Mamy Święta - radosny nastał dzień
Mamy Święta - od kuchni aż po sień
Wysprzątany cały dom dziś świątecznie lśni
Mamy Święta - kolęda już u drzwi
Mamy Święta - od rana w kuchni tłok
Mamy Święta - dziś wszyscy pomóc chcą
Mama, choć zmęczona tak, dumna jest jak nikt
Mamy Święta - kolęda już u drzwi
Mamy Święta - choinką pachnie dom
Mamy Święta - znów wszyscy razem są
Tyle życzeń zbiegło się w tę jedną cichą noc
Mamy Święta - podarków będzie moc
Tam za oknem już biały śnieg się skrzy
I rozbrzmiewa już świąteczny dzwon
Po zmęczonych dniach radość przyszła dziś
Kolędy śpiewa znów nasz cały dom
Mamy Święta - najmilsze z wszystkich świąt
" Mamy święta " fragmenty piosenki Gangu Marcela
https://m.youtube.com/watch?v=LqD8sFu4wYQ

Notka niniejsza dedykowana jest wszystkim paniom Gabrysiom z działu socjalnego, które z takim poświęceniem w czasach PRL - u dbały o to by nasze święta były syte i szczęśliwe, by wszystko odbyło się zgodnie z odwieczną chrześcijańską tradycją. Mimo PRL - u i mimo tandetnej próby lansowania Dziadka Mroza. Sobie znanym sposobem, czasem wrodzonym wdziękiem załatwiały karpia ( żywego ) Wyobrażasz to sobie progenituro Gazety Wyborczej ?

Załatwiały czekolady, pomarańcze, czekolady i batoniki, krówki i irysy. W spółdzielni " Społem " załatwiały papierowe torby, z piekarni wypożyczały metalowe kosze na chleb, by na zakładową imprezę integracyjną ze Świętym Mikołajem - z pobrzękiwaniem jego dzwonka - wnieść ten najcudowniejszy w roku " catering " Ku uciesze naszych dzieci. Wszystko po to by nasze dzieci dostały od Świętego Mikołaja najpiękniejszą, najsmakowitszą paczkę pod Słońcem. Po to by mój 37 - letni syn mógł dzisiaj opowiadać w najdrobniejszych detalach jak to wszystko wyglądało i po to by mógł swojej 6 - letniej córce zorganizować, już bez pomocy Gabryś, podobną radość. Mnie wiele szczegółów się zatarło.

Miały dojścia w miejskiej rzeźni, tam załatwiały deputaty kiełbas, szynek i baleronów. Gdyby nie działy socjalne, gdyby nie ich pracownice Gabrysie, święta w czasach demokracji ludowej straciłyby sens. Byłyby zwykłym kołchozowym upijaniem się, czymś o czym chyba marzy redakcja z ulicy Czerskiej. Bo redakcja na Czerskiej nie zawodzi, jak co roku mamy relacje świąteczne z " listów od czytelników " i głosy z forów dyskusyjnych na gazeta.pl. To standard i nudne już. Tak jest podczas Świąt Wielkiejnocy, to napawanie się ukrzyżowanym człowiekiem. Brrr ! ... i jeszcze dzieciom to pokazują. Tak jest w czasie Wszystkich Świętych, nawet urlopy nie są wolne od ich antyparawanowych napominań. Jest na to jedno słowo ze słownika mojej babki - Zajob ! Ta próba tworzenia nowoczesnego Polaka na wzór kremlowsko - brukselskich marzeń i wyobrażeń, tyle że według zwichrowanego religijno - etycznego azymutu jest już niestrawna i zakrawa na relację przygotowaną przez redakcję w komplecie zamkniętą w domu wariatów. Taki tam misz - masz, taki bigos, taka fasolka po bretońsku, do tego fatalnie przyprawiona, że podawać tę strawę na polski bożonarodzeniowy stół się po prosty nie godzi. Czegóż my tam nie mamy ? Rodziny po Wigilii skłócone, bo ciotka Celina miała droższe buty od bratowej. Dzieciarnia wrzeszczy. Gnoje. Szwagier Bogdan leży na wersalce i ćwiczy teściową żeby go obsługiwała. Bożena nie lepsza, wszystko zostawiła na głowie mamy. Dziadostwo. Ludzie ! Ludzie ! wyjedźmy stąd !
Choćby do Hurgady... i oni mają dość takich świąt, wyjeżdżają do Huragdy, byle dalej od Bogdana, ciotki Celiny i Bożenki. Ta to tylko pilniczek i dba o pazury, nic ją nie obchodzi, a bigos przypalony. Instagram, Fejs, a kiedyś Nasza Klasa. Dno.
Bożenkę powinniśmy jeszcze pamiętać z " grobbingu " AD 2017. To ta co ugrzęzła w markowych szpilkach na cmentarzu, a potem postawiła najdroższy znicz żeby zdołować ciotkę Wikcię, której na takie znicze z pięcioma knotami nie stać.
Jak podaje Polska Izba Turystyki - w porównaniu do roku 2017 - w 2018 roku odnotowano 87 % wzrost wyjazdów podczas świąt Bożego Narodzenia w kierunkach Grecja, Egipt, Hiszpania. To wszystko dzieje się w kraju gdzie następuje pauperyzacja społeczeństwa, łamane są podstawowe prawa obywatelskie, więc chyba i prawa wolnego przemieszczania się obywateli, do tego codziennie, na stojąco, gwałcona jest KON - STY - TU - CJA ! Takie święta to ja chromolę. Jednak nie do końca, bo po chwili z tej schizy wynurza się red. Kurski ( dobry ) i wszystkim udziela bożego błogosławieństwa, życzy wesołych radosnych świąt w gronie rodziny. Świąt wolnych od swar, zapiekłości. Świąt pojednania, wzajemnego szacunku i miłości. Dom wariatów ? Nie to redakcja Gazety Wyborczej.
Jakże jestem szczęśliwy, że nie mieszkam w kraju gdzie Boże Narodzenie spędza się według wyobrażeń i rytu nowoczerskiej religii. Mieszkam w kraju zacofanym, hołdującym tradycjom, w kraju gdzie przetrwały relikty w postaci koleżanek Gabryś z działu socjalnego. To może kogoś zdziwić, zaskoczyć, wywołać brechę, ale w Wielkiej Brytanii przetrwał zwyczaj wręczania przez " dział socjalny " ( de facto przez pracodawcę ) karpi, rąbanki, czasem alkoholu. Zwykle do wyboru jest wołowina, żeberka wieprzowe i schab, bardzo popularna jest jagnięcina, rzadziej kurczaki.
Śmiech ? Niestety tak jest. To tradycja przeniesiona z czasów, kiedy proletariat przymierał głodem ( dosłownie ) i takie wałówki byly jedyną możliwością zorganizowania dla rodziny naprawdę innych, dwóch wyjątkowych dni w roku. Swiąt Narodzenia Pańskiego. W korporacjach, w dużych firmach takie akcje są dziś ze zrozumiałych względów niemożliwe. Zastępuje je wręczanie bożonarodzeniowych bonusów, czeków itp. Jednak w niewielkich firmach rodzinnych, gdzie szef zna wszystkich, wszyscy znają szefa, który lubi czasem wcielić się w rolę ojca, rozdawanie jagnięciny i flaszki w reklamówce jest praktykowane... i oby nigdy nie zanikło, bo to jest istota człowieczeństwa, chrześcijaństwa. Dzielenie się.
W tym roku najwięcej " rąbanki i karpi " rozdały Gabrysie z działu socjalnego firmy JCB, producenta maszyn budowlanych. Każdy z 7000 zatrudnionych otrzymał 1000 funtowy bożonarodzeniowy bonus.



Komentarze
Pokaż komentarze (151)