Każdy mocodawca robiący ciemne interesy potrzebuje wykonawcy specjalnej kategorii. Palanta, który nie jest intelektualnie wyrafinowany, nie zdaje sobie sprawy z ryzyka, a jednocześnie jest przekonany o swoim sprycie.
Takim palantem jest Tusk, człowiek o ogranicznych horyzontach, cwany i skoncentrowany na oszustwach i wykorzystywaniu innych. Taki podwykonawca nie działa sam, też potrzebuje pomagierów niższej klasy, palantów jeszcze mniej inteligentnych. Z każdym kolejnym poziomem maleje dawka rozumu - patrz Szczerby, Jońskie czy Zembaczyńskie.
W ten sposób tworzy się pewna hierachia kadrowa, której objawy mogliśmy obserwować w ostatnich paru miesiącach, gdy zaczęły wyłazić na wierzch sprawki z udziałem palantów z dołu tej drabiny. Chyba najbardziej spektakularne są dwa przypadki, Dawida Kacprzyka i Michała Kołodziejczaka. Aż trudno sobie wyobrazić, że coś takiego mogło się wydarzyć.
Do czego nadają się tacy wykonawcy ? Czy mocodawca ich używajacy nie ma świadomości celu ?
Logicznie, cel wyłania się z analizy takiej metody. Nie chodzi o dokonanie czegokolwiek pożytecznego, celem jest demontaż Polski. A co los Polski obchodzi takiego Kacprzyka czy innego Kołodziejczaka ? Ale można rzec przecież, że nie chodzi o samą Polskę, że działania establishmentu liberalnego w ramach Unii są także zabójcze dla samej unii. Co z tymi ludźmi jest nie tak ?
Weźmy dla porównania okres o sto lat wcześniejszy. Stalin i Hitler, choć skądinąd doskonale orientujący się w ówczesnej geopolityce, nie mieli pojęcia o strukturze cywilizacji, jakim dysponujemy obecnie, więc inicjowali działania zabójcze dla nich samych.
Co z obecnym establishmentem liberalnym ?
Jedynym wyjaśnieniem jest to, że nadal tkwią w okowych kulturowych, zdezaktualizowanych historycznych stereotypów i klisz, tak jak tkwili w nich Stalin i Hitler. Nauka tak dalece wyprzedziła ich i ich mentalność, że nie są w stanie dokonać readaptacji do nowych wymogów.
Jest jeszcze jeden aspekt kulturowy. Otóż nie dziwię się, że ludzie bywają złośliwi, ot, taka wada charakteru. Ale żeby charakterologiczne wady były oficjalnie instytucjonalizowane i wdrażane przez służby państwa ? Czym bowiem jest ciąganie niewygodnych dziennikarzy po odległych miejscowościach pod pozorem zeznań, jeśli nie objawem czystej złośliwości ?


Komentarze
Pokaż komentarze