15 obserwujących
14 notek
505k odsłon
36647 odsłon

Afera Sadowskiego: „Molestował mnie ojciec chrzestny!”

Marek na pierwszym planie
Marek na pierwszym planie
Wykop Skomentuj80

„Marysia i Liliana spały na łóżku, ja na materacu obok. Krzysztof przyszedł do naszego pokoju w nocy, położył się obok mnie i zaczął głaskać, onanizował się, jak wiele razy wcześniej. Działo się to wszystko obok śpiącej żony i córki” - opowiada dziś czterdziestoparoletni syn chrzestny Krzysztofa Sadowskiego, znanego muzyka, którego kilkadziesiąt kobiet oskarża o molestowanie, a kilka o gwałty.


Marek (imię zmienione) jest dziś uznanym fachowcem w swojej dziedzinie. Skończył studia, wybudował dom, ma stabilną sytuację finansową, jest inteligentnym, sympatycznym człowiekiem. Dwadzieścia lat był żonaty, ma dzieci. Małżeństwo jednak się rozpadło.


- Wciąż jesteśmy przyjaciółmi. Gdybym wiedziała, co spotkało go w dzieciństwie, kto wie, czy wciąż nie bylibyśmy razem. Na pewno bym o niego walczyła, bo to wspaniały człowiek


– mówi Anna (imię zmienione), była żona Marka. To ona najpierw się do mnie zgłosiła, po artykule o pedofilii Krzysztofa Sadowskiego, uznanego jazzmana, wieloletniego prezesa Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego (PSJ), współtwórcy programów telewizyjnych dla TVP i Polsatu, bardzo wpływowego człowieka w polskim establishmencie, znajomego polityków, biznesmenów, prawników, słowem: ludzi władzy i pieniędzy.


- Jestem w szoku. Przez kilkadziesiąt lat ten człowiek był naszym przyjacielem, przyjacielem całej rodziny, najbliższym z możliwych. Spędzaliśmy razem święta, odwiedzaliśmy się, przeżyliśmy wiele wspólnych chwil. A teraz dowiaduję się, że molestował także Marka i wracają te chwile, gdy czułam, że coś nie tak jest w relacjach męża z Krzysztofem. Nie rozumiałam tego, jak wielu innych znaków, które mi dawał. Gdybym tylko wiedziała, być może uratowalibyśmy nasze małżeństwo - kontynuuje Anna. - Wszyscy byliśmy wstrząśnięci, jak pan opublikował pierwszy artykuł, zastanawialiśmy się, czy to może być prawda, a tu nagle pojawia się Marek i wyznaje swojej matce i mnie, że był także molestowany przez Krzysztofa i żeby nie szukać usprawiedliwień dla tego człowieka, bo on to zrobił, to nie są żadne wymysły i powinien za to zostać ukarany.


Gdy po kilku dniach od ujawnienia afery, Krzysztof Sadowski wydał oświadczenie, w którym napisał, że jest niewinny i „oskarża go jedna chora psychicznie kobieta”, Marek zdecydował się opowiedzieć wszystko od początku do końca.


- Nie można tak kłamać. Te dziewczyny mówiące dziś o jego pedofilii przeżywają tortury. Jako człowiek, którego Krzysztof też molestował, dobrze je rozumiem, wiem, że chcą tylko prawdy, nie zasługują, żeby podważać ich relacje w taki sposób. Krzysztof jest winny, jest pedofilem. Zeznam to w prokuraturze i w sądzie, bo tak trzeba. Taka jest prawda – mówi Marek.


Spotykamy się w ustronnym lokalu pod Warszawą. Marek jest przystojnym, zadbanym mężczyzną, bardzo sympatycznym i otwartym. Nie widać po nim traumy. Chyba ją przepracował lub wyparł.


- Wydawało mi się, że o tym na zawsze zapomniałem, poradziłem sobie, jak z wieloma innymi rzeczami, ale chyba to racja, że te przeżycia z dzieciństwa sprawiły, że jestem dość zamkniętą osobą, introwertykiem, nie szukam kontaktu z innymi, nie lubię, gdy się mnie dotyka. Dziś to wszystko wraca od nowa, może nie jest jakieś traumatyczne, ale pojawiają się wspomnienia z Krzysztofem, nie jest to łatwe – wyznaje.


Przyniósł na spotkanie cztery grube albumy ze zdjęciami, żeby pokazać, jak blisko był z rodziną Sadowskiego. Setki, może tysiące wspólnych zdjęć. Chrzciny, święta, inne uroczystości. Na fotografiach Krzysztof Sadowski, jego żona Liliana Urbańska, wielki przyjaciel rodziny malarz Jerzy Czuraj, ojciec chrzestny Marysi Sadowskiej, sama Marysia, inne dzieci, rodzina, przyjaciele, dziadkowie. Publikuję zdjęcia z prywatnego archiwum Marka za jego zgodą.


- Ufałem Krzysztofowi. Był moim ojcem chrzestnym, kimś, kogo można powiedzieć kochałem jak ojca. Zresztą biologicznego ojca nie poznałem, mama wychowywała mnie sama, a że była z Krzysztofem blisko, to on zastępował mi ojca. Miałem do niego ogromne zaufanie, był dla mnie dobry i nigdy nie pomyślałbym, że może mi zrobić coś złego. Pierwszy raz stało się to, gdy miałem może dziesięć, jedenaście lat, nie pamiętam dokładnie. Krzysztof gdzieś jechał i Liliana powiedziała, żeby mnie zabrał ze sobą, na lody. Jechaliśmy jego czerwonym busem. Ale zamiast na lody pojechaliśmy pod Kampinos w ustronne miejsce. Tam Krzysztof powiedział, że pokaże mi coś przyjemnego. Zaczął mnie dotykać w miejscach intymnych. Nie byłem dojrzały, więc nic się nie działo, on mi tłumaczył, że w przyszłości moje ciało będzie inaczej reagować, że on mnie nauczy, jak z tego korzystać. Przedstawiał to w taki sposób, jakby chciał mi dać coś dobrego, a ja wiedziałem, czułem, że tak nie jest. Potem wziął moją rękę i zmusił mnie, żebym go onanizował. Wtedy nie wiedziałem, jak to nazwać, kompletnie nie umiałem na to zareagować, zaprotestować, nie rozumiałem całej sytuacji. Po wszystkim pojechaliśmy na lody, a ja byłem zdruzgotany, bo nie umiałem o tym nikomu powiedzieć, a przecież mi się to bardzo nie podobało. Potem wielokrotnie się to wszystko powtarzało. Jechaliśmy albo pod Kampinos, albo na bulwary nad Wisłą. Krzysztof kompletnie nie przejmował się tym, że ludzie przechodzą obok samochodu. Może dlatego, że samochód był trochę wyższy niż normalne auta i nie było z ulicy widać, co się dzieje poniżej szyby. Jeśli kogoś widział, przerywał na chwilę, czekał aż ludzie przejdą, a potem znów mnie dotykał i się onanizował moją dłonią. Trudno mi wytłumaczyć, dlaczego nikomu nie powiedziałem wtedy czy później. Chyba główny powód był taki, że zwyczajnie nie potrafiłem rzucić oskarżeń na osobę tak mi bliską i bliską mojej mamie. On naprawdę zastępował mi ojca. Jego córkę Marysię uważałem za siostrę. Moja mama była jego najbliższą przyjaciółką. I teraz miałem powiedzieć im wszystkim, że on mnie dotyka, że każe mi sobie to robić? Trwało to wszystko dwa lata, potem jakoś się urwało, nie pamiętam czy tak po prostu, czy powiedziałem, że już nie chcę, żeby mi to robił. Ciągle powraca do mnie jeden nasz wyjazd na ferie do miejscowości Zawoja. Zabrali mnie ze sobą, chyba po to, żeby pocieszyć po śmierci babci, ale mogę tu się mylić, mogło mi się coś pomieszać. Oni jeździli tam wszyscy na nartach, Marysia się uczyła, a ja nie umiałem jeździć. W nocy spałem w jednym pokoju z Lilianą i Marysią, a Krzysztof w drugim. Ja chyba chciałem spać z dziewczynami licząc, że to mnie uchroni przed Krzysztofem, ale on w nocy przychodził, kładł się na podłodze, dotykał mnie i onanizował się, mimo że Marysia i Liliana spały w tym samym pokoju, tuż obok na łóżku. Pamiętam też, że często próbowałem się ochronić przed Krzysztofem unikając wyjazdów sam na sam. Gdy chciał mnie gdzieś zabrać busem, prosiłem, żeby jechała z nami Marysia. Wtedy nic się nie działo. Gdy wybuchła afera, zastanawiałem się, czy nie napisać do Marysi, żeby ona wiedziała, że to nie jest wymysł czy spisek, że musi się z tym zmierzyć, bo te wszystkie ofiary zasługują na przyznanie się Krzysztofa, na to, żeby nie negować ich wspomnień, bo to prawda, ale ostatecznie nie byłem w stanie jej tego powiedzieć. Pewnie gdyby nie te kłamstwa w oświadczeniu, także bym milczał, ale to przelało czarę. Krzysztof musi ponieść karę. Nie można tak kłamać. Przez wiele lat ukrywałem wszystko, spotykałem Krzysztofa, unikałem bliższych relacji z nim, nie rozmawialiśmy o tym, co się stało w moim dzieciństwie, ale uważam, że powinien się przyznać, przeprosić wszystkie ofiary, bo zrobił im straszliwą krzywdę, zrobił wielką krzywdę innym dzieciom, które tego już nie zapomną do śmierci. My wszyscy mu ufaliśmy, był dla nas kimś bliskim, dobrym i nadużył tego zaufania w najgorszy możliwy sposób. Każde z nas zapewne myślało, że jest jedyne, dlatego też nie reagowało, dlatego się wstydziliśmy, uznawaliśmy, że trzeba to przemilczeć, że nie wolno nam oskarżyć kogoś, kto był dla nas na co dzień tak dobry. Teraz dopiero zdajemy sobie sprawę, jak nami manipulował, krzywdząc tak wiele osób.


Anna, była żona Marka, zapowiada, że zrobi wszystko, żeby Krzysztof został ukarany za swoje zbrodnie.

Wykop Skomentuj80
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo