32 obserwujących
576 notek
621k odsłon
232 odsłony

Mądrości blogera @Prokocima

Wykop Skomentuj8

"Na najbliższe 16 dni przewidywane jest 70 mm deszczu nad Warszawą:https://www.twojapogoda.pl/16dniowa-dla-rolnikow/mazowieckie-warszawa/Problem leży gdzie indziej:Skoro coraz więcej deszczu spada w postaci opadów nagłych, to zostawienie wszystkiego naturze jest właśnie rozwiązaniem złym; taką wodę trzeba sztucznie zatrzymać, by magazynować wodę w momencie owych krótkich, ale intensywnych opadów, by „spłaszczyć” powódź i powoli uwalniać podczas suszy, by nie doprowadzić do niżówek. Koryto Wisły jest zadziwiająco naturalne, nieuregulowane — nie pomaga. Też nad tym boleję…"

Post z 24.07.2019 pod moją notką o suszy i niemal rekordowo niskim stanie wody w Wiśle: https://www.salon24.pl/u/srodowiskowiec/972164,wielka-zegluga-na-wisle

Obiecałem, że Prokocimowi będę ten post pamiętał, więc czas na "sprawdzam"

Ile było od 24.07.2019 do dzisiaj (15.08), a więc przez ostatnie trzy tygodnie, deszczu? Na pewno dużo mniej, niż 70mm, stacja Warszawa Okęcie zanotowała w tym czasie około 21 mm opadu. Przez trzy tygodnie...

Prokocim popełnił tu dwa dość powszechne błędy: uwierzył w "prognozy" mało wiarygodnej strony internetowej o tematyce pogodowej, która jest dość znana z "chłtywów martetindowych" oraz bezkrytycznie zacytował prognozę szesnastodniową.

Tymczasem uznaje się powszechnie, że zdolność prognozowania zarówno tradycyjnego, jak i komputerowego sprawdza się bardzo dobrze (powiedzmy w >90%) w zakresie trzech dni, dobrze w zakresie pięciu dniu (>75% sprawdzalności) umiarkowanie w horyzoncie czasowym siedmiu dni (>50% sprawdzalności) i tylko orientacyjnie w dłuższych przedziałach czasu (<50% sprawdzalności prognozy). Sam więc sprawdzam prognozy najczęściej tylko na pięć dni - z reguły sprawdzają się bardzo dobrze, natomiast te 16to dniowe sprawdzają się sporadycznie, choć są zaskakujące wyjątki - modele komputerowe bardzo dobrze prognozowały nadejście fali upałów w czerwcu na długo (ponad dwa tygodnie) przed ich wystąpieniem.

Po drugie, Prokocim sądzi - błędnie - że duże opady, jeśli by wystąpiły, ograniczyły by suszę. Jest to ogromny, ale niestety dość powszechny błąd. Takie opady w niemal niczym w czasie suszy nie pomagają a tylko sprawiają więcej szkód - podtopienia.

Ziemia po tygodniach niskich opadów jest przesuszona, nie wchłania wody, która szybko odpływa rzekami do morza. Stan wód w rzekach na krótko wzrasta, ale nie przenosi się to na odbudowę strat w warstwach wody podziemnej. By taka odbudowa miała miejsce potrzeba co najmniej kilkunastu dni umiarkowanych i długotrwałych opadów. Poza tym, jeśli obecnie dla środkowej Polski tak zwany Klimatyczny Bilans Wodny (KBW) wynosi ok. minus 200mm, to tyle potrzeba opadów, by susza się skończyła. Na to się absolutnie, na razie, nie zanosi. Owszem, w porównaniu z poprzednim miesiącem susza nieco zelżała, ale do jej końca nadal daleko i wszystko zależy obecnie od pogody.

image

A ta jest ostatnio nieprzewidywalna.

Po ostatnich nawalnych opadach w Bieszczadach dopływami Wisły i nią samą wędruje fala wezbraniowa - stan rzek wzrósł z niskich do normalnych a nawet wysokich:

http://pogodynka.pl/polska/hydro

Jednak gdy to wezbranie za kilka dni dotrze do Bałtyku - i jeśli w tym czasie nie będzie umiarkowanych opadów - to rzeki znów opadną. Susza trwa nadal, nieco łagodniejsza, ale sytuacja może się bardzo szybko pogorszyć, gdyż zapasy wody w zlewniach są już bardzo niskie.

Po trzecie moim zdaniem bloger @Prokocim myli się kwestii rozwiązania problemu suszy. Na Wiśle i jej dopływie istnieją już dwa ogromne zbiorniki a mimo to nie zapobiegły one rekordowo niskiemu stanowi wody w sierpniu 2015 (26 cm w Warszawie, rekord również w Toruniu) ani obecnej silnej niżówce (ok. 35cm w Warszawie kilka dni temu).

Potrzeba zupełnie odmiennego podejścia do problemu. Tysięcy małych zbiorników na dopływach, renaturalizacji bagien i obszarów podmokłych, odtwarzania, tam gdzie to możliwe, olsów, łęgów, torfowisk. Zazieleniania naszych miast, zatrzymywania deszczówki już na naszych podwórkach, odkopaniu milionów zasypanych śródpolnych oczek wodnych. Takie podejście spowalnie odpływ wody deszczowej, zatrzymuje ją na czas posuchy a przy tym za darmo oczyszcza wodę - a na oczyszczanie wody do celów konsumpcyjnych wydajemy miliardy złotych rocznie.A przy tym wzbogaca naszą przyrodę. Betonowanie rzek, ich regulacja przynosi rezultaty odwrotne: szybszy odpływ wody (więc trzeba budować duże zbiorniki za miliardy złotych), zwiększa zanieczyszczenia wody, niszczy przyrodę.

Ps. Warto zobaczyć jak różnią się prognozy opadów na najbliższe 10 dni:

1. Europejski model ECMWF:

image

2. Amerykański modek GFS:

image

Nie prowadzę precyzyjnych zapisów sprawdzalności prognoz, jednak z obserwacji własnych uważam, że w kwestii opadów zdecydowanie lepiej sprawdzają się prognozy GFS, zaś w kwestii temperatury - ECMWF. Jednak w tak długim horyzoncie czasowym wszystko się może zdarzyć - wystarczy niewielka zmiana w globalnych układach barycznych.

Drugi raz w przeciągu dekady jesteśmy świadkami bardzo silnej niżówki na rzekach, od dekad mówi się o projektach rozwiązania problemu tak suszy, jak i powodzi i praktycznie nic się nie zmienia. A przy tym politycy bredzą o marzeniach wielkiej żeglugi na naszych rzekach, jak na Renie.

Nasza Wisła nijak ma się do Renu, który jest o wiele zasobniejszy w wodę i odporniejszy na susze - zasilany jest z lodowców latem - nie mamy przemysłu tak blisko portów morskich, ani tak korzystnego ukształtowania terenu. Jednak politykom IMO wcale nie chodzi o zrealizowaniu tych marzeniach, tylko o ciągłym o nich mówieniu. I tak to leci... a raczej płynie.



Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości