arkan-Kergene[2] i może rzeczywiście tak być. No, chyba, że przez tę część granicy kazachsko-chińskiej również przechodził (lub nadal jest czynny) ważny szlak narkotykowy. Bo właśnie kontrabanda narkotykowa wydaje się być tutaj najpoważniejszą przesłanką dla motywów ukierunkowanych na eliminację dotychczasowych władz służb pogranicza uzbecko-kazachskiego. To przecież te służby obu państw miały dzisiaj się spotkać w Taszkiencie i rozmawiać o bieżących sprawach.

 

A było przecież o czym!

Na początku grudnia rosyjskie media podały zwięzłą informację o „zamknięciu jednego z najważniejszych szlaków przerzutu narkotyków do Rosji”:

„Podczas zakrojonej na szeroką skalę wspólnej operacji specjalnej z udziałem pracowników Agencji ds. Kontroli nad Narkotykami Tadżykistanu i sił MSW Afganistanu skonfiskowano 420 kg narkotyków oraz broń, zatrzymano 13 przemytników – poinformowało biuro prasowe Agencji ds. Kontroli nad Narkotykami Tadżykistanu.

Podczas strzelaniny między przemytnikami a funkcjonariuszami służb specjalnych sześciu afgańskich policjantów zostało rannych, jeden z nich zmarł.

Został „zamknięty  największy szlak przemytu narkotyków z Afganistanu do krajów Azji Środkowej i dalej do Rosji i Europy” – czytamy w komunikacie agencji.”[3]

Zobaczmy, gdzie leży Tadżykistan (mapka na zdjęciu nr 7): od południa ma Afganistan i jedynie wąski pas gór i przełęczy dzieli go od Pakistanu; za wschodnią granicą ma Chiny; na północy i zachodzie graniczy z Uzbekistanem, który wąską odnogą wcina się pomiędzy Tadżykistan i Kazachstan oraz na północnym swoim wschodzie ma granicę z Kirgistanem. Pomiędzy tadżycką Syrdarią a uzbeckim Taszkientem, do którego lecieli Kazachowie 25.12.2012. (z przerwą w Szymkencie), to przysłowiowy rzut beretem; podobna odległość dzieli uzbecki Taszkient od kazachskiego Szymkentu. Wzmocnienie tutaj od dzisiaj, od 26.12., posterunków straży granicznej, niewiele zmieni[4].

Dla procederu narkotykowego są to cenne wrota do Rosji, która zużywa corocznie 21% światowych zasobów wyprodukowanej heroiny[5] i których tak łatwo nie da się zamknąć, ryglując na krótko zamki jedynie po stronie afgańskiej. Kolejne bramki leżące na azjatyckich teranach postsowieckich są równie trudne do przejęcia, a najtrudniejsze zapewne są zlokalizowane na samym pograniczu rosyjsko-kazachskim.

 

Katastrofa An-72

Podobnie jak w wypadku Smoleńska[6], mamy do czynienia głównie z opisem słownym tej katastrofy, z relacjami medialnymi –  też przede wszystkim werbalnymi, z kilkoma zdjęciami i filmikami z samochodami i policją w roli głównej, nie pokazującymi miejsca Zdarzenia i z kilkoma ujęciami podobno tegoż miejsca, którego nikt z dziennikarzy, medyków, ani spośród okolicznej ludności, nie mógł zobaczyć 25 grudnia wieczorem. 26 grudnia - także nikogo nie wpuszczano.

Informacje oficjalne były lakoniczne, ale po jakimś czasie już dość pewne:

 „Samolot wojskowo-transportowy An-72, należący do Straży Granicznej Kazachstanu, wyleciał z Astany do Szymkentu i rozbił się około 15 km od lotniska docelowego. Na pokładzie znajdowało się 7 członków załogi oraz 20 wojskowych, w tym szef Straży Granicznej republiki pułkownik Turganbek Stambekow. Nikt nie przeżył katastrofy. Jej przyczyny na razie nie są znane.”[7]

I to jest wersja nie do końca stała, obowiązująca również teraz, bo pewne szczegóły nadal się zmieniają: okazuje się, że samolot spadł (lub uderzył w ziemię) nie 15 km od lotniska lecz 20 (w niektórych przekazach mówi się o „kilkudziesięciu km odległości od lotniska docelowego), podaje się różne nazwy osad, w pobliżu których samolot ten miał „spaść i uderzyć w ziemię”, podawane są różne czasy tego wydarzenia: 19:30, 19:01, „ok. 19:00”, „w jakiś czas po 19:00”; różni też rzekomi świadkowie Zdarzenia się wypowiadają przed kamerami....

Lubię to! Skomentuj195 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale