Spór o lądowisko w Krakowie. Dyrektor szpitala ukryła ekspertyzę

Szpitala im. Narutowicza w Krakowie, fot. strona szpitala
Szpitala im. Narutowicza w Krakowie, fot. strona szpitala
W Krakowie od kilku lat trwa spór o przyszpitalne lądowisko dla helikopterów. Nikt nie ma wątpliwości, że jest potrzebne. Wątpliwości budzi jednak jego umiejscowienie i funkcjonowanie.

Dyrektor szpitala zataiła opinię ekspertów

Dyrektor szpitala chce, żeby inwestycje budowlane zostały wstrzymane właśnie z powodu lądowiska, a inwestorzy, którzy zaczęli już budować zgodnie z prawem mieszkania dla krakowian, twierdzą, że interesy można przecież pogodzić. Na jaw wychodzą nowe, szokujące fakty: dyrektor szpitala zataiła przed opinią publiczną opinię ekspertów w tej sprawie, którą sama zamówiła…

W kwietniu tego roku dyrektor szpitala im. Narutowicza w Krakowie Renata Godyń-Swędzioł, zwołała konferencję prasową, na której powiedziała mediom: - Szpital chciałby opinię publiczną i wszystkich krakowian poinformować, że my nie sprzeciwiamy się, żeby deweloperzy budowali wszelkie apartamenty koło naszego szpitala, ale my bronimy naszej infrastruktury i nie może nowy apartamentowiec zaburzać i kolidować w infrastrukturę szpitala, a przede wszystkim lądowania helikopterów.

Polecamy:

Bloki koło szpitalnego lądowiska

O co chodzi? W pobliżu szpitala trwa budowa budynku mieszkalnego. Inwestor dostał wszystkie niezbędne pozwolenia i ruszył z budową. Jednak prace zostały wstrzymane właśnie z powodu lądowiska.

Według dyrekcji inwestycja i sam budynek będą utrudniać lądowanie helikopterów. Według inwestora nalot na lądowisko został błędnie wytyczony, można go jeszcze zmienić, ale wiąże się to z kosztami (które z kolei inwestor zobowiązał się pokryć).

Jak ustaliliśmy, w związku z tą sprawą szpital zamówił specjalistyczną ekspertyzę w sprawie lądowiska, ponieważ lądowisko nie spełnia obecnie aktualnych przepisów. Okazała się ona miażdżąca dla strategii szpitala tak dalece, że dyrekcja po prostu ukryła ją przed opinią publiczną.

image
Deweloper sporo zainwestował w budowę osiedla.

Szczegóły ekspertyzy

Dotarliśmy do szczegółów dokumentu. Oto one:
„Pozostawienie lądowiska w tym samym miejscu jako lądowiska naziemnego nie rozwiąże natomiast do końca problemu związanego z przeszkodami lotniczymi po stronie południowej (za torami kolejowymi). Na terenie tym rosną drzewa, które za parę lat zostaną przeszkodami lotniczymi, natomiast Szpital nie ma tytułu prawnego do ww. terenów i bez zgody właściciela lub zarządzającego nie będzie mógł tych drzew usunąć lub wykonać cięć technicznych w koronach drzew w celu ich obniżenia. Tereny na południe od lądowiska, to obecnie tereny inwestycyjne, które nie są zagospodarowane i istnieje duże prawdopodobieństwo, że za parę lat może powstać tam nowa zabudowa [...] [fragment dokumentu z 22 marca o nazwie Program Funkcjonalno-Użytkowy „Przebudowa lądowiska dla śmigłowców ratunkowych na potrzeby SOR przy Szpitalu Miejskim Specjalistycznym im. Gabriela Narutowicza w Krakowie”.]

Niewygodne fakty

Ta ekspertyza została przygotowana na zlecenie szpitala za kwotę 55 tysięcy złotych. Dla dyrektor szpitala okazała się jednak bardzo niewygodna. Pokazała bowiem jasno, że zachodzi wyraźna sprzeczność pomiędzy ustaleniami eksperta, a tym, co od dawna władze szpitala przekazywały mediom, urzędnikom i opinii publicznej. Zaskakującym jest także to, że wizja lokalna zawarta w dokumencie „nie ujawniła” realizowania na sąsiedniej działce inwestycji mieszkaniowej. Można się zgodzić, że jeśli nastąpiło przeoczenie, a nie celowe zatajenie faktu, to było ono niezwykle istotne dla wydanej ekspertyzy. Powoduje, że publiczne pieniądze - 55 tysięcy złotych – zostały wydane na nieprzydatny dokument. To nie wszystko, okazuje się, że za kila lat lądowisko będzie po prostu bezużyteczne. Wobec lądowiska w raporcie wysunięto kilka dodatkowych zastrzeżeń.

„Przeszkody lotnicze zlokalizowane wokół lądowiska dyskwalifikują lokalizację lądowiska na poziomie terenu w obecnym miejscu.” Co istotne, mowa tutaj o istniejących już budynkach Szpitala (m.in. zbiornik ziemny z hydrofornią, budynek samego szpitala, zbiornik tlenu, kontenery) których usunięcie, po to aby uratować obecne lądowisko - projektant, działający na zlecenie Szpitala - sam uznaje za oczywiście nieekonomiczne [raport, s. 13]

„Brak zgodności głównych kierunków podejścia/wznoszenia lądowiska z lokalną różą wiatrów może skutkować ograniczeniem funkcjonalności lądowiska np. poprzez wstrzymanie wykonywania lotów na lądowisko przez LPR przy większych prędkościach podmuchów wiatru niezgodnych z głównym kierunkiem podejścia/wznoszenia.” [raport, s. 15]

Jak rozwiązać problem

Co więcej, zatajona ekspertyza wyraźnie wskazuje rozwiązanie problemu. Jest proste:
„Najlepszym rozwiązaniem obecnej sytuacji byłoby przeniesienie lądowiska na dach budynku szpitala [...] oraz przyjęcie kierunków podejścia / wznoszenia w osi wschód-zachód. Rozwiązanie to pozwoliłoby na ominięcie wysokich obiektów wokół szpitala (lądowiska). Podejście do i start z lądowiska odbywałyby się wzdłuż torów kolejowych, co zagwarantowałoby, że w przyszłości nie powstanie na ścieżkach podejścia/wznoszenia zabudowa, która byłaby przeszkodą lotniczą. Dodatkową zaletą takiej lokalizacji jest to, że kierunki podejścia do lądowania i wznoszenia byłyby zgodne z różą wiatrów.”

Czego jeszcze nie wiemy?

Bezsprzecznie dyrektor szpitala występując do mediów w “obronie lądowiska” pominęła istnienie ekspertyzy, która w oczywisty sposób poddaje pod wątpliwość dalsze istnienie lądowiska w obecnym kształcie, niezależnie już od samej budowy prowadzonej przez dewelopera. Dokument ten sugeruje inne rozwiązania – korzystne i dla szpitala, i dla dewelopera. Wydaje się zatem, że do rozwiązania problemu wystarczyłaby odrobina dobrej woli i pełna transparentność motywów Dyrektor Szpitala. Do tej pory opinia publiczna nie dowiedziała się na przykład: Czy przebudowa błędnie zaprojektowanego lądowiska oznaczałaby konieczność zwrotu wielu milionów złotych, które na ten cel Szpital pozyskał z funduszy unijnych.

W najbliższym czasie na przyszpitalnym lądowisku ma zostać przeprowadzony remont, który dostosuje je do wytycznych rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia. Remont, który według “ukrytej” ekspertyzy w dłużej perspektywie nie da szpitalowi zupełnie nic i nie zapobiegnie wyłączeniu obiektu z użytkowania.

jk

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka