4 obserwujących
13 notek
20k odsłon
  1695   0

Internet przyspieszył radykalizację młodzieży

Brak empatii, egoizm i radykalizacja polityczna to skutki uboczne rewolucji cyfrowej. Nadchodzi "Generacja MY".

Radykalizacja polityczna, wulgaryzacja języka i coraz silniejszy liberalizm światopoglądowy wśród pokolenia smartfonów to nie tylko zjawisko, które swoją skalą zaskoczyło w ostatnim czasie polskich konserwatystów. To efekt treści przekazywanych przez mass media, które nieustanie bodźcują i radykalizują społeczeństwo przy pomocy mediów społecznościowych, smartfonów i algorytmów budujących zakrzywiony obraz rzeczywistości. Zjawisko to jest tożsame dla wszystkich regionów świata i popycha go w odmęty skrajnego indywidualizmu i paradoksalnie umasowienia postaw liberalnych, co z kolei implikuje potrzebę wyróżnienia się. Tatuażem, piercingiem, nietypowym kolorem włosów czy buntowniczym stosunkiem do wszystkiego, co ogranicza wolność wyboru.

Wynalazek sieci internetowej jest niewątpliwym przełomem technologicznym, który stworzył w życiu człowieka równoległą rzeczywistość. Do niedawna opisywaną przeważnie jako miraż, złudzenie, alternatywną rzeczywistość służącą jako dodatek do życia. Jesteśmy dziś świadkami zacierania się świata realnego, fizycznego ze światem cyfrowym. Obecnie mamy możliwość, choć tylko częściową, odizolowania się od świata internetu. Niestety możliwość odłączenia się od sieci powoli zaczyna znikać, a wraz z pojawieniem się sieci 5G, nikt z nas nie będzie mógł się na stałe „wylogować”. Na tym polegać będzie czwarta rewolucja cyfrowa zespalająca czujniki, kamery i aplikacje z naszymi ubraniami (wearables), budynkami (intelligent house) i w końcu samym człowiekiem (rozwój neuronautyki). Dziś wszędzie towarzyszący nam smartfon nie tylko pochłania nasz czas, ale także wzmaga radykalizację polityczną i silnie polaryzuje społeczeństwo,  dostarczając nieustannie emocjonalnych bodźców, zazwyczaj negatywnych i mających nas zaszokować.

Doktorant Zach Goldberg z Uniwersytetu w Georgie, który bada zjawisko radykalizacji postaw politycznych w Stanach Zjednoczonych zauważył, że wśród amerykańskich białych liberałów radykalizacja poglądów politycznych rosła systematycznie, ale wraz ze wzrostem godzin spędzanych w internecie i czerpaniem wiadomości z lewicowo-liberalnych mediów, które zaczęły produkować kilkakrotnie większą liczbę artykułów na tematy związane np. z dyskryminacją i rasizmem – radykalizacja drastycznie przyśpieszyła. Z danych wynika, że biali liberałowie spędzają w internecie znacznie więcej czasu, niż konserwatyści i stamtąd czerpią najwięcej informacji o świecie. Jeszcze w 2011 roku 35% białych liberałów uważało rasizm za duży problem. W 2015 odsetek ten wzrósł do 61%, a dwa lata później do 77%. W 2006 roku 45% białych Demokratów i 41% białych Republikanów deklarowało, że zna osobę którą postrzega jako rasistę. W 2015 roku odsetek białych Demokratów wzrósł do 64%, ale nie drgnął wśród Republikanów. Co więcej, zmniejszył się wśród czarnoskórych z 52% do 47%  i Latynosów z 41% do 33%. Dane analogicznie pokazują znaczący wzrost sympatii również dla nielegalnych imigrantów, akcji afirmacyjnej, reparacji i wielu innych. Od 1995 do 2010 roku około 25% białych liberałów uważało rasizm wobec Afroamerykanów za „bardzo poważny problem”. W ciągu sześciu lat wskaźnik ten drastycznie wzrósł i osiągnął 57% w 2016 roku. Biali liberałowie byli też jedyną grupą, która preferowana inne grupy ponad swoją własną.

Radykalizacja rosła niezależnie od tego, czy rządziła lewica czy prawica. W 2000 roku 29% białych liberałów uważało, że imigranci są mocno lub bardzo mocno dyskryminowani w USA, natomiast w 2013 roku było to już 57%. Wśród białych konserwatystów wskaźnik ten pozostał na poziomie niewiele poniżej 30%. W latach 2006-2014 niemal dwukrotnie z 22% do 42% wzrósł także odsetek białych liberałów wyrażających sympatie wobec nielegalnych imigrantów.

Goldberg wskazuje, że rozwój internetu, a w szczególności mediów społecznościowych, pozwolił ludziom z całego świata na dokumentowanie i przesyłanie każdej ich skargi moralnej. Ponadto, tego typu oburzające moralnie treści są znacznie częściej komentowane i przesyłane dalej od pozostałych. Dodatkowo algorytmy podsuwają nam zbliżone treści, potęgując efekt.

Z pewnością każdy z nas doświadczył, jak działają algorytmy i profilowanie. Wystarczy kilka razy wpisać w wyszukiwarkę frazę o pedofilii w kościele, by w niedługim czasie wyświetliły nam się propozycje zakupu książek o skandalach seksualnych w Watykanie i ateizmie, a Facebook zachęcał nas do wzięcia udziału w wydarzeniach i przyłączenia się do grup o podobnej tematyce. Z kolei YouTube z pewnością wyświetli odpowiednie wideo, by utwierdzić nas w powszechności tego zjawiska. Człowiek nieświadomy tych mechanizmów i nie posiadający twardego kanonu zasad moralnych, a w szczególności kształtująca dopiero swe postawy młodzież - staje się łatwo sterowalny. Algorytmy, które wykorzystują profilowanie użytkowników, nie sprzyjają budowie pluralizmu, ale umacniają nas w naszych przekonaniach zawężając horyzonty.

Nie trzeba być świadkiem danego wydarzenia, by żyć w przekonaniu o jego powszechności. Wystarczy być podłączonym do sieci i często sięgać po swojego smartfona, który na okrągło współpracuje z algorytmami i dostarcza nowych bodźców, które błyskawicznie zostają udostępnione najbliższemu środowisku użytkownika za pomocą mediów społecznościowych czy popularnych hasztagów. Im bardziej szokujące i negatywne treści, tym częściej są rozpowszechniane i tym silniej utwierdzają człowieka w jak paskudnym i niesprawiedliwym świecie przyszło mu żyć. W ten sposób „spirala oburzenia” wzrasta i powoduje coraz większą radykalizacje postaw, szczególnie u młodzieży, która nie rozstaje się ze smartfonem i więcej czasu spędza podłączona do sieci. Wychodząc z domu czuje się przekonana, że to wszystko co zobaczyła i przeczytała w sieci musi być prawdą i immanentną cechą rzeczywistości.

Siecioholizm, nomofobia i fonoholizm to nowe formy uzależnień i leków. Ukryte i szkodliwe skutki permanentnego użytkowania smartfonów i internetu są trudne do dostrzeżenia przez ich użytkowników, dlatego są tak niezwykle groźne. Mowa tu o zaburzeniach w rozwoju umysłu dzieci, dekoncentracji, coraz niższej umiejętności myślenia głębokiego, spłycaniu umiejętności poznawczych i zapamiętywania informacji. Niepokojący jest także brak realnego kontaktu z drugim człowiekiem, który sprawia, że ludzie nie są w stanie odczytać mowy ciała i mimiki rozmówcy, czyli przeprowadzić najprostszej formy komunikacji. Brak dotyku sprawia z kolei, że czujemy się coraz bardziej samotni i towarzyszy nam większy stres.

Szczególnie alarmujące powinny być badania psychologiczne pokazujące spadek empatii u młodego pokolenia korzystającego z internetu. W 2010 roku opublikowano badania przeprowadzone na 14 tys. studentów Uniwersytetu w Mischigan na przestrzeni ostatnich 30 lat dotyczących poziomu empatii. Pokazały one spadek empatii u studentów o 40% w stosunku do ich rówieśników sprzed 20 i 30 lat. Największy spadek zanotowano po 2000 roku. Studenci rzadziej zgadzali się z takimi postawami jak: „Czasem staram się lepiej zrozumieć moich przyjaciół patrząc jak rzeczy wyglądają z ich perspektywy” czy „Często żywię czułe uczucia i jestem zatroskany o ludzi, którzy mają mniej szczęścia niż ja”. W konkluzjach napisano, że jednym z czynników są media, które emanują przekazem „przemocy” i znieczulają młode pokolenie wychowane dodatkowo na grach video, co przemienia je w pokolenia pozbawione empatii - „Generacje My”. A więc ludzi egocentrycznych, narcystycznych, pewnych siebie i indywidualistycznych.

Socjolożka prof. Sherry Turkle podkreśla, że smartfony doprowadziły do sytuacji, w której „zaczynamy być samotni będąc razem”, a ludzie tracą umiejętność konwersacji. Panikują, stają się niecierpliwi i nie mogą w spokoju wyczekać chwili choćby stojąc w kolejce czy na czerwonym świetle. Czy to nie efekt uboczny komunikowania się przez smartfony sprawia, że wiadomości stają się coraz krótsze, a spadek empatii czyni je bardziej wulgarnymi? Niektórzy publicyści zwrócili uwagę jak zmieniły się hasła wyrażane w czasie komunizmu w stosunku do tych, które niosła na transparentach młodzież podczas Strajku Kobiet.

Nowe media przyśpieszają radykalizację, ale jej głównym motorem, tak jak w latach 60. XX wieku są treści konstruowane przez dziennikarzy, polityków i intelektualistów, stąd potrzeba wielkiej odpowiedzialność za słowo i kulturę w debacie publicznej.

Lubię to! Skomentuj53 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo