291 obserwujących
1344 notki
4238k odsłon
  1218   2

Nord Stream 2, czyli jak Putinowi udało się podzielić Europę

Projekt zostanie sfinalizowany, jeśli chodzi o fizyczną budowę, ale to z pewnością nie kończy sagi Nord Stream 2. Czeka nas niejeden zwrot akcji związanych z uruchomieniem i warunkami eksploatacji gazociągu - prognozuje w rozmowie na temat imperialnych zakusów Rosji Władimira Putina dr Szymon Kardaś, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.


Nord Stream 2 stanął pod znakiem zapytania pod koniec kadencji Donalda Trumpa w Białym Domu. Sankcje były wymierzane przez administrację Republikanów w firmy zaangażowane w budowę gazociągu. Mimo to, były prezydent USA był przez środowiska liberalne w Polsce określany mianem „agenta Putina”. Czy kroki wykonane przez Trumpa były uciążliwe dla Gazpromu?

Sankcje, o których pan wspomniał, czyli pakiet przyjęty w grudniu 2019 roku, jak i ich rozszerzenie na początku 2021 roku, to przede wszystkim zasługa Kongresu USA. Przypomnę, że to ta instytucja uchwalała ustawy i znalazły się na nich podpisy prezydenta USA. Nie przeceniałbym zatem roli administracji amerykańskiej w procesie wprowadzania restrykcji.

Po drugie, otoczenie głowy państwa dysponowało w 2017 roku instrumentami do wprowadzania sankcji przeciwko Nord Stream 2. Kongres wyposażył Biały Dom w możliwość sankcjonowania rosyjskich eksportowych projektów rurociągowych, takich jak Nord Stream 2. Trump nie tylko z tego nie skorzystał, ale na jednej z konferencji prasowych, zapytany wprost, czy zamierza wprowadzać dalsze sankcje na Nord Stream 2, odpowiedział, że administracja amerykańska tego nie planuje.

Jednocześnie prezydent używał bardzo ostrej retoryki pod adresem Rosji i Niemiec, szczególnie wobec Berlina za wejście do energetycznego projektu. Na poziomie retorycznym Trump był rzeczywiście ostry, ale w realnych działaniach prym wiódł jednak Kongres, wykorzystując ogólnopolityczny i ponadpartyjny konsensus.

Jakie zagrożenie dla Europy Środkowo-Wschodniej stanowi Nord Stream 2?

Z jednej strony mowa o dobrze znanych argumentach, pojawiających się od początku budowy gazociągu. Tworząc nowy kanał eksportu rosyjskiego gazu do Europy, dajemy Rosji do ręki instrument poprawy elastyczności w polityce handlowej, co może skutkować tym, że Moskwa będzie manipulować szlakami tranzytowymi i wolumenami dostaw. Posiada już gazociąg na północy, również na Morzu Czarnym - Turkstream, wybudowany niedawno. W praktyce może dojść do zmniejszenia tranzytu gazu przez dotychczasowe kraje tranzytowe: Ukrainę, Polskę. Ponadto Rosjanie w zależności od potrzeb rynkowych - ale i przesłanek politycznych - będą sobie owe szlaki wybierać.

Nord Stream 2 to również wyzwanie dla sytuacji na europejskich rynkach gazowych. Nowy szlak zwiększa możliwość elastycznego reagowania na zmiany popytowe, a także wpływania na ceny na europejskich giełdach gazowych. Gazprom może próbować wykorzystywać nowy szlak do zwiększania sprzedaży gazu za pośrednictwem giełd gazowych (rosyjskiej czy europejskich), grając na obniżkę cen, by import z innych szlaków stał się mniej opłacalny dla odbiorców europejskich.

Wreszcie, jeśli Kreml będzie grał na ostrą konkurencję z innymi źródłami dostaw, to oczywiście wywrze to wpływ na projekty, obliczone na dywersyfikację - po prostu zmniejszą ich atrakcyjność. Dla Europy Środkowej ma to ogromne znaczenie, jeśli weźmiemy pod uwagę regionalne projekty dywersyfikacyjne. Integralną płaszczyzną jest również sfera polityczna. Projekt przyniósł Rosji konkretne korzyści polityczne - udało jej się podzielić kraje na Starym Kontynencie na stronników: Austrię, Niemcy, Holandię i Francję (sygnalizowane niekiedy wątpliwości miały raczej taktyczny charakter), a także przeciwników: Polskę, kraje bałtyckie, Ukrainę. Ostry spór utrudnia prowadzenie wspólnej polityki energetycznej przez Unię Europejską, na czym korzysta Moskwa.

Dodatkowo rozgrywka wokół Nord Stream 2 pogorszyła relacje transatlantyckie, czego moim zdaniem nawet nie rozważali na początku inicjatorzy budowy gazociągu. Dostali tym samym swoistą wisienkę na torcie, czyli pogłębienie różnic między Berlinem a Waszyngtonem. A każde rozbijanie jedności na Zachodzie (wewnątrz UE, w relacjach transatlantyckich), to zła wiadomość dla nas, natomiast doskonała dla Władimira Putina.

Pamiętajmy jeszcze o jednej rzeczy: drugi gazociąg powstaje na innych warunkach niż Nord Stream 1. Kraje Europy Środkowej odrobiły ogromną pracę domową w zakresie poprawy bezpieczeństwa energetycznego: powstały nowe terminale LNG, również w Polsce i na Litwie, wdrażane są regulacje unijne, pojawiają się projekty typu Baltic Pipe. Region jest w zupełnie innym punkcie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo dostaw niż w czasie realizacji pierwszego gazociągu Nord Stream. Nie musimy zatem popadać w fatalizm.

Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka