14 obserwujących
187 notek
155k odsłon
303 odsłony

Czy faktycznie pan Gowin działał w imię obrony demokracji?

Wykop Skomentuj39

Szanowni Państwo, dziwnie wygląda to porozumienie pomiędzy panem Gowinem a panem Kaczyńskim. Ci dwaj panowie wydają jakieś oświadczenie, w którym już wiedzą, co zrobi SN w sprawie tych wyborów i zapominają, że to PKW musi zgłosić do SN o nieważności wyborów. Jest tylko jeden szkopuł, który trochę zakłóca to rozumowanie, bowiem SN nie ma co unieważniać w przypadku nie odbycia tych wyborów. To jak może stwierdzić ich nieważność i na jakiej podstawie? Ale już to pomijam, bo przecież już nie takie figle płatało nam Prawo i Sprawiedliwość odnośnie zasady praworządności. Jest niby to stwierdzenie, że organy Państwa mają działać w zakresie i granicach prawa, ale to już dawno przestało w Polsce obowiązywać. Tutaj tez jest pewien dylemat z tym związany i może przecież SN nie uchylić tych wyborów, bo sędziowie uznają, że nie ma ku temu żadnej podstawy. Pozostaniemy więc w punkcie wyjścia. Może jednak w tym przypadku ta uchwalona ustawa, którą Senat odrzucił, ale którą zobowiązał się poprzeć pan Gowin przyjdzie PiS-owi z pomocą? A w tej ustawie jest upoważnienie pani Marszałek do przesunięcia terminu wyborów na 17 lub 23 maja. I mamy znowu to, co było.

Treść porozumienia pomiędzy panami Gowinem i Kaczyńskim: 

"W związku z odrzuceniem przez opozycję wszystkich konstruktywnych propozycji umożliwiających przeprowadzenie tegorocznych wyborów prezydenckich w terminie konstytucyjnym, partia Prawo i Sprawiedliwość oraz Porozumienie Jarosława Gowina przygotowały rozwiązanie, które zagwarantuje Polakom możliwość wzięcia udziału w demokratycznych wyborach.

Po upływie terminu 10 maja 2020 r. oraz przewidywanym stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, Marszałek Sejmu RP ogłosi nowe wybory prezydenckie w pierwszym możliwym terminie.

Wybory przeprowadzone przez Państwową Komisję Wyborczą, w trosce o bezpieczeństwo Polaków, ze względu na sytuację epidemiczną, odbędą się w trybie korespondencyjnym. Porozumienie Jarosława Gowina zobowiązuje się do poparcia ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzenia wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2010 r., a jednocześnie przedstawi, w uzgodnionym z Prawem i Sprawiedliwością, propozycje jej nowelizacji."

Może jednak faktycznie po upływie 10 maja Państwowa Komisja Wyborcza stwierdzi niezwłocznie o nieodbyciu się wyborów prezydenckich i przekaże obwieszczenie do Sądu Najwyższego, który w ciągu 30 dni musi stwierdzić o nieważności wyborów. Wówczas marszałek Sejmu zgodnie z art. 128 p. 2 i art. 129 p.3 Konstytucji zarządza przeprowadzenie nowych wyborów prezydenckich, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów. Tak też być może, bo przecież pan Sasin nie jest jeszcze wprawiony w organizowaniu takiej masowej imprezy (tak, imprezy) i dlatego potrzebne jest wydłużenie czasu na lepsze ich przygotowanie. Ale znowu pozostaje kwestia komisji wyborczych, które mają być zredukowane do komisji gminnych, co znowu sprawi problem z liczeniem głosów. To może trwać w dużych miastach do kilkudziesięciu dni i co wówczas będzie, jeśli będzie druga tura wyborów? Czyli te wszystkie problemy nadal pozostają i tylko PiS uzyskał trochę więcej czasu na organizację tych wyborów. 

Na początku tego porozumienia między panami Kaczyńskim i Gowinem jest zarzut do opozycji, że nie skorzystała z projektów przedstawionych przez pana Gowina. Otóż ta propozycja, to przesunięcie terminu wyborów o dwa lata i przez ten czas dalej urzęduje w Pałacu pan Duda. Do tego jeszcze zmiana Konstytucji, co było zbyt poważnym ryzykiem dla opozycji. I tutaj też powstał dziwny problem ze strony PiS-u; Konstytucję można zmienić dla samych wyborów, ale nie było można wprowadzić stanu klęski żywiołowej, który faktycznie już w Polsce jest od prawie dwóch miesięcy. 

Może jestem zbyt człowiekiem podejrzliwym, ale jakoś nie mogę uwierzyć w to, że pan Gowin zbuntował się w imię demokracji i dlatego tak gorliwie… namawiał opozycję, by zatwierdziła pana Dudę na fotelu prezydenckim bez żadnych wyborów na okres następnych dwóch lat. I na potwierdzenie mojej niewiary mam takie o to przemyślenie; Panowie Kaczyński i Gowin zauważyli, że może pan Duda przegrać te wybory jeśli dojdzie do drugiej tury. Może być podobnie jak z utratą Senatu. Na dodatek ta pandemia i krach gospodarczy. To wszystko mogło zaważyć na drugiej kadencji urzędującego Prezydenta. Dwa lata dodatkowe dałyby pana Kaczyńskiemu czas na przeprowadzenie wszystkich zaplanowanych przez niego posunięć, by uczynić z Polski obecne Węgry, gdzie już nikt nie mówi o demokracji. Tam nawet wszystkie media niezależne zostały wykupione przez oligarchów związanych z władzą. Dlatego pan Gowin straszył Polki i Polaków, że tylko te dwa lata są rozwiązaniem dla Polski, a aparatczycy pana Kaczyńskiego straszyli wyborami 10 maja, by w końcu opozycja ustąpiła i dała… pełnię władzy panu Kaczyńskiemu. Dzięki Bogu tak się nie stało i jest szansa na odebranie władzy panu Dudzie, jeśli ludzie zrozumieją powagę sytuacji i gremialnie przystąpią do planowanych wyborów. Nawet gdyby te wybory pani Marszałek zarządziła na 23 maja.  


Wykop Skomentuj39
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka