Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
83 obserwujących
2241 notek
2927k odsłon
  217   3

LGBTQuku

Grzebienisko, mała wieś 30 kilometrów od Poznania, powinna być w Polsce słynna - ale jakoś nie jest. A przecież historia Marzeny Frąckowiak i jej życiowej partnerki Doroty, które razem wychowują córkę tej pierwszej, była publikowana w różnych mediach co najmniej kilka razy, w tym również w Gazecie Wyborczej i Onecie. Otóż cała wieś - 1000 mieszkańców - doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że sołtyska Marzena i jej współtowarzyszka to lesbijska para. Niestetyż, niestetyż - nikomu to jakoś nie przeszkadza. Nie dość, że dosłownie wszyscy tolerują (ba - lubią!) obie kobiety, to jeszcze Marzena pełni ważną funkcję sołtysa. No skandal, prawda? Mieszkańcy wiedzą, urzędnicy świetnie się orientują, a krzywdy kobietom nikt nie robi. Nawet dziecko w szkole nie ma przykrości najmniejszych, gdy na wywiadówkę, zamiast matki, przychodzi jej towarzyszka życia!

Skandal, piszę, ponieważ ta historia - do gruntu i do bólu prawdziwa - zaprzecza narracji tęczowego towarzystwa, jak to strasznie opresyjni są CI POLACY i ileż to razy dziennie taki pederasta dostaje baty. Otóż nie - jest to jedna wielka hucpa!

Owszem - kobiety twierdzą, że żyje im się dobrze, a ludzie (nie tylko w Grzebienisku) nie stanowią najmniejszego problemu: może najtrudniej było pogodzić się matkom, które mają inne poglądy, niż córki, ale i tak je wspierają. Nawet miejscowy ksiądz, choć pewnie nie popiera związku dwóch kobiet, zachowuje wstrzemięźliwość, a z sołtyską Marzeną współpracuje.

Jak widać, to, co robi lewizna spod znaku tęczy mniejszościom seksualnym obscenicznymi paradami czy obrażaniem katolików, to straszna krzywda dla tych ludzi. Bo w ten sposób garstka osób, które PODKREŚLAJĄ swoją odmienność, zamiast podkreślać brak różnic, jednocześnie domagając się afirmacji (bo przecież nie tolerancji) dla wszystkich swoich wybryków, ZACZYNA powoli budować atmosferę niechęci dla całego środowiska.

Ze szkodą dla "normalnych" lesbijek.

P.s. Wychowała się w takiej właśnie małej miejscowości (a mam 56 lat) i mogę potwierdzić, że NIGDY nie było problemu z tolerancją dla osób o odmiennych preferencjach, jeśli nie było tam krzywdy innej osoby. Młody pederasta żył spokojnie pośród nas, choć wszyscy o jego skłonnościach wiedzieli: miał swoje sympatie, ale, że tak powiem, swoje uczucia zachowywali dla siebie.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale