Antyrządowe demonstracje na Kubie. Policja pacyfikowała manifestujących

Na ulicach Havany ścierają się zwolennicy i przeciwnicy rządu, fot.  	PAP/EPA/Ernesto Mastrascusa
Na ulicach Havany ścierają się zwolennicy i przeciwnicy rządu, fot. PAP/EPA/Ernesto Mastrascusa
W kilku miastach Kuby doszło w niedzielę do antyrządowych demonstracji. Tysiące Kubańczyków wyszło na ulice, by wyrazić frustrację z powodu ograniczeń pandemicznych, tempa szczepień przeciwko Covid-19 i zaniedbań rządu. Władze Kuby oskarżają USA o prowokację.

Największe protesty od lat

Według opozycyjnych portali internetowych były to największe protesty od 1994 roku. Pokojowe pierwotnie demonstracje przerodziły się w powszechny chaos na ulicach. Uczestnicy wznosili m.in. okrzyki "Wolność" i "Precz z dyktaturą". Kubańskie władze oskarżyły Stany Zjednoczone o ich wywołanie.

Pierwszą, położoną niedaleko Hawany miejscowością, z której nadeszły relacje z demonstracji, było położone o 33 km od Hawany osiedle San Antonio de los Banos. Słychać tam było okrzyki kilkuset uczestników: "Nie boimy się!" i zbiorowy śpiew pieśni ułożonej przez opozycyjnego barda kubańskiego "Patria y Vida" – "Ojczyzna i życie" , która jest dziś odpowiedzią kubańskich opozycjonistów na historyczne zawołanie "Patria o Muerte", "Ojczyzna albo śmierć" rewolucjonistów Fidela Castro.

Polecamy:

Kryzys gospodarczy na Kubie

Kuba przeżywa najgłębszy od 30 lat kryzys gospodarczy. Sytuację na wyspie dodatkowo pogarsza pandemia koronawirusa. Demonstracje przeciwko polityce rządu odbywały się w dniu, w którym na Kubie zarejestrowano kolejny rekord zachorowań na koronawirusa: 6 923 nowe przypadki, a zmarło 47 osób. Łączna liczba śmiertelnych przypadków to 1 537.

Uczestnicy demonstracji protestowali przeciwko brakom w zaopatrzeniu w żywność i artykuły pierwszej potrzeby. Sytuację szybko pogarsza spadająca ze względu na pandemię liczba zagranicznych turystów oraz kryzys gospodarczy w Wenezueli, która jest dla Kuby głównym dostawcą ropy naftowej.

Zobacz galerię zdjęć:

+2 zdjęcia +3 zdjęcia
Protesty na Kubie, fot. fot. PAP/EPA/Ernesto Mastrascusa

Kubański przywódca oskarża Stany Zjednoczone

Prezydent Kuby i szef Partii Komunistycznej Miguel Diaz-Canel wezwał w niedzielnym wystąpieniu telewizyjnym zwolenników rządu, aby również wyszli na ulice i "dali odpór" przeciwnikom rewolucji. - Wzywamy wszystkich rewolucjonistów, wszystkich komunistów, aby ruszyli na ulice i pojawili się w miejscach tych wszystkich prowokacji– apelował Diaz-Canel.

Kubański przywódca powiedział, że to Stany Zjednoczone odpowiedzialne są za niedzielne zamieszek. Wydawany w Hawanie dziennik twierdzi, że inicjatorzy zamieszek to amerykańscy wysłannicy, którzy wykorzystali pandemię koronawirusa do realizacji swojego głównego celu: obalenia rządów komunistycznych na Kubie. "Ci kontrrewolucjoniści próbują wywrócić porządek w czasie, kiedy Kuba walczy nie tylko z Covid-19, ale też od ponad 60 lat z blokadą gospodarczo-handlową i finansową, którą utrzymują wobec niej USA" - czytamy w gazecie.

image
Prezydent Kuby  Miguel Diaz-Canel, fot. PAP/EPA/Yander Zamora

Policja pacyfikuje demonstracje

Tymczasem niezależne portale wskazują, że prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel nie tylko nasila zamieszki, wysyłając przeciwko manifestantom policję oraz nawołując sympatyków reżimu do "stawienia czoła" uczestnikom protestów, ale rozpoczął już realizację siłowego scenariusza. "Reżim militaryzuje ulice Hawany z obawy o kolejne protesty" - napisał portal Periodico Cubano, wskazując, że na ulicach pojawiły się już jednostki specjalne wojska oraz policji.

Inny niezależny portal CiberCuba publikuje zdjęcia osób pobitych lub postrzelonych gumowymi kulami przez siły policyjne reżimu, które pacyfikowały wielotysięczne manifestacje w kilku miastach wyspy. Wśród rannych jest m.in. fotoreporter agencji AP.

CiberCuba wskazuje na napływające z całego świata wsparcie dla protestujących przeciwko trudnym warunkom życia i przeciwko reżimowi, a także na blokowanie internetu na wyspie przez jej władze. Portal ten, podobnie jak Periodico Cubano, spodziewa się, że zamieszki mogą stać się początkiem przemian w kraju.

USA ostrzegają Kubę

USA ostrzegają Kubę przed użyciem przemocy wobec demonstrantów. Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan ostrzegł władze Kuby przed użyciem przemocy wobec "pokojowych demonstrantów".


"Ameryka opowiada się za uciskanymi Kubańczykami, którzy gromadzą się w obronie swojego przyrodzonego prawa do wolności,  Ameryka opowiada się za wolną i demokratyczną Kubą!" - napisał wiceprezydent USA Mike Pence.


ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka