Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
82 obserwujących
2263 notki
2939k odsłon
  258   1

Spóźnione epitafium na śmierć demokracji i kapitalizmu

Koniec socjalizmu był głośny, spektakularny: w Polsce oznajmiła go ładna aktorka, a w Niemczech runął słynny mur. Koniec demokracji i kapitalizmu w ogóle nie został nam oznajmiony, a nawet - przeciwnie: bardzo starannie się go zamilcza. Z tego powodu co mniej spstrzegawczy np. twierdzą, że PiS to partia socjalistyczna. No - też mi odkrycie! PiS jest socjalistyczne, PO jest socjalistyczne, lewica jest socjalistyczna i Unia Europejska też (Unia najbardziej, najgłębiej i z największym przekonaniem). Śmierć demokracji też jest faktem, i to od dawna, ale ostatnie pół roku to zupełnie nowa jakość: podmieniono nam ustroje, i to całkowicie. Zamiast demokracji mamy dyktaturę, a zamiast kapitalizmu - czysty socjalizm.

To znaczy - wróć. Jaki tam czysty socjalizm! To jest jakiś rodzaj komunizmu na wzór sowieckiego. Chociaż - Bogiem a prawdą - nawet tam nie było czegoś takiego, co nam zafundowano w "pandemii".

Jeśli rządzący mogą z dnia na dzień, z piątku na sobotę, pozbawić wybrane przez siebie grupy przedsiębiorców możliwości wykonywania zawodu, to znaczy, że nie ma już w Polsce (i w innych krajach z lockdownem) własności prywatnej. Nie jesteśmy właścicielami firm, skoro grupa trzymająca władzę może powiedzieć: hey! dentysto, właścicielu hipermarketu czy restauracji! guzik nas obchodzi, że to twoja własność i narzędzie pracy! Masz zamknąć interes i czekać na ochłap, który ci rzucimy!

Oczywiście dominujący w Europie i USA model gospodarczy od dziesięcioleci był dziwnym konglomeratem socjalizmu z kapitalizme, ale dopiero zamykanie całych branż dobitnie pokazało, że w większości państw w ogóle nie ma mowy o żadnej własności ani wolności gospodarczej. Przedsiębiorca w Polsce ma, jak się okazuje, pozycję o wiele gorszą, niż najmca czy dzierżawca w PRL, bo tamci mieli umowy, które im dawały jakąś gwarancję. Przedsiębiorca i pracownik w Polsce (bo pracownicy zostali potraktowani jeszcze podlej) nie są chronieni NICZYM. Nie mogą mieć pewności, że takie lockdowny się nie powtórzą, a oni zostaną bez środów do życia.

Przedsiębiorcy mieli przynajmniej jakieś tarcze finansowe (słyszałam o takich, na prowincji, którzy biznesów nie zamknęli, a pieniądze od państwa wzięli), ale pracownikom w wielu przypadkach obniżono zarobki, zaś potem nie wróciły one do poprzedniej wysokości. Najlepiej na tarczach wyszli chyba "ludzie kultury", którym algorytm Glińskiego wyliczył całkowite zrekompensowaniu utraconych zarobków.

Ja, oczywiście, nie mam żadnych złudzeń. To oczywiste, że obecna demokracja jest czysto pozorna (np. w UE rządzą bajońsko opłacane biurwy, bez kompetencji i etyki, i bynajmniej nie są wybierani demokratycznie; mnóstwo można też pisać o kretyńskich przepisach ingerujących wprost we własność), ale jednak dopiero lockdowny pokazały, w jak KRAŃCOWO ZAMORDYSTYCZNYM świecie żyjemy. Nie ma różnicy między Chinami a Polską: i tu, i tam można było swoim niewolnikom odebrać własność, zamknąć ich w domach i nakazać uduszenie się we własnym smrodzie od maseczki.

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale