186 obserwujących
1992 notki
3320k odsłon
3112 odsłon

Czy Michał Sz. jest niebezpieczna dla systemu penitencjarnego ?

Wykop Skomentuj136

Mimo, że tematem numer jeden w mediach jest dziś " miażdżące " zwycięstwo Łukaszenki w wyborach prezydenckich na Białorusi, to temat Michała Sz. wcale nie wybrzmiał do końca, choć to temat pozornie groteskowy. Jednak zmuszenie red. Jedlińskiego do rezygnacji z szefowania radiu Nowy Świat, za używanie męskich zaimków osobowych, pokazuje że sprawa wcale nie jest groteskowa. Jest z gruntu orwellowska i nikomu nie powinno być w tym momencie do śmiechu. 

A my heterycy robimy sobie z podobnych przypadków jaja i podśmiechujki choć po drugiej stronie - jak widać - szczerzą się już komisarskie zęby rewolucjonistów nowej generacji i nie wiadomo jak się te sprawy za dekadę, czy dwie, dla nas skończą.

Czy możliwe będą słowa sędziego - 

...i skazuję oskarżonego Teofila K. na karę 2 lat bezwzględnego pozbawienia wolności w obozie reedukacyjnym, za używanie męskich zaimków osobowych w stosunku do Stefana W. 

Pozornie wszystkie tego typu przypadki można załatwić na gruncie prawa. Tak naiwnie sądzono w Wielkiej Brytanii. Prawo jest prawem i basta. Urzędnik jest osobą przyjazną, nieba przychyli, papier jeszcze bardziej cierpliwy, więc urzędnik jeśli prawo na to pozwala wystawi nam ID poświadczające, że jesteśmy koniem, a naszym ojcem był ogier Parys ze stada ogierów w Łącku. Tyle prawo, jednak stan faktyczny sprawi, że i tak będziemy dyskryminowani, bo żadna polska stadnina nie wystawi nas do biegu o Wielką Pardubicką. Obalenie podstawowych filarów normalnego świata pokazuje, że najlepsze prawo jest bezradne i znowu trzeba je poprawiać, poprawiać... i poprawiać bez końca. W Wielkiej Brytanii pobyt osób transseksualnych regulowały do pewnego czasu bardzo konkretne przepisy, które dla ruchu LGBT były dyskryminujące. Odbycie kary więzienia przez transeksualistkę w więzieniu dla kobiet było możliwe dopiero po uzyskaniu Gender Recognition Certyficate. Po podpisaniu europejskich konwencji o ochronie transgender wystarczy sama deklaracja skazanego, który mimo wszystkich męskich atrybutów czuje się kobietą, na osadzenie w więzieniu dla kobiet. Sytuacja jest często nadużywana przez skazanych, którzy bardzo często przed komisjami penitencjarnymi deklarują chęć zminy płci, co niejednokrotnie powoduje złagodzenie wyroku. Konsekwencją tego bywa również przeniesienie skazanego do żeńskiego więzienia. Stan na dziś w brytyjskich więzieniach mówi o 163 transgender odbywających karę pozbawienia wolności, z czego 34 skazanych w więzieniach dla kobiet. W ciągu ostatnich ośmiu lat, w pięciu żeńskich wiezieniach doszło do 127 napaści seksualnych z czego 7 dokonali więźniowie transseksualni.

image

Karen White, wygląd obecny

Sielankę zakończyła więźniarka Karen White, 100 % mężczyzna, nazwany przez sędziego seksualnym drapieżnikiem i niebezpiecznym pedofilem. Karen jako " osoba w tranzycie " odbywała karę w więzieniu dla kobiet i dopuścił( a ) się dwóch seksualnych napaści na współwięźniarki spod celi. 

Przypadek Karen spowodował konieczność stworzenia specjalnego oddziału dla transgender w londyńskim więzieniu. Trzymanie szczególnie niebezpiecznych więźniów, w tym skazanych za przestępstwa seksualne w całkowitej izolacji jest uważane przez Amnesty International za dotkliwą torturę. Stworzenie oddziału dla transgender nie rozwiązuje jednak żadnego problemu, bowiem organizacje LGBT już mówią o gettyzacji więźniów transpłciowych. Prawo będzie poprawiane do skutku, do końca świata pozbawionego kotwicy, zasad i normalności jaką znaliśmy do tej pory. 

image

Karen White, zdjęcie z kartoteki policyjnej


Psycholożka Julia Kalata, prezeska stowarzyszenia Trans - Fuzja powiada o traumie tymczasowo aresztowanej i przebywającej w męskim areszcie Margot. Czy z taką samą troską pochyli się nad traumą dwóch kobiet zgwałconych przez Karen White ?  Czy wasza trauma jest lepsza od naszej ? 

Czy ważna okazałaby się dla niej trauma pewnego pobożnego muzułmanina z Yorkshire ? Sprawa jest pozornie komiczna, ale czy na pewno ? 

Pewien sędzia nomen omen grodzki z miasta York miał z powodu transseksualistki najtrudniejszą sprawę w swojej karierze, a pewien pobożny muzułmanin zapłacił cenę najwyższą bo utracił honor. Sprawa zaczęła się całkiem niewinnie w mieście X w hrabstwie Yorkshire.

Pobożny muzułmanin w kraju swego pochodzenia w zasadzie nie zezwala żonie lub żonom ( niepotrzebne skreślić ) na wykonywanie zajęć typowo męskich, kiedy jednak samolot z Islamabadu przywiezie go na Wyspy musi muzułmanin z części swojej ortodoksji zrezygnować. Nie da się żyć na Zachodzie rytmem kandaharskiej wioski. Dzieci trzeba zawieźć i przywieźć ze szkoły, męża do pracy, a czasem jakąś starą babkę do lekarza, do tego częste zakupy przy licznej, z reguły, muzułmańskiej rodzinie. Te obowiązki spadają oczywiście na muzułmańskie kobiety zatem rade nie rade muszą zrobić prawo jazdy i choć w burce to siadają za kierownicą. Jednak żaden pobożny muzułmanin nie pośle swojej żony na naukę jazdy do instruktora - mężczyzny, to chyba zrozumiałe. Prawdopodobnie wiedzą do jakich perwersji zdolni są instruktorzy nauki jazdy, znają wszystkie sztuczki z wmawianiem kursantce, że to co nie jest lewarkiem zmiany biegów jest właśnie tym lewarkiem. Szkoły nauki jazdy aby nie tracić muzułmańskich klientów zatrudniają kobiety - instruktorki. Do takiej instruktorki, Sharon S. trafiła żona pobożnego muzułmanina, kiedy wszystkie prawem wymagane godziny zostały wyjeżdżone i muzułmanka miała przystąpić do egzaminu, ktoś życzliwy - tych pod żadnym słońcem nie brakuje - szepnął, że Sharon S. to żadna Sharon tylko były Andrew S. i wyszło szydło z worka, to taka przenośnia oczywiście. Andrew cierpiał na Gender identity disorder i przeszedł już niemal całą medyczną i prawną drogę zmiany płci zabrakło jedynie chirurga i Gender Recognition Certyficate, by dokonało się przeistoczenie Andrew w szykowną Sharon.

 Kiedy już wspomniane szydło wyszło z worka pobożny muzułmanin wściekł się i zażądał zwrotu pieniędzy za kurs oraz odszkodowania za rzecz bezcenną czyli za utratę honoru. My w Polsce od jakiegoś czasu przestaliśmy zdawać sobie sprawę z tego, że honor może być rzeczą cenna, dla muzułmanów jak się okazuje jest bardzo cenny. Na nic zdały się tłumaczenia właściciela szkoły jazdy, że Sharon zgodnie z paszportem, ID, prawem jazdy i certyfikatem instruktora to niemal 100 % kobieta.

-Jaka tam kobieta - kiedy szydło wyszło z worka - odpowiedział muzułmanin. Tu trzeba dodać, że słowa te zostały wypowiedziane w gniewie i nie była to w żadnym razie przenośnia. Ponieważ właściciel szkoły jazdy wychował się w innej nieco kulturze prawnej niż pobożny muzulmanin więc sprawę oddał - jak wspomniałem na początku - do sądu nomen omen grodzkiego, który tu akurat nazywa się magistracki ale to nie ma dla sprawy znaczenia i tak był to potężny hufnal wbity w głowę sędziego, który sprawę otrzymał. Żaden werdykt w sprawie Sharon nie mógł być bowiem werdyktem salomonowym. Uznanie Sharon za mężczyznę to podważenie kompetencji urzędnikow Home Office, a być może nawet samego szefa, tego było nie było Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Przyznanie, że Sharon to kobieta wywoła z kolei gniew społeczności muzułmańskiej, a to jeszcze gorsze bowiem paragrafów na racial, religious and sexual harassment jest tyle, że nawet sędzia grodzki  nie zna wszystkich.

 PS. Imiona dwójki bohaterów zostały zmienione mimo, że to jedna i ta sama osoba.

Wykop Skomentuj136
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo