60 obserwujących
289 notek
307k odsłon
518 odsłon

Crash-test samolotu Lockheed potwierdza opinie dot. Zamachu w Smoleńsku?

Wykop Skomentuj19

Bloger imion wielu twierdzi:

Crash-test samolotu Lockheed potwierdza moje opinie dot. Zamachu w Smoleńsku.

Grubo ponad setka notek prostujących wielokrotnie powtarzane, nie tylko do znudzenia, ale do odruchu wymiotnego tezy owego blogera, powracające niczym pory roku, pozwala przypuszczać, że "potwierdza moje opinie", to tylko "samochwała w kącie stała...".

Ale sprawdźmy, dla nudnego porządku.Delikwent przywołuje dokument:

https://apps.dtic.mil/dtic/tr/fulltext/u2/654538.pdf

i pisze:

Próbę  zniszczeniową  całego samolotu pasażerskiego Lockheed  Constellation wykonano  w roku 1965 (!!!). Miała  imitować  skutki  zderzenia  samolotu  przy upadku  na ziemie  w trakcie  podejścia  do lądowania.

Samolot  rozpędzono  do prędkości  207 km/h  po czym zderzał się ze  słupami- uderzającymi  w  skrzydło, następnie  uderzał podwoziem w niewielką  skarpę  o kącie   pochylenia  6 stopnia  w celu  oderwania  podwozia  przedniego, po  czym uderzał  w duża  skarpę  o kącie  pochylenia 20 stopni ( tak jak  by  samolot  przy zniżaniu  zderzył się  z ziemią pod tym kątem.

Czy i czytelnicy widzą, że coś tu nie gra; słupy, imitujące drzewa, podczas "podejścia do lądowania"? Bloger, a raczej blagier najwyraźniej nie doczytał o co w ogóle chodzi w tym eksperymencie, którego tematem było zachowanie się konstrukcji samolotu i szanse przeżycia pasażerów w przypadku lądowania awaryjnego w przygodnym terenie. Stąd te "drzewa" z którymi koliduje skrzydło maszyny. Parametry dobrano tak, by pasażerowie mieli znaczące szanse przeżycia. Nik tam nie chciał odtważać nieprzeżywalnej katastrofy.

Ale o tym, że blagier von Quwety nie pojmuje zagadnienia świadczy jednoznacznie i dobitnie jeszcze inny fragment powyższego tekstu. Czytamy powyżej że: "...następnie  uderzał podwoziem w niewielką  skarpę  o kącie   pochylenia  6 stopnia  w celu  oderwania  podwozia  przedniego, po  czym uderzał  w duża  skarpę  o kącie  pochylenia 20 stopni ...".

Ciekawe więc po co były te opisane w tekście, widoczne na filmach i omawiane bariery z bali na których maszyna traciła śmigła i podwozie? Trudno o prostszy dowód, że z pomroczności jasnej blagier von Quwety ściemnia jak Macierewicz.


Z tej serii eksperymentów egzystuje kilka filmików zanych osobom interesujących się zagadnieniem smoleńskiem katastrofy, między innymi te dwa podlinkowane poniżej:


Oczywiście blagier von Quwety nie zająknął się nawet sylabą, że filmy te pokazują jak słup telegraficzny separuje końcówkę skrzydła dokładnie jak brzoza końcówkę skrzydła PLF101 w Smoleńsku.


Czyli kolejne zaklęcia zostały sprowadzone w nudną rzeczywistość i okazały się kolejną smoleńską blagą. Ale spokojnie, za kilka miesięcy blagier von Quwety "odkryje" dokładnie to samo, tylko deczko innymi słowami.

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka