Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
83 obserwujących
2244 notki
2928k odsłon
  371   1

Koronaświrus w Australii - Stary Wiarusie, daj głos!

Australia. Tomek Wilmowski, kangury; nowa Francja, jeśli chodzi o kuchnię. Dramatyczne doniesienia: korona szaleje (na razie w wersji Delta, ale Muu już się czai za winklem). Lockdown całkowity, bez żadnej nadziei na koniec (bo nawet całkowite wyszczepienie społeczeństwa nie zakończy pandemii, jak to ujmują tamtejsi rządzący). Ponoć rząd centralny błaga, aby poszczególne stany odstąpiły od bezwarunkowego zamykania wszystkiego, ale tamtejsi notable twardo mówią; "Nie! Do końca świata i o jeden dzień dłużej kraj będzie zamknięty!" ... Ludzie się buntują, wychodzą na ulicę, ale waaaadza wszelakiej maści ma ich tam, gdzie panu majstru światło nie dochodzi.

Ponad 25 000 000 ludności - tyle, wedle ciotki Wiki, liczy sobie państwo-kontynent. Podczas prawie półtorarocznej "pandemii" wykryto blisko 58,2 tys. zakażeń koronawirusem. Zmarło 1 032 chorych na COVID-19. Przypominam, że "liczba zakażeń" nie oznacza liczby zachorowań, tylko liczbę osób, u których wykryto obecność wirusa. Natomiast liczba zmarłych na Covid-19 bynajmniej nie oznacza, że osoby te zmarły z powodu korony: najczęściej są to śmierci z chorobami współtowarzyrzącymi.

No dobrze - nawet jeśli Australi liczy uczciwie i ten tysiąc to ludzie w kwiecie wieku, zdrowi i bez nałogów, to i tak jest to śmieszny promil. Po prostu - coś absolutnie marginalnego. Ta liczba oznacza, że w ponad dwudziestopięciomilionowym społeczeństwie co drugi dzień (a raz a jakiś czas - codziennie) jedna osoba umiera z powodu koronawirusa. Zamykanie kraju z powodu czegoś takiego to już nawet nie jest zbrodnia - to jest takie szaleństwo, że wierzyć się w to nie chce.

Stary Wiarusie, mieszkańcu Australii - wytłumacz nam ten fenomen, proszę, jak dzieciom ...

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale