Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
77 obserwujących
2103 notki
2801k odsłon
594 odsłony

Krótka rozprawka o folksdojczach

Wykop Skomentuj77

Słowa eurobiurwy Barley (guzik mnie obchodzi, za piastowanie jakiej bajecznie płatnej synekury osoba pobiera nasze pieniądze) o tym, że Polaków trzeba po prostu zagłodzić, odbiły się w Europie, jak to się uczenie mówi, szerokim echem. A właściwie - dwugłosem, bo o ile politycy niemieccy, wyraźnie zażenowani wejście Barley w buty nazi-ojców, o tyle "polskie" europosłanki, Magdalena Adamowicz i Sylwia Spurek, wypowiedzią neonazistki są wyraźnie zachwycone. I powiem szczerze, że nawet w przypadku tych dwóch - grzecznościowo napiszę: kobiet - dziwi mnie ostentacyjna aprobata wobec wypowiedzi osoby, która odwołuje się, publicznie, oficjalnie, butnie - do spuścizny Adolfa Hitlera. Skoro politycy niemieccy natychmiast skojarzyli "zagłodzenie Polski" neonazistki Barley z zagłodzeniem Polski przez Niemców w latach 1939-1945, to od "polskich" delegató możnaby się spodziewać co najmniej podobnego stopnia czujności (o empatii nie wspominam - nie od dziś wiem, że od tych dwóch (spokojnie, pisz spokojnie, nie obrażając!) kobiet (cały czas pamiętam o rozgrzanych sędziach).

Zanim zaczęłam pisać tę notkę, zajrzałam do Wikipedii. Jeśli Państwo to zrobią również, to bardzo proszę pamiętać, że ciotka Wiki podaje definicję oficjalną. Jest jednak coś takiego, jak pamięć pokoleń: w Polsce pod rządami niemieckich nazistów mianem folksdojczów określano tych "Polaków", którzy poszli na współpracę z okupantem. Pobudki były różne, ale nienawiść Polaków do tych ludzi była po prostu bezgraniczna - podobnie jak pogarda dla nich. Ba - folksdojcze bywali o wiele bardziej znienawidzeni przez Polaków, niż prawdziwi Niemcy!

Niestety - poza czasem niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej przypomina się też okres zaborów, kiedy to część obywateli formalnie polskich poszła na współpracę z wrogami Polski. Podczas gdy polscy patrioci chodzili w żałobie, oddawali krew w walce o wolną ojczyznę, kobiety składały w kościołach zaręczynowe pierścionki dla wsparcia ojców, mężów i synów, inne osobniczki płci żeńskiej kolaborowały z okupantami. Też kobiety - przynajmniej anatomicznie ...

Jak Polacy radzili sobie z folksdojczkami? No przecież kobiety nie wolno nawet kwiatkiem ... o zastrzeleniu, jak to bywało w przypadku męskiego folksdojcza, i mowy nie było: Polacy to dżentelmeni i romantycy, dla których kobieta to świętość. A jeśli już jakaś pani od świętości odeszła zbyt daleko, na przykład przedkładając interes niemiecki nad polski, to taką osobniczkę się łapało, delikatnie przytrzymywało i strzygło.

Na łyso.

To był taki okupacyjny język wtajemniczenia Polaków; wiadomo było, że osobniczka wyglądająca jak kobieta, ale z łysą czaszką, to wyciruch niemiecki; leżak w niemieckim baraku. Taką "kobietę" omijało się szerokim łukiem; nie zawadziło też splunąć w jej kierunku, aby miłosiernie nakierować na drogę przyzwoitości.

P.s. Oczywiście folksdojcze twierdzili, że działają dla dobra Polski - bo Niemcy to prawdziwi demokraci, a w Polsce demokracji brakuje ....

https://twitter.com/PrazonaCebula/status/1313918123200991232/photo/1

Wykop Skomentuj77
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale