167 obserwujących
2078 notek
4940k odsłon
1648 odsłon

Coś złego wisi w powietrzu! Rzecz o przedwyborczej Polsce roku 2020

Kaczyńskiego należy bezzwłocznie i bezwarunkowo zatrzymać w obłąkańczym marszu ku jego chorej wizji „Wielkiej Polski Ludu Pisowskiego”!
Kaczyńskiego należy bezzwłocznie i bezwarunkowo zatrzymać w obłąkańczym marszu ku jego chorej wizji „Wielkiej Polski Ludu Pisowskiego”!
Wykop Skomentuj84

Motto: Są teksty, które należy wielokrotnie przypominać, bo zależnie od kontekstu dynamicznie zmieniającej się sytuacji politycznej nabierają coraz to innych znaczeń (Krzysztof Pasierbiewicz)

Portal internetowy „wp” – vide: https://wiadomosci.wp.pl/incydent-w-sejmie-i-chamska-holota-pis-broni-jaroslawa-kaczynskiego-6518098136979585a informuje:

Incydent w Sejmie i "chamska hołota". PiS broni Jarosława Kaczyńskiego. "Chamską hołotą" nazwał Jarosław Kaczyński posłów opozycji podczas sejmowej dyskusji poprzedzającej głosowanie nad wotum nieufności wobec ministra zdrowia. Atmosfera podczas wieczornego posiedzenia Sejmu stała się gorąca po tym, jak za mównicą stanęła Barbara Nowacka i zaczęła uzasadniać wniosek o wotum nieufności wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. W pewnym momencie Borys Budka zwrócił głośno uwagę politykom partii rządzącej, by usiedli i wysłuchali słów posłanki. Wywiązała się kłótnia, a opozycji twierdzą, że Jarosław Kaczyński nazwał ich "chamską hołotą". Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki zarządził krótką przerwę, a kiedy obrady wznowiono i na salę wrócił Jarosław Kaczyński, opozycja skandowała: "przeproś"…”

Mój komentarz:

Jedenastego listopada 2008 roku, w porze obiadowej, zadzwonił do mnie mój kolega z Warszawy, - zagorzały orędownik Platformy obywatelskiej. Człowiek inteligentny, świetnie wykształcony, jak się to mówi z bardzo dobrego domu, którego zna pół stolicy. Powiedział, że w dniu 90-tej rocznicy odzyskania niepodległości postanowił zadzwonić do swoich przyjaciół z życzeniami.

Zdziwiłem się niepomiernie, gdyż mój znajomy nigdy wcześniej tego nie robił. Po chwili ciszy na wzięcie oddechu znajomy przeszedł do życzeń. W jego głosie wyczułem narastające podniecenie, ale pomyślałem, że pewnie się wzruszył. I wtedy uderzył piorun. Mój znajomy wyrzucił z siebie jednym tchem życzenia następujące, cytuję dosłownie: „Drogi przyjacielu! W dniu dzisiejszego święta życzę tobie oraz wszystkim Polakom, żeby to bydło ze stajni Kaczorów, ktoś nareszcie w sposób metodyczny wyrżnął, co do jednej sztuki, zakopał w głębokich dołach i zalał gaszonym wapnem, żeby z nich nic nie zostało”. Z każdym kolejnym słowem czułem jak w jego głosie się wzmaga niekontrolowana, obłąkańcza nienawiść, co gorsze, że on głęboko wierzy w to, co mówi.

Byłem tak zszokowany, iż zdołałem jedynie wykrztusić, że właśnie jestem w trakcie obiadu i zakończyłem rozmowę. Męczyło mnie jednak, co mogło tego człowieka skłonić do tak wynaturzonej formy nienawiści. I wtenczas przypomniałem sobie mojego przyjaciela Niemca, którego poznałem przed trzydziestu laty. Jest to bardzo zamożny człowiek, inteligentny, dobrze wykształcony, o nadzwyczajnej kulturze. Wspaniały dom, przemiła rodzina, urokliwe dzieci i całe morze życzliwej dobroduszności. Wielokrotnie u niego gościłem. Jednakże za każdym razem jak wracałem od niego do Polski, męczyło mnie pytanie, jak podobni mu Niemcy w czasie Drugiej Wojny Światowej mogli pójść za Adolfem Hitlerem i dokonać tak straszliwych zbrodni. Świat już zna odpowiedź. Otóż ówczesnych Niemców ich Führer zdołał wtedy wmówić, że byli lepszymi od innych nad-ludźmi. Skutki wszyscy znamy. Zdarzenie to opisałem na Salonie24 w krytycznej wobec władzy Platformy Obywatelskiej notce pt. „Nienawiść wynaturzona” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/271898,nienawisc-wynaturzona , a bezgraniczne oburzenie postawą mojego kolegi komentujących notkę pisowców nie miało granic.

Próbując sobie wytłumaczyć haniebne zachowanie mojego warszawskiego znajomego uznałem, że był to wynik zmanipulowania tego człowieka przez Gazetę Wyborczą i ówczesne media mainstreamowe, które w setkach artykułów szczuły wtedy orędowników partii Donalda Tuska na miłośników partii Jarosława Kaczyńskiego, którego w tamtym czasie uznawałem za ofiarę bezpardonowych ataków stymulowanych przez elity różowego Salonu III RP.

Ale z biegiem lat moje zdanie o Jarosławie Kaczyńskim się zmieniło, bo gdy tylko otrząsnął się z żałoby po tragedii smoleńskiej, rozpoczął zajadłą walkę o odbicie władzy z rąk partii Donalda Tuska, a jedną z form tej walki stały się miesięcznice smoleńskie. Zrazu myślałem, że intencją tych żałobnych marszów jest rzeczywiście czarna rozpacz Jarosława Kaczyńskiego po śmierci brata i pozostałych ofiar katastrofy smoleńskiej. Ale z każdą kolejną miesięcznicą przekonywałem się, iż rzeczywistym powodem odbywania tych kirowych uroczystości jest cynicznie perfidna gra Jarosława Kaczyńskiego na uczuciach jego elektoratu nazywanego potocznie „ludem pisowskim”. Wtedy po raz pierwszy przejrzałem Jarosława Kaczyńskiego, gdyż zrozumiałem, że ten człowiek pod pozorem walki o sprawiedliwą i praworządną Polskę z premedytacją szczuje swych orędowników przeciwko Polakom sympatyzującym z partią Donalda Tuska. Zrozumiałem, że Jarosławowi Kaczyńskiemu nie o Polskę idzie, lecz o osobiste rozrachunki z Donaldem Tuskiem, który jego zdaniem zabił mu brata, co jak wszyscy pamiętamy wykrzyczał w Sejmie, gdy bez żadnego trybu wskoczył na mównicę – krzyczał do Polaków z opozycji o „kanaliach i zdradzieckich mordach, które zabiły mu brata” – vide: https://www.youtube.com/watch?v=9bHTXU6Juhk , a cała Polska mogła zobaczyć ile nienawiści było w oczach tego człowieka.

Wykop Skomentuj84
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka