- Dzień dobry! – wesoło zagaiła młoda, niebrzydka menadżerka w Mc Donald’s.
- -Dzień dobry – uprzejmie odpowiedziała para młodych ludzi z córeczką, na oko 6-7 letnią. – Poprosimy dwa zestawy, w tym jeden powiększony, i dwie kawy – jedną z cukrem, a drugą z mlekiem – powiedziała kobieta.
- - Oczywiście. A czy nie chcą Państwo powiększyć zestawu o szczepionkę? W tym tygodniu mamy promocję na Janssona …
- Młodzi patrzyli na siebie przez chwilę bez słowa, po czym inicjatywę przejął mężczyzna.
- - Nieeeee … dziękujemy, ale w tym tygodniu już braliśmy działkę.
- Menadżerka – wykazując spory i, powiedzmy sobie szczerze, dość zadziwiający entuzjazm – nie dawała za wygraną.
- - Normalnie nie wciskałabym tego Państwu, ale promocja NAPRAWDĘ jest bardzo korzystna. Proszę popatrzeć na cenę – a przecież one długo zachowują termin przydatności. Wystarczy je przechować w lodówce!
- - Młodzi znów dłuższą chwilę patrzyli sobie w oczy. Chyba jakoś doszli do porozumienia, bo mężczyzna uśmiechnął się prawie równie szeroko, jak menadżerka, i rzekł:
- - No w sumie … faktycznie, jedziemy prosto do domu, a z takiej okazji grzech byłby nie skorzystać. No dobrze, to poprosimy o kubełek rodzinny, bo zdaje się, że moi teściowie chyba już z pięć dni się nie szczepili!
- Po zapakowaniu wszystkich zamówionych produktów młodzi ludzie wyszli na ulicę. Dziewczynka, która – jak to dziecko – była wszystkiego ciekawa – zapytała, podskakując w miejscu jak konik polny:
- - A na co jest ta szczepionka? …
- Rodzice najpierw uśmiechnęli się pobłażliwie, ale wyjaśnianie sprawy wcale nie szło im specjalnie dobrze. W końcu odezwała się matka:
- - Widzisz, kochanie, to jest taka stara, świecka tradycja. Już nasi pradziadowie szczepili się, gdzie popadnie, i ten zwyczaj przejęli twoi dziadkowie. No a po nich, rzecz jasna, my. Tradycja to rzecz święta!
- Rodzice byli widocznie uszczęśliwieni, że jednak tłumaczenie spraw, wydawałoby się, oczywistych, poszło tak dobrze. Dziecko jednak nie odpuszczało:
- - A przeciwko czemu ta szczepionka? …
- A twarzach rodziców widać było skupienie, które szybko przerodziło się w widoczny wręcz wysiłek intelektualny. W końcu mężczyzna widocznie wygrał z pamięcią, ponieważ głośno i dobitnie wyjaśnił córce:
- - Widzisz, kochanie, to jest szczepionka przeciw chorobie zwanej PANDEMIĄ …
399
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (5)