2 obserwujących
28 notek
12k odsłon
  235   0

Energetyka nie tylko dla symetrystów

Obecnie chyba żaden kraj europejski wykorzystujący w znacznym stopniu paliwa kopalne nie jest, tak jak Polska, narażony na niekontrolowany napływ energii z importu poprzez realizację zasad funkcjonowania europejskiego rynku giełdowego i modelu Euphemia (to „silnik” tego modelu).

Idą zmiany

Zdaniem inicjatorów, wdrożone w zeszłym tygodniu ograniczenia wysokości ofert na Rynku Bilansującym (Zmiana rozp. o funkcjonowaniu systemu elektroenergetycznego) oraz uchylenie, w perspektywie do końca października 2022, tzw „obliga giełdowego” (w ramach prac nad zmianą ustawy Prawo Energetyczne) mają wprowadzić obniżki cen energii na krajowym rynku hurtowym.

Zarówno w wypowiedziach analityków rynkowych jak też polityków, ale także, bardzo nielicznych, wypowiedziach przedstawicieli firm energetycznych, pojawiają się bardzo zróżnicowane opinie co do sensowności i pełnych skutków wprowadzanych zmian.

W przypadku zmiany dla rynku bilansującego mamy z jednej strony oczekiwanie MKiŚ w zakresie obniżki cen energii , a z drugiej alarmujące ostrzeżenia ze strony firm energetycznych i OSP o możliwości wyłączania niektórych elektrowni opalanych węglem kamiennym (większość związanych z tym wątków omówiłem we wcześniejszej notce (link).

Dzisiaj tj w poniedziałek 3 października 2022 jesteśmy po pierwszym dniu pełnego funkcjonowania zmian na rynku bilansującym. Trudno o podsumowania pełnych praktycznych skutków nowej regulacji, wydaje się jednak, że jest to dobry moment, żeby zwrócić uwagę na widoczne szczegóły i ocenić możliwy rozwój sytuacji.

Matka wszelkich prawd i trochę historii

Zanim jednak do tego przejdziemy chciałbym, żebyśmy ustalili pewną podstawę dalszych rozważań, które wydaje się umykać uczestnikom wielu, czasem bardzo emocjonalnych dyskusji.

Więc po pierwsze: niezależnie od tego jak bardzo wydawałoby się to bulwersujące dla zwolenników „wolnego rynku energii” nie ma tańszego sposobu dostarczenia energii odbiorcom, niż scentralizowany i tym samym zmonopolizowany, rynek zarządzany przez centralnego planistę.

Tylko w takim modelu możliwe jest takie zaplanowanie wielkości i mixu mocy wytwórczych, który będzie minimalizował pełne koszty dostaw energii zapewniając jednocześnie pokrycie wydatków na utrzymanie mocy i ich rozwój!

O ile ponownie bulwersujące może być wskazanie, że taki właśnie model funkcjonował w socjalistycznej gospodarce centralnie planowanej to jednak o teoretycznej jego efektywności wie każdy, kto chociaż przez chwilę zajmował się prognozowaniem rozwoju rynku energii elektrycznej.

Oczywiście taki model miał też praktyczne wady, które oddalały go od teoretycznego ideału. Do wad tych można zaliczyć przede wszystkim brak należytej presji na kosztów funkcjonowania systemu co prowadziło do faktycznych nieefektywności, które znamy ze wszystkich obszarów gospodarki, czasów „słusznie minionych.

Stąd trudno się, dziwić, że wraz z całkowitym upadkiem centralnie sterowanej gospodarki nakazowo-rozdzielczej zasadniczej zmianie musiał ulec model funkcjonowania polskiej energetyki.

W mojej pamięci, mniej, czy bardziej słusznie podział krajowej energetyki w celu wymuszenia konkurencji i obniżki kosztów dla odbiorców kojarzy się z nazwiskiem prof. Popczyka. To za jego kadencji jako Prezesa PSE nastąpił nie mający precedensu w energetyce europejskiej podział polskich firm na dziesiątki niezależnych wytwórców. Zmagając się ze skutkami zmniejszenia popytu wynikającymi ze zmian systemowych w gospodarce lat 90-tych, w walce o przeżycie wytwórcy konkurowali kosztowo dochodząc w swoich ofertach, aż do ofert pokrywających tylko krańcowe koszty zmienne swoich elektrowni.

To wtedy właśnie zatrzymały się inwestycje w odnowienie majątku wytwórczego, co obecnie jest powszechnym obiektem kpin i powodem zawstydzenia wobec partnerów UE.

Widoczny brak zdolności polskiej energetyki do inwestycji i modernizacji uruchomił w latach 2006-2007 zmiany konsolidacyjne skutkujące powstaniem czterech (choć miał być ich mniej) grup energetycznych. Ten okres można także wiązać , mniej czy bardziej słusznie, z nazwiskiem kolejnego profesora, Władysław Mielczarskiego.

Stworzony wtedy nasz obecny champion, czyli PGE, nadal jednak nie dorównywał wielkością sąsiadowi z Czech , czyli CEZ-owi.

Poza jednak wciąż niewystarczającą wielkością miał jeszcze jedną zasadniczą wadę: brak odpowiedniego zróżnicowania technologicznego i kosztowego posiadanego majątku wytwórczego.

Cecha ta, jeszcze bardziej dotycząca pozostałych państwowych wytwórców opartych wyłącznie o węgiel kamienny, powodowała, że na rynku konkurencyjnym, gdzie, nie w wyniku arbitralnej decyzji , ale powszechnie obowiązujących mechanizmów rynkowych ceny kształtowały się na poziomie kosztu zmiennego najdroższej pracującej jednostki wytwórczej pozostałe jednostki nie były w stanie wygenerować marży wystarczającej na pokrycie kosztów remontowych i innych kosztów stałych. W tych czasach marzeniem wytwórców było uruchomienie w Polsce np. drogich w pracy turbin gazowych. Oczywiście wybudowanie i uruchomienie przez firmy konkurujące, a ponieważ wszyscy widzieli to w ten sposób, więc oczywiście do tego nie doszło.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka