10 obserwujących
32 notki
43k odsłony
577 odsłon

Ciśnienie próżni

Wykop Skomentuj26


Na wstępie i dla porządku należy zaznaczyć tendencję energii wszechświata do wyrównania poziomów, do niwelacji odstępstw od średniej temperatury. Własność tę w pewien sposób ujmuje II zasada termodynamiki, której znaczenie sprowadza się do tego, że ciepło przemieszcza się zawsze od temperatury wyższej do niższej, a nigdy odwrotnie. W tym przypadku przemieszczanie jest użyte nie całkiem właściwie, bo przemieszczać się może coś substancjalnego lub substancjonalnego, a ciepło jest tylko stanem energii. Chyba, że przywołane zostanie pojęcie cieplika.  Ciepło jest wszędzie chyba, że jest zimno, ale tak przyjęło się nazywać fizjologiczne odczucia, albo temperatury w różnych zakresach. Tam, gdzie jest energia - tam jest też ciepło.
Niemniej jednak zmiany temperatury wywołują autentyczne przemieszczanie niektórych mediów przez zmiany ciśnienia, które zawsze powoduje przemieszczanie medium od ciśnienia wyższego do niższego.  W podobny sposób mówi się również o energii elektrycznej, że prąd elektryczny płynie od napięcia wyższego do niższego, a nigdy odwrotnie. Do wywołania ruchu potrzebne jest istnienie różnic potencjałów.
Chodzi oczywiście o naturalne tendencje w przyrodzie i nie poddawane żadnym manipulacjom zewnętrznym.

Pojęcie próżni, czyli miejsca, gdzie nie ma nic, upadło z kretesem na rzecz medium universale dagteru i jego odmian fazowych. Droga do tego była pełna zaułków i potknięć, bo też sama "substancja" nie jest dyspozycyjna wystarczająco. Chodzi o to, że jednej z odmian fazowych dagteru (wirterii) nie widać w zwykły sposób, a dodatkowo w próżni nie ma ciśnienia powietrza, to i wniosek z obserwacji był łatwiejszy, że w próżni nie ma nic i jest niczym.
Dlaczego jednak ten brak ciśnienia powietrza i przeźroczystość doprowadziły do ustalenia, że próżnia jest niczym? - tajemnica to wielka, tak samo; dlaczego nie przeprowadzi się eksperymentu, który by rozstrzygnął, czy próżnia stawia opór wszelkiemu ruchowi, czy nie stawia.
Jeżeli stawia, to posiada konsystencję, czyli lepkość, a z tym wiąże się ciśnienie i jakiś rodzaj substancjonalności.

Na szczęście istnieli naukowcy, którzy problem próżni widzieli szerzej i po upadku masy, jako własności materii, doszli do wniosku, że dagter stawiając opór ruchowi materii (efekt masy) i ruchowi własnemu, posiada także ciśnienie (różne w poszczególnych odmianach fazowych), które powoduje, że będzie się przemieszczał zgodnie z jego rozkładem tak, jak przemieszcza się gaz, ciecz, czy w pewnym stopniu także ciała stałe. 

Pierwszą przyczyną dla wystąpienia ciśnienia jest wzrost temperatury, którą można powiązać z prędkością ruchu cząstek.
Takim trudnym do przeoczenia efektem  ciśnienia dagteru są kuliste kształty planet i gwiazd, a także prawdopodobnie atomów i innych  cząstek materii. Nie jest to wynik newtonowskiego przyciągania, ani żadnego innego przyciągania, bo każde zagęszczenie materii w przestrzeni prowadzi do zagęszczenia energii, a tego przyroda nie robi, jeżeli nie następuje  spadek temperatury. Tak czy owak, każda zmiana parametrów termodynamicznych odbywa się według linii przemiany i jeżeli następuje wzrost temperatury ruchu, to wzdłuż linii przemian termodynamicznych następuje spadek temperatury wewnętrznej. Moja notka na ten temat: https://www.salon24.pl/u/waclaw-kopacka/912004,czas-funkcja-predkosci

Procesy zagęszczenia energii są niezgodne z kierunkiem przemian cieplnych w przyrodzie i w sposób spontaniczny nie występują. Natomiast wymienione wyżej dążenie energii do rozproszenia musiałoby prowadzić także do rozproszenia materii, ale tak się nie dzieje. Nie dzieje się, więc musi być zaangażowana jakaś zewnętrzna (dla materii) energetyczna przyczyna, która powoduje, że atomy się nie rozpadają (przynajmniej większość z nich), że tworzą substancje i obiekty, że planety i księżyce przybierają kuliste kształty itd.
Co więcej, stabilność stanu skupienia materii potrzebuje ciągłego podtrzymania. W innym przypadku po wyrównaniu temperatur, które są pierwotną przyczyną różnicy ciśnień, ciśnienie wewnątrz atomu wyrównałoby się z ciśnieniem jego otoczenia i ustałaby też przyczyna, aby atom zachował swój kształt. To samo dotyczy planet w kosmosie, które tylko dzięki temu utrzymują swój kształt, gdyż zewnętrzna siła prze nieprzerwanie na ich powierzchnię i wnętrze. Parcie to (ciężar) zamieniane jest na ciepło i wypromieniowywane w postaci fotonów.
Te zjawiska trzeba sobie dobrze uzmysłowić, aby zrozumieć zachodzące zdarzenia w przyrodzie.

Energia przeciwstawia się zagęszczeniu, ale nie jest to tak, jak opisuje to III zasada dynamiki Newtona, że reakcja równa się akcji, gdyż oznaczałoby to stan równowagi, a taki w naszym wszechświecie jest tylko atraktorem, to znaczy nigdy nie może być osiągnięty. Nie wystarcza zewnętrzne działanie, aby utrzymać atom w całości, to następuje jego rozpad (patrz pierwiastki promieniotwórcze) i jest to jednocześnie znakiem, że takie pierwiastki powstawały w innych warunkach ciśnienia.

Należy postawić pytanie; jak to się zatem dzieje, że powstają najpierw cząstki materii o wielkiej gęstości energii, a dopiero później są łączone, aby rozrzedzić tę energię?
Jako odpowiedź niektórym naukowcom wystarcza Big Bang w którego akcie miałaby powstać cała materia, chociażby w podstawowej formie.
Pytanie jest jednak zbyt ważne, aby zadowolić się takim wyjaśnieniem w dodatku, że przywołuje się tam pojęcia nieskończoności i początek powstania w tym akcie czasu i przestrzeni wszechświata.

Aby odpowiedzieć na postawione pytanie, trzeba sobie zdać sprawę z tego, że materia nie mogła powstać z niczego. Nawet pod postacią cząstek o "symetrycznej" zawartości energii (dodatniej i ujemnej). W ten sprytny sposób da się wprawdzie  uczynić zadość prawu zachowania energii, ale nawet w bardzo drogich eksperymentach CERN nie znaleziono lustrzanej materii. Nie znaleziono, bo materia powstaje w procesie przemian fazowych z pramaterii, którą jest wirteria, w wyniku ochłodzenia wszechświata. Jest to proces pantermodynamiczny na poziomie fundamentalnym. Pomysł symetrii w fizyce kwantowej pojawił się stąd, że nie  zauważano istnienia zbioru wirtualnego i przemian fazowych pramateriału, natomiast zasada zachowania energii wymuszała istnienie dodatniej i ujemnej energii po równo.
Wprawdzie nie jest to tematem tej notki, ale krótko przedstawię ten proces wraz z uzasadnieniem.

Najpierw, co to oznacza ochłodzenie? Ochłodzenie oznacza dla nas zmniejszenie prędkości ruchu  (obniżenie temperatury ruchu), co zawsze oznacza zmniejszenie "drogi" (s) w stosunku do czasu (t). Tak to widzi współczesna fizyka, chociaż przyroda sama takich desygnatów, jak droga, odległość nie uwzględnia, ale tego obszernego tematu tutaj omawiał nie będę. Droga (s) w przyrodzie oznacza rozciągłość, którą należy traktować, jako miarę objętości (V) sfery, którą my uwzględniamy, jako długość. Niezależnie od tego, czemu przypisujemy drogę, odległość, długość itd., zawsze stanowi ona promień sfery zawierającą przestrzeń dagteru o określonych parametrach energetycznych.
Ochłodzenie oznacza więc w przyrodzie zmniejszenie objętości i zagęszczenie energii ponad poziom ogólny i wzrost ciśnienia wewnętrznego, co jest procesem niezgodnym z tendencją rozproszenia, wyrównania poziomów dla energii. Dotyczy on także i w pierwszym rzędzie zbioru Wirtualu, jako nadzbioru zbioru Realu, co przedstawione jest  na poniższym szkicu.
 image
Rys.1


Mimo, że energia przeciwstawia się zagęszczeniu, nie oznacza to jednak, że natura rezygnuje z dążenia do jej rozproszenia, do wyrównania poziomów.
Przepraszam za antropizmy; dąży, rezygnuje, realizuje, gdyż jestem zmuszony je używać, ponieważ obecna nauka nie dorobiła się jeszcze terminologii do opisywanych tych zjawisk, całkiem nie wspominając o tym, że istnienia wielu z nich nie jest świadoma.

Na szkicu Rys.1 przedstawiony jest mechanizm zagęszczenia energii wymuszony stygnięciem wszechświata w zbiorze Wirtualu, gdzie zwolnienie ruchu (spadek rozciągłości cząstek wirterii (r)) prowadzi do wzrostu ciśnienia wirterii z powodu różnicy temperatur (lewa strona szkicu). Ochłodzenie powoduje, że parametry termodynamiczne wirterii osiągają linię przemian fazowych. W wyniku tego dochodzi do "skroplenia", do "krystalizacji", do kreacjacji materii w procesie przemian fazowych dagteru (przejście kwantowe). Gdyby parametry dagteru, jego wielkość stanu ogólna była inna (niższe ciśnienie), nie dochodziłoby do powstania materii w danej temperaturze. To, że istniejemy zawdzięczamy także obecności dagteru w megaversum o odpowiednich parametrach termodynamicznych, które spowodowały, że w naszym wszechświecie dochodzi do przemian fazowych.

Fizyka obecna przestrzeń traktuje w taki sposób, jakby ta przestrzeń istniała fizycznie, gdy tymczasem jest to tylko pewne pojęcie przyjęte na określenie rozciągłości obiektów fizycznych w nadkwantowym zbiorze Realu, ich kształtu i odstępów między nimi, a także na określenie wykonywanych przez nie ruchów. Niezaprzeczalnie jest to pojęcie bardzo użyteczne do opisu przyrody, a poza tym spełniało i spełnia ważną rolę w walce o przetrwanie człowieka w naturze. Jeżeli jednak uwagę skieruje się na aspekty fundamentalne konstrukcji rzeczywistości, to przestrzeń jawi się czymś zdecydowanie odmiennym od tego wyobrażenia.
Przyroda przestrzeń i czas (o czasie innym razem) traktuje, jako scenę teatru zdarzeń i nie rozróżnia w niej takich aspektów, jak geometryczne desygnaty dostrzegane przez człowieka. Takim bodajże najważniejszym spostrzeżeniem jest to, że zdarzenia nie posiadają lokalności, ani  tak naprawdę; przyczyn, ani skutków, chociaż nasza ich obserwacja "dowodzi" czegoś przeciwnego. Natura na swoim fundamentalnym poziomie - odległości, które my mierzymy najczęściej po prostej - porównując z przyjętym wzorcem, traktuje inaczej i podstawowym parametrem napędzającym przemiany jest różnica potencjałów.
Przyroda podlega pewnej ewolucji cieplnej, a obserwowane przez nas niektóre cechy są zbiorem wtórnym tej ewolucji i takie je zauważamy, na jakie pozwala nam antropomorfizm ( psychika i zmysły). Stanowią one zbiory bodźców psychicznych i fizycznych, niekoniecznie uwzględnianych przez fizykę natury.

Tak przedstawia się rozbieżność między tym, co jest obserwowane i oczekiwane - chociażby nawet w laboratoryjnych warunkach - a tym, co uwzględnia natura naprawdę. Wspomnieć można tu chociażby zjawisko splątania, które jako efekt całkowicie nieoczekiwany w zestawieniu ze zwykłymi codziennymi doświadczeniami, doczekało się wielu kuriozalnych interpretacji. Większość z nich jednak nie przyczyniła się  w żaden sposób do zmiany dotychczasowych paradygmatów w nauce, które oparte są na częściowo tylko prawdziwych przekonaniach, że to co się "widzi" w doświadczeniu fizycznym - takie właśnie jest. Tymczasem można tylko stwierdzić z wystarczającą pewnością, że to, co się widzi, takie  właśnie się widzi, ale niekoniecznie tak je "widzi" przyroda. A dodatkowo każdy badacz może widzieć trochę inaczej i same przyrządy też gwaracji absolutnej nie dają.

Zagęszczenie energii cząstek, to wzrost ich energii własnej, co prowadzi w sposób pośredni także do wzrostu efektu masy nieproporcjonalnego do  wielkości. Dzieje się tak z powodu tego, że pomijając stan temperaturowy cząstki, im mniejszy promień, tym stosunek powierzchni, na którą działa ciśnienie wiatru, do objętości cząstki jest większy. Relacja taka przedstawia się jak (3/r). Reflektuje to zatem wzrostem ciśnienia wewnętrznego, a więc wzrostem energii własnej, która jest pojęciem intensywnym, podobnie, jak moc, ciężar właściwy, pojemność cieplna itp.


Wirteria naciskając na materię powoduje jej podgrzanie i opuszcza materię w podstawowej formie materialnej jako fotony (czasami także inne cząstki) w różnych zakresach częstotliwości i intensywności. Nasycenie przestrzeni dagteru fotonami powoduje wzrost jego ciśnienia i intensyfikację procesów materiotwórczych, a jednocześnie także wzrost lepkości wpływający na efekty masy zawartej w nim materii. Samo ciśnienie zaś, powoduje kompresję materii, co jako zjawisko, uznane zostało przez astrofizykę za falowanie grawitacyjne.

Materia znajduje się pośród ciśnienia dagteru i doznaje nieustającego parcia na swoje powłoki energetyczne.
A co by się stało, gdyby takiego parcia nie było?
Materia rozpuściłaby się, rozproszyłaby się, ale na nasze szczęście w obecnym eonie wszechświata to nam nie grozi.

Jak wielkie jest ciśnienie dagteru?
Musi być ogromne, jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, jak duże moce są potrzebne do rozbicia atomów. W LHC są one konieczne po części dlatego, że wraz z prędkością ładunki elektryczne maleją znacznie, więc do rozpędzenia cząstek trzeba stosować większe moce, ale mimo tego, ciśnienie dagteru jest imponujące.
Dlaczego nie zdajemy sobie sprawy z tego ciśnienia?
Podobnie nie zdają sobie sprawy z panującego ciśnienia  istoty żyjące na dnie Rowu Mariańskiego. Tym bardziej nie zdają sobie także sprawy z ciśnienia dagteru, ale to było do pewnego czasu także naszą przypadłością.



Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie