echo24 echo24
3326
BLOG

A mówiłem, że zamiast Dudy lepszy byłby Nowak

echo24 echo24 PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 143

Sens blogowania upatruję między innymi w tym,
że bloger może powiedzieć to,
czego politykowi formacji, której sprzyja
powiedzieć nie wolno, bądź nie wypada


Jedenastego listopada 2014, w notce pt. „Polityk, czy mąż stanu? Oto jest pytanie” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/614972,polityk-czy-maz-stanu-oto-jest-pytanie  pisałem, cytuję fragmenty:

Przed paroma godzinami prezes Jarosław Kaczyński namaścił krakowskiego euro-posła Andrzeja Dudę na przyszłego prezydenta Polski z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
I mam delikatny problem. (…) Bo jako krakowianin marzyłem by prezydentem Polski został ktoś z Królewskiego Miasta i nie ukrywam, że moim faworytem był profesor Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego pan Andrzej Nowak. Prezes wystawił jednak kandydaturę euro-posła Andrzeja Dudy. Tak się składa, że mam zaszczyt znać osobiście obu panów. Jeden i drugi są ludźmi młodymi. Jeden i drugi są z Krakowa i obydwu wykształciła Jagiellońska Wszechnica. Ale. Pan profesor Andrzej Nowak to moim zdaniem urodzony mąż stanu, który o Rzeczpospolitej wie, jeśli nie wszystko, to prawie. Moim zdaniem to człowiek klasy Ignacego Jana Paderewskiego. Ale być może to jeszcze nie ten moment. Zaś pan poseł Andrzej Duda to tylko polityk potrzebny Polsce w trybie awaryjnym, by zrobić porządek w kraju, gdzie zdeptano polityczny obyczaj. A żeby tego dokonać trzeba mieć przede wszystkim prawniczą przebiegłość, grubą skórę i silne łokcie. Być może Jarosław Kaczyński namaścił właśnie jego przeczuwając, iż wrażliwość i subtelne wnętrze pana profesora Andrzeja Nowaka może prostactwa III RP po prostu nie wytrzymać. Wierzę, że pan Andrzej Duda się na mnie nie obrazi, jak z całym dla Niego szacunkiem powiem, że w kategoriach szerokości horyzontów intelektualnych mógłby u pana profesora Andrzeja Nowaka zaledwie terminować. Więc powiem tylko, że życząc panu Andrzejowi Dudzie jak najlepiej zobowiązuję go, że jeśli mu się uda wygrać wybory prezydenckie, będzie czerpał z dorobku i wiedzy pana profesora Andrzeja Nowaka, na którego mam nadzieję też przyjdzie kolej, jak już Rzeczpospolita dojrzeje do kategorii cywilizowanego, europejskiego państwa…
”, koniec cytatu.

Życie wszakże pokazało, że Jarosławowi Kaczyńskiemu na urzędzie prezydenckim potrzebny był nie tyle mąż stanu, co najwyższej rangi urzędnik państwowy wykonujący karnie polecenia służące w pierwszym rzędzie utrzymaniu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. I choć prof. Andrzej Nowak został powołany do Rady Rozwoju przy prezydencie Dudzie, to jednak po pewnym czasie z tej funkcji zrezygnował, czemu po prawdzie wcale się nie dziwię. Bo choć pan profesor swą rezygnację uzasadnił nawałem prac natury naukowej to zaryzykuję tezę (mówię wyłącznie za siebie!), - że po prostu szkoda mu było marnować czasu na działalność w ciele doradczym będącym w rzeczywistości radą czysto fasadową. Dlaczego tak sądzę? Bo obserwuję, kogo powołano do Kancelarii Prezydenta Dudy i widzę, że poza nielicznymi wyjątkami są to ludzie być może zaufani, ale dobrani z pisowskiego partyjnego klucza chaotycznie i bez kompetencyjnej preselekcji. Słowem nie ci ludzie i nie ten poziom. Mówię to, jako bloger bo wiem, że prof. Nowak jako osoba publiczna nie mógłby czegoś podobnego na głos wyartykułować. Ale ja, jako niezawisły bloger mogę powiedzieć na głos, że politykę polską trzeba w trybie wyższej konieczności odburaczyć.

Profesor Andrzej Nowak, jako obywatel lojalny wobec władzy dobrej zmiany, którą wspiera, bardzo długo milczał, lecz jak widzę miarka się przebrała i ten mający zawsze własne suwerenne zdanie z krwi i kości polski patriota oraz bodaj najlepszy znawca historii Rzeczpospolitej nie wytrzymał i udzielił bardzo odważnego wywiadu portalowi wPolityce.pl, - vide: https://wpolityce.pl/polityka/401469-nasz-wywiad-prof-nowak-o-nowej-ustawie-ipn , w którym na niedawnych poczynaniach pisowskiej władzy dobrej zmiany suchej nitki nie zostawił, a proszę mi wierzyć, że jest to człowiek nad wyraz spokojny, o wyjątkowo dystyngowanej osobistej kulturze. Przedmiotem tego wywiadu jest pisowska ustawa o IPN, o czym pan profesor między innymi tak mówi, cytuję za prof. Nowakiem:

Pierwszą rzeczą, na jaką chciałbym zwrócić uwagę, to najdelikatniej mówiąc pewna niezręczność w obchodzeniu się z nowelizacją ustawy o IPN. I to zarówno w momencie uchwalenia poprzedniej nowelizacji, jak i tej. Z IPN, który jest przedmiotem tej ustawy, za pierwszym razem było to tylko formalnie konsultowane, a o obecnej nowelizacji dowiedziałem się dzisiaj. Uważam, że procedowanie zmian dotyczących ważnej instytucji państwowej w sposób, który całkowicie pomija tę instytucję, jako chociażby ciało konsultacyjne jest wysoce niestosowne. Wydaje mi się, że to charakteryzuje cały sposób przygotowania zarówno poprzedniej nowelizacji, jak i obecnej. Pośpiech, jakieś cele wewnątrz polityczne, które nie mają nic wspólnego z istotą sprawy, do której odnosi się ta nowelizacja, powodują rozmaite niezręczności i zawirowania. (…)  Myślę, że też sposób podchodzenia do prawa jest wysoce niewłaściwy. Jestem zdecydowanym sympatykiem obecnie rządzącej ekipy, wybranej na podstawie demokratycznego werdyktu wyborców. Nie znajduję jednak odpowiedzi na pytanie, dlaczego trzeba było to zrobić w dniu dzisiejszym, w ciągu kilku godzin, skoro można było rozłożyć to w czasie i spokojnie procedować. I przede wszystkim lepiej przygotować poprzednią nowelizację. (…) Gdyby państwo polskie pomogło w wynajęciu najlepszych, prywatnych kancelarii prawnych, które są najskuteczniejsze w danym kraju, w którym dochodzi do naruszania dobrego imienia Polski na podstawie fałszywego obrazu II wojny światowej, czy rzekomego udziału Polski w Holokauście, to wtedy mielibyśmy sytuację bez porównania lepszą (…) Bo ustawodawstwo pana ministra Ziobry, bo to jego resort przygotował tamtą nieszczęsną nowelę, nic w tej sprawie nie było w stanie zrobić, bo nie mogło (…) Jak widać ta ustawa nie dała żadnych dodatkowych narzędzi prawnych państwu polskiemu, bo nie mogła dać. A to głównie poza granicami państwa i zasięgiem naszego prawodawstwa dokonuje się akt systematycznego szkalowania polskiego dobrego imienia oskarżeniami o współudział czy wręcz udział w Holokauście. Z tego punktu widzenia uważam, że nowelizacja zrobiona pół roku temu była zła i głupia. A dzisiejsze wycofanie się z niej robione w sposób niezręczny, sprawia wrażenie rejterady. Krótko mówiąc nie mam w tej sprawie nic dobrego do powiedzenia…”, koniec cytatu.

Nie wiem, czy prezes Kaczyński i prezydent Duda przejmą się słowami profesora Andrzeja Nowaka. Wiem natomiast, że jeśli tego nie zrobią to wybory 2019 mogą się okazać dla Prawa i Sprawiedliwości „piękną katastrofą” podobną tej z kultowego filmu „Grek Zorba”, gdyż radykalni sympatycy PiS-u im tej panicznej uległości wobec presji Izraela nie zapomną.

Na koniec chciałbym jeszcze przypomnieć, co pisałem już w lutym br. w notce pt. „Co winien teraz zrobić rząd Rzeczpospolitej Polskiej” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/845839,co-winien-teraz-zrobic-rzad-rzeczpospolitej-polskiej , cytuję:

Na panelu dotyczącym przyszłości Europy Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, podstępnie sprowokowany przez żydowskiego dziennikarza New York Times premier Mateusz Morawiecki powiedział, cytuję oryginalną wersję angielską: „It’s extremely important to first understand that, of course, it’s not going to be punishable, not going to be seen as criminal to say that there were Polish perpetrators, as there were Jewish perpetrators, as there were Russian perpetrators, as there were Ukrainian (ones), not only German perpetrators…”. Każdy Polak wie, że wypowiadając te słowa premier Morawiecki nie miał nic złego na myśli, jak chodzi o naród żydowski i dlatego nie będę się wdawał w lingwistyczne dywagacje. Nasz premier chciał tylko powiedzieć, że w każdym narodzie zdarzają się szubrawcy, także żydowskim. I nic więcej. Ale amerykańskie lobby żydowskie tylko czekało na taką gratkę, gdyż angielskie słowo „perpetrator” może być interpretowane wieloznacznie, a to z kolei daje stronie żydowskiej praktycznie nieograniczone możliwości pokrętnie manipulacyjnej interpretacji znaczenia słów szefa polskiego rządu, w czym jak wiadomo Żydzi są niedościgłymi arcymistrzami szczególnie, że grając kartą holokaustu mają za sobą prawie wszystkich, zaś strona polska działając w osamotnieniu stoi w tym sporze na z góry straconej pozycji. Ale także każdy rozgarnięty, czy Polak, czy Żyd wie, iż głównym powodem aktualnego kryzysu polsko izraelskiego jest żądanie od Polski przez lobby Żydów amerykańskich monstrualnych pieniędzy za mienie bezspadkowe, a kto, jak kto, ale oni wiedzą jak zarobić wistując atutową kartą holokaustu. Dlatego uważam, że w tej niekorzystnej dla siebie sytuacji przedstawiciele rządu polskiego w żadnym razie nie powinni sami rozmawiać ze stroną żydowską. Co zatem robić? Otóż myślę, że jedyną naszą szansą jest, oprócz zatrudnienia rodzimych prawników, - „wynajęcie”, jako pełnomocników strony polskiej w rzeczonych negocjacjach, najlepszych z najlepszych żydowskich prawników nowojorskich, na warunkach: ‘najpierw zadatek, a druga część honorarium po wynegocjowaniu sprawy zakończonym raportem sprawiedliwym dla strony polskiej’. Choćby za ciężkie pieniądze, - bo znając naturę żydowską wiem, że tylko taki myk może Polsce zagwarantować sukces w międzynarodowych pertraktacjach. Innej drogi nie widzę, a sytuacja jest bardzo poważna, gdyż oni są tak umocowani międzynarodowo, iż mogą nam zrobić nad Wisłą drugą Argentynę i nikt, także Orban, w tej spawie palcem w bucie nie kiwnie…”, koniec cytatu.

Więc myślę, że już najwyższy już czas otwarcie powiedzieć, że jak zawsze zresztą, - w obecnie rozgrywanym sporze izraelsko polskim, amerykańskim lobbystom żydowskim docelowo chodzi w głównej mierze o pieniądze, a ochrona pamięci o holokauście jest w tym przypadku sprawą drugoplanową. Zaś podniesiona przez Izrael umiędzynarodowiona wrzawa w sprawie ustawy o IPN to tylko przygotowanie artyleryjskie przed ostatecznym natarciem Żydów nowojorskich celem odzyskania od Polski pieniędzy za pożydowskie mienie bezspadkowe przy użyciu zabójczej broni, jaką jest podpisana już przez prezydenta Trumpa „ustawa 447”.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Post Scriptum

Kątem oka podglądam telewizję. W pisowskim „W tyle wizji” niegdyś szczery Ziemkiewicz podlizuje się za pieniądze władzy dobrej zmiany, zaś w opozycyjnym „Szkle Kontaktowym”, też za pieniądze kundlą się Markowski z Kwiatkowską. Słowem nic tylko się pochlastać. Chyba już nie dożyję mojej wymarzonej Polski. Ech! - https://www.youtube.com/watch?v=obvizJRnezA

Czytaj także tekst mojego autorstwa pt. „Kogo prof. Andrzej Nowak chciał ugryźć w dupę?” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/633405,kogo-prof-andrzej-nowak-chcial-ugryzc-w-d 

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (143)

Inne tematy w dziale Polityka