Najwyraźniej dalej jest popyt na siane zamętu, skoro Istorias kolejny raz powiela bzdury dotyczące przełomu pnia w Smoleńsku. Bez kozery przyznaje, że: "Głupota polskiej ćwierćinteligencji ma się dobrze", co zapewnia mu stałe zlecenia na pielęgnację plica polonica, mimo ewidentnych braków wiedzy i intelektu. Po prostu pisze dla sobie podobnych.
W jednym ze wcześniejszych wytworów swego intelektu Istorias, wtedy jako Quweta, opisywał jak to przełom w smoleńsku nie zgadzał się z geometrią kolizji wynikającą z raportów MAK i KBWLLP. Według jego "światłej analizy" (z naciskiem na proktologię) okorowany odcinek brzozy był zbyt długi, ok. 2 m. Po wypunktowaniu na blogu nudnego teoretyka oszust gruntownie przeredagował swoją notkę, ale ilustracje i zrzuty ekranu ostały się na nudnym blogu (zaraz po tym napisał następną, równie bezsensowną).
Teraz wziął "na głębokie zanurzenie" (pozorną) sprzeczność pomiędzy wynikiem symulacji kolizji wykonanej przez NIAR, a obrazem przełomu w Smoleńsku.



To autentyczny zrzut wynurzenia z quwety. Tylko, uczeń I klasy liceum zrozumiałby, że symulacja NIAR jest symulacją i nie oddaje z całą pewnością rzeczywistego przebiegu zdarzenia. Oszust Istorias zna pojęcie "tolerancji" w technice. Epatował minimalnymi tolerancjami wymiarowymi elementów silnika np. w jednej z wielu (k)notce; pisze o "mikronowych i setkowych dokładnościach".
Uczeń liceum wie, że i symulacje mają swoje dokładności i nie wszystko da się na 100% symulować. Inaczej Lotto nie miałoby sensu, bo byśmy sobie wyniki zasymulowali i znali przed losowaniem. Oszust cytując wybiórczo z materiałów Zespołu ds. oceny funkcjonowania „Podkomisji Smoleńskiej” (całość TUTAJ, niestety skan, a nie forma elektroniczna) tworzy nieistniejącą sprzeczność pomiędzy symulacją NIAR, a ustaleniami MAK i KBWLLP. W rzeczywistości NIAR określa tolerancje przyjętego modelu. W streszczeniu raportu NIAR (Tu do pobrania) czytamy:
"Od 110 ms do końca symulacji (130 ms) górny i dolny pień brzozy kontynuują proces rozdzielania się, podczas gdy lewe skrzydło porusza się zgodnie z kierunkiem lotu. Należy zauważyć, że tylny dźwigar (Dźwigar Nr 3) nie uległ całkowitemu uszkodzeniu co widać na zdjęciach dostarczonych przez Polską Podkomisję (patrz Rys. 3.19). Margines bezpieczeństwa dla Dźwigara Nr 3 wynosi 0,08, zgodnie z Tabelą 3.5. Niewielkie zmiany geometrii i materiału brzozy lub obciążenia aerodynamiczne skrzydła mogły wprowadzić dodatkowe siły, które były dostateczne, aby pękł Dźwigar Nr 3."
Czyli NIAR doskonale zdawał sobie sprawę z niedoskonałości modelu i możliwych tolerancji wyników symulacji. NIAR w opisie symulacji podkreśla, że symulowane było nie zderzenie skrzydła z dobrze odwzorowaną brzozą, lecz z drewnianym słupem o parametrach drewna brzozowego! Nie uwzględniono przy tym korony drzewa, jak i sęków.
Czyli to co widzimy na zdjęciach ze Smoleńska jest jak najbardziej prawdopodobne w świetle symulacji NIAR. Symulacja NIAR nie wyklucza skutków kolizji opisanych w raportach MAK i KBWLLP. Ale tego oszust z Quwety już nie napisze.
Katastrofa smoleńska już dawno przestała być zagadnieniem interesującym dla przedstawicieli zawodów technicznych czy fizyków, a stała się ciekawostką dla psychologów i psychiatrów. Już w styczniu 2012 r., w jednej notce wspomniałem o pewnym artykule w czasopiśmie "Social Psychological & Personality Science", gdzie Michael Wood z University of Kent wraz z kolegami pisze: „Wierzyć, że Osama bin Laden jeszcze żyje, nie stanowi najwyraźniej przeszkody by wierzyć, że już od lat jest martwy”
Chodzi o to, że osoby podatne na na manipulacje za prawdopodobne uznają nawet WYKLUCZAJĄCE SIĘ WZAJEMNIE teorie spiskowe i to niezależnie od wykształcenia.
Konkluzja artykułu: „Z punktu widzenia psychologów pokazuje to, że teorie spiskowe bazują na pojedynczym założeniu: z reguły, że rządy lub inne potentne grupy maskują prawdę. To, czy następujące po tym założeniu konkretne tezy się wzajemnie potwierdzają bądź wykluczają wygląda na obojętne - Najważniejsze, pasują do założeniapodstawowego.”
Tu mamy też odpowiedź kto jest adresatem tych wynurzeń Istoriasa. Chodzi o to by dalej siać zamęt i by osoby szukające potwierdzenia własnego przeświadczenia, że w Smoleńsku był zamach i są wątpliwości co do oficjalnych ustaleń, takie potwierdzenie uzyskały. A że to ... (wynurzenia) z quwety, to już nieważne, "Najważniejsze, pasują do założenia podstawowego".
Jak daleko ten efekt sięga prześledzić można np. pod notką Nudna Teoria jak walnięta w łeb smoleńską gazrurką, sprzątanie quwety gdzie do dyskusji włączył się (belwederski) profesor Rafał Broda, fizyk jądrowy. Tu jeden z wpisów.:
@nudna-teoria
Na podstawie pierwszych informacji o ważnych szczegółach katastrofy smoleńskiej wielu Polaków po kilku tygodniach uznało, że miał miejsce zamach, a nie CFIT. Także ja byłem o tym przekonany, ale cierpliwie czekałem na rzetelne wyniki badań.
Podsumował te badania prof. Binienda i polecam każdemu zapoznanie się z jego wykładem:
https://www.fronda.pl/data/smolensk-co_wiemy_po_14_latach-wb.pdf
Pan powinien przeczytać ten materiał kilka razy i powstrzymać się od wszelkich uwag na temat zamachu smoleńskiego.
Bardzo charakterystyczne dla wszystkich znanych mi wpisów prof. Brody jest to, że w manierze sympatycznych, kolorowych ptaszków jedynie powtarza wyznanie wiary w zamach i odsyła do mało sensownych paszkwili oszustów z wpierw "zespołu parlamentarnego", później "podkomisji". Nie widać za to nawet cienia własnej i krytycznej analizy opierającej się na jakimś sensownym spektrum źródeł. Liczy się jedynie: "Najważniejsze, pasują do założenia podstawowego", co stanowi empiryczne potwierdzenie prawdziwości tezy z opracowania Michaela Wooda z University of Kent i kolegów.


Komentarze
Pokaż komentarze