Animela Animela
2282
BLOG

Katastrofa smoleńska: nowe czasy, nowy zespół

Animela Animela Katastrofa smoleńska Obserwuj temat Obserwuj notkę 156

Dziś Zbigniew Ziobro, Minister Sprawiedliwości, powołał nowy zespół prokuratorów ds. zbadania katastrofy smoleńskiej. To pozwala mieć nadzieję, że może - kiedyś - zbliżymy się do wyjaśnienia tej zagadkowej tragedii - bo to, co nam zafundował MAK, Komisja Millera i zespół dra Laska, to była hucpa wołająca o pomstę do nieba. I pomyślałam, że w tych okolicznościach mogę wreszcie się pokusić o takie własne, prywatne, odtworzenie "drogi do smoleńska" i "drogi po smoleńsku". Taki osobisty proces poszlakowy. Przy okazji deklaracja dla 35stan: moim zdaniem, to jednak była sprawa lokalna: rosyjsko-polska. Mogę się mylić, ale wiele jednak na to wskazuje. Przyczyny? Umowa gazowa, kwestia przyszłego gazu łupkowego, zemsta za Gruzję i wielki błąd śp. prezydenta Kaczyńskiego: nieopublikowanie Aneksu do raportu z WSI (na marginesie - prezydent Duda powiela ten śmiertelnie niebezpieczny błąd).

Rok 2009, poprzedzający tragiczny 2010, skumulował na przestrzeni kilku miesięcy sporo niezwykłych i zdaje się, do dziś nie do końca wytłumaczonych zdarzeń. Zaczęło się od umowy gazowej z Rosją, którą forsowała koalicja PO-PSL, a sprzeciwiał się prezydent Kaczyński. Negocjacje trwały długo, a główną rolę odgrywał w nich Waldemar Pawlak – ówczesny szef PSL i wiceminister gospodarki. Ostatecznie umowa została podpisana dopiero jesienią 2010 r. Jak podawał kiedyś "Nczas", kosztuje nas ta umowa co najmniej dwa miliardy rocznie. Ładny pieniądz i warto o niego powalczyć, prawda?...).

Początek roku 2009 to przetarg na remont Tupolewów, które miały być serwisowane w Samarze w Rosji. Przetarg ten obecnie ma być prześwietlony – i chyba bardzo słusznie, bo doniesienia o tym, że polski rządowy samolot był na przeglądzie – w dodatku: niepilnowanym – w kraju naszego odwiecznego wroga, stawiają włosy na głowie.

Wiosną 2009 r. natomiast zaginął szyfrant Zielonka – osoba niewątpliwie mająca dostęp do wielu tajemnic wojskowych i państwowych. Media rosyjskie sugerowały, że Zielonka był szpiegiem pracującym na rzecz Rosji; MON twierdziło zaś, że jest to zemsta za wykrycie rosyjskiego szpiega w Polsce

Końcówka roku 2009 to wyraźne przyspieszenie wydarzeń: Tupolew, który roztrzaska się z dwoma prezydentami Polski na pokładzie, wrócił tuż przed Wigilią – 23. grudnia. Tego samego dnia ma miejsce kolejne samobójstwo polskiego VIP-a: Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny Kancelarii Premiera Tuska, czyli jedna z najważniejszych osób w państwie. Jak to w polskiej nowej tradycji bywa – powiesił się na sznurze od odkurzacza, nie zostawiając listu pożegnalnego i umawiając wcześniej spotkania na kolejne dni.

Czy Donald Tusk zrezygnował ze swego największego marzenia, czyli prezydentury, któremu koalicja przez kilka lat podporządkowywała całą narrację, w końcówce 2009, czy na początku 2010, tego nie pamiętam. Pamiętam za to dokładnie szok, z jakim oglądałam wściekłego Tuska, cedzącego przez zęby, że z piątku na sobotę rezygnuje z wyścigu o fotel Strażnika Żyrandola, bo lepiej się spełnia w funkcji premiera rządu ... Jedyną chyba osobą w Polsce, która prawybory potraktowała serio, był Radem Sikorski – twiterowy minister.

Potem była tajemnicza rozmowa Tomasza Arabskiego w Moskwie z przedstawicielami władz rosyjskich (ponoć co najmniej dwukrotna) oraz, równie tajemnicze, rozmowy premiera Tuska z Putinem. Rozmowy, których treść została utajniona dla opinii publicznej, bo NSA uznał, że jest to w porządku.

Tuż przed katastrofą smoleńską polskie władze zostały poinformowane o planowanym ataku terrorystycznym na jedno z państw Unii Europejskiej, wysiadła łączność w MSZ, wysiadły monitoring prawie wszędzie, zaś orędzie pana Komorowskiego po katastrofie ukazało się w Internecie już przed siódmą rano. Zaraz po katastrofie Edmund Klich – przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych – udał się do Warszawy, mimo, że ten wypadek nie pozostawał w kręgu zainteresowania jego komisji, co sam przyznał. No, ale skoro wzywał go pan Morozow, wiceszef MAK …

Generał Czesław Petelicki twierdził, że zaraz po katastrofie wśród koalicji rządzącej krążył sms treści następującej: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje kto ich do tego skłonił".Niestety, nie zdążył zeznać tego przed sądem, ponieważ … tak, tak, oczywiście. Popełnił samobójstwo nie zostawiając listu pożegnalnego. Identycznie, jak zrobił to chorąży Muś, który twierdził, że Rosjanie wydali pilotom Tupolewa zejście do 50, nie zaś – jak twierdzili Rosjanie – do 100 metrów. A monitoring z wieży, oczywiście, „zaginął”.

Na pogrzeb śp. pary prezydenckiej mieli zjechać przywódcy całego świata, ale akurat wybuchł wylkan o niewymawialnej nazwie i zasłał cały świat niewidocznym pyłem - zabójczym dla samolotów. Co prawda, kto chciał - jak prezydent Gruzji - ten przyleciał zza oceanu, a kto się bał powtórzenia zamachu, to nawet pociągiem z Europy nie przyjechał ...

(Na marginesie - właśnie wulkanu i zamkniętego przez wiele dni nieba upewniła mnie, że WTEDY cały świat zamarł w przerażeniu, czekając na kolejny krok Rosji - co świadczy o tym, że rzecz właśnie NIE była uzgodniona międzynarodowo. A fakt, że nikt nigdy nie zająknął się o odszkodowaniach za nieodbyte loty świadczy, że strach był potężniejszy niż kosmiczne zupełnie pieniądze - a raczej: ich strata).

 

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (156)

Inne tematy w dziale Polityka